Andrzeju, poruszyłeś bardzo złożony temat. Konflikty pokoleniwe były zawsze i pewnie zawsze będą. A skąd się biorą? Myślę, że w dużej mierze wynikają z tego, iż młodzi i starsi dorastali, a więc kształtowani byli, w zupełnie innych warunkach, zwłaszcza w obecnych, tak szybko zmieniających się czasach. Ponoć 10 lat współcześnie, to tak jakby minęło 100 lat kiedyś (czy jakoś tak).
Starsze pokolenie chciałoby tym młodym pomóc, służyć radą, doświadczeniem, być taką wioskową starszyzną, która decyduje o losach całej społeczności.
Ale młodzi ludzie mają już inne pomysły, idee, poglądy, często dla starszych niezrozumiałe. Niestety nie chcą słuchać starszyzny, bo uważają, że cóż ona może wiedzieć, skoro nie nadąża za zmianami np. technologicznymi. Zapominają jednak o tym, że są pewne prawdy uniwersalne. Dojdą do nich kiedyś sami i wspomną może: Ach, mieli rację, czemuż nie słuchałem! Ale wtedy to pewnie już oni będą starzy.
I tak jak piszesz potrzebna jest tu duża doza cierpliwości i tolerancji z obu stron, każdemu i zawsze.