Wspolny wyjazd malzonkow

Formalności związane z wyjazdem do sanatorium - wnioski, skierowania, koszty, terminy, zwolnienia, itp.
Gaba
Super Kuracjusz
Super Kuracjusz
Posty: 643
Na forum od: 29 sty 2010 13:46
Podziękował: 2 razy
Podziękowano: 2 razy

Re: Wspolny wyjazd malzonkow

Post autor: Gaba »

Felice masz rację ,ale zawsze mnie dziwi dlaczego do mnie się czepiają ,że przyjechałam z mężem ,a nie męża ,że przyjechał ze mną :)
Awatar użytkownika
Felice
Przyjaciel forum
Przyjaciel forum
Posty: 21261
Na forum od: 09 sty 2011 10:42
Oddział NFZ: Mazowiecki
Staż sanatoryjny: 0
Podziękował: 33 razy
Podziękowano: 109 razy

Re: Wspolny wyjazd malzonkow

Post autor: Felice »

Powiem Tobie, że chyba się domyślam ;)
Zdarzało mi się słuchać utyskiwań pana, że on to wolałby na rybki sobie pójść, z kumplami na piwo, a nie do sanatorium jechać. Żona go na siłę zabrała, bo nie chce z kimś obcym w pokoju mieszkać :lol: :lol: :lol:
Uwierzyłam mu, taki był szczery w swojej wylewności :?
Coś w tym niestety jest...
Awatar użytkownika
strapper
Super Kuracjusz
Super Kuracjusz
Posty: 1577
Na forum od: 26 lut 2014 08:22
Oddział NFZ: Pomorski
Podziękował: 3 razy
Podziękowano: 1 raz

Re: Wspolny wyjazd malzonkow

Post autor: strapper »

Coś w tym jest
Bywam w Ciechocinku w wojskowym dość często.
Pierwszy pobyt o kulach, teraz z laska :roll:
Zdarzały się różne sytuacje szczególnie na pływalni, gdzie wlokac odwłok na sliskiej posadzce bądź wchodząc do basenu czy jacuzzi ( to było i jest szczegolnym wyzwaniem :roll: ) spotykałam się z odruchem zwykłej pomocy ( mam nadzieję ) . Komentarze niektórych pań były ....przemilczę.
Tylkooo nikt z Was nie wie, jakie było to dla mnie krępujące. Pomyślmy przez chwilę zanim zdobędziemy się na komentarz.
Ostatnio zmieniony 18 kwie 2023 16:13 przez strapper, łącznie zmieniany 2 razy.
Gaba
Super Kuracjusz
Super Kuracjusz
Posty: 643
Na forum od: 29 sty 2010 13:46
Podziękował: 2 razy
Podziękowano: 2 razy

Re: Wspolny wyjazd malzonkow

Post autor: Gaba »

Ja na siłę nie zabieram ,jesteśmy z tych "patologicznych" co lubą razem ...na piwo też ;)
kiedyś poznaliśmy kolegę, który był sam ,ale wolała się kręcić koło małżeństw bo czuł się "bezpiecznie", namówiliśmy go ,żeby z nami poszedł dla towarzystwa na tańce -przyszedł w klapkach -zdziwiona pytam dlaczego -odpowiedział "żona mi butów nie dała"
Awatar użytkownika
GIENIA
Przyjaciel forum
Przyjaciel forum
Posty: 22129
Na forum od: 18 maja 2016 10:12
Oddział NFZ: Małopolski
Staż sanatoryjny: 16
Podziękował: 253 razy
Podziękowano: 137 razy

Re: Wspolny wyjazd malzonkow

Post autor: GIENIA »

Gaba , to on w klapkach przyjechał do sanatorium :?: :o
Genever
Super Kuracjusz
Super Kuracjusz
Posty: 833
Na forum od: 31 maja 2022 06:44
Podziękował: 37 razy
Podziękowano: 156 razy

Re: Wspolny wyjazd malzonkow

Post autor: Genever »

Jestem akurat na wyjeździe komercyjnym w jednej z nadmorskich miejscowości. Przy stoliku mam małżeństwo, notabene z Gdańska i starszą panią, która wszystko polewa cudownym olejem.. muszę spytać z czego ale smak iście okropny. 🙄
Państwu chyba gonią na łeb na szyję bo zawsze są pierwsi i tutaj identycznie jak opisał strapper...Pani nalewa zupkę mężowi ( wybierając co gęste), potem sobie. Nam zostawała chochelka wody. Piszę w czasie przeszłym bo po trzech dniach grzecznie zwróciłam jej uwagę, że byłoby miło gdyby to mąż nalewał zupę i zaczął od nas po kolei każdej. Nadela się jak wydmuszka i foch do dzisiaj. 😁 Ale zupy kwoka nie rusza. 🤣
Za naszymi plecami mam kolejne małżeństwo pan siedzi Pani donosi, odnosi, słucha marudzenia, my głośnego mlaskania i tylko czekam aż kotlety zacznie kroić i pchać do ust.
Są też kochające się nadal małżeństwa ale naprawdę na wyjazdach widzę takie pary sporadycznie.
Nieważne... Dookoła pięknie, wietrznie acz pogodnie, czas dla siebie, pokój też. Czego więcej chcieć ..
P_20180426_165658.jpg

Pozdrowienia 👋
Gość

Re: Wspolny wyjazd malzonkow

Post autor: Gość »

Felice pisze: 18 kwie 2023 09:57 [...]Może teraz dla odmiany wypowiedzą się małżeństwa, które mają nam za złe nawet taką dyskusję[...]
Zacznę od tego, że nie mam za złe, bo problem dostrzegam. Choć nie ukrywam, że czuję się niekomfortowo czytając niektóre posty, głownie te pseudonaukowe teorie o konieczności rozstania się pary na jakiś czas żeby związek był normalny czy też - trochę z innej płaszczyzny - podejrzenia graniczące z pewnością, że niby "nagle" małżonkowie mają podobne dolegliwości co sugeruje wyłudzenie skierowania i nieuczciwe postępowanie lekarzy.
Dyskusja na ten temat jest tu wielowątkowa, raz bardziej merytoryczna raz mocno emocjonalna. Każdy ma trochę racji, ale nikt nie potrafi wskazać rozsądnego rozwiązania problemu, bo takiego rozwiązania chyba po prostu w obecnym stanie rzeczy nie ma.
Sprawa moim zdaniem powinna być załatwiona dawno temu, na samym szczycie, w momencie gdy NFZ zorientował się że coraz więcej par składa razem wnioski dołączając prośbę o wspólny wyjazd. Jeżeli nawet takiej parze przyznano sąsiednie numery, to pojawiała się adnotacja, że prośba niekoniecznie będzie uwzględniona.
I trzeba było się tego trzymać. Kiedy w narodzie rozeszła się wieść, że można wyjechać razem coraz więcej par chciało z tego skorzystać, czemu się akurat nie dziwię. Reumatologia czy neurologia to w pewnym wieku pojęcia nieobce większości z nas, więc nie potrzeba tu doszukiwać się jakiegoś kombinowania, naginania faktów czy poświadczania nieprawdy przez lekarzy.
NFZ nie chcąc robić nikomu pod górkę wysyłał więc coraz więcej par w to samo miejsce, a sanatoria czy to na zasadzie pewnej logiki, czy dla świętego spokoju dawały im dwójki. Dopóki to było zjawisko marginalne nikt nie widział w tym niczego złego. Natomiast teraz rzeczywiście problem jest i to duży.
Tekst powyżej mógłby sugerować, że pisze to ktoś postronny, obiektywny, a przecież tak nie jest. Jestem tu parę lat, sporo forumowiczów zna historię moich wyjazdów i wie, że wszystkie były w składzie dwuosobowym. Pora więc wyjaśnić jak to wszystko wyglądało i wygląda w moim konkretnym przypadku. Pomysł pierwszego wspólnego wyjazdu powstał w momencie gdy moje dolegliwości zaczęły dorównywać tym, na które już od lat skarżyła się żona. Wyjeżdżała wcześniej sama zarówno z NFZ jak i kierowana przez ZUS po zabiegach chirurgicznych w czasie korzystania z długiego zwolnienia bądź zasiłku rehabilitacyjnego. Słyszeliśmy, że można dostać takie wspólne skierowanie i że wtedy sanatorium kwateruje w jednym pokoju, co się w rezultacie potwierdziło.
Nie wdając się w szczegóły od razu tu stanowczo stwierdzę, że tylko taki układ wchodził w grę i gdybym wtedy nie uzyskał pewności, że zamieszkamy razem (telefon do obiektu) to już ten pierwszy wyjazd nie doszedłby do skutku. Żona z dwóch wyjazdów miała bardzo przykre wspomnienia dotyczące współlokatorek, a ja także nie wyobrażałem sobie zamieszkania z obcymi osobami. Jak wspomniałem - nie będę się tłumaczył czemu tak mam, może niektórzy mnie zrozumieją, inni muszą przyjąć do wiadomości. Z tekstów które tu na Forum można przeczytać wynika, że tych pierwszych może być trochę.
Króciutko o naszych wyjazdach i tych naszych nieszczęsnych dwójeczkach.
2011 - "Nauczyciel" w Szczawnicy. Brak pełnego obłożenia (chyba NFZ dostał wtedy mniej kasy), praktycznie każdy mieszkał gdzie chciał, nawet już w trakcie turnusu pamiętam jakieś migracje. Piękna dwójka z widokiem na Palenicę, choć malutka. Obok pokoju wyjście na taras, z którego można było obserwować Nutkę w trakcie gimnastyki zbiorowej w "Dzwonkówce".
2013 - "Złoty Kłos" Świnoujście. Same dwójki, problem nie istniał.
2016 - "Wistom" Kołobrzeg. Pokój z łóżkiem podwójnym, ze względu na małą liczbę gości komercyjnych przypadł jakimś cudem nam.
2019 - "Mikołaj" Busko. Jedynka naprzeciwko bazy zabiegowej, dostawiony dodatkowy tapczanik albo już na stałe albo na ten turnus, żeby poupychać wszystkie małżeństwa. Przyjechaliśmy dość późno, dlatego ten pokoik dla nas został. Być może odebraliśmy komuś możliwość zamieszkania w upragnionej jedynce.
2022 - "Bajka" Horyniec. Całkiem świeża sprawa, opisywałem pobyt, nie ma potrzeby się powtarzać.

Jeszcze raz powtórzę - gdyby nie taka a nie inna sytuacja z zakwaterowaniem tych wyjazdów by nie było. Nie mając do nikogo pretensji, nie komentując, przyjęlibyśmy taki stan rzeczy za bezdyskusyjny i rehabilitacja miałaby miejsce tylko w miejscu zamieszkania.
Czytając wypowiedzi niektórych z Was w tym temacie przypomina mi się powiedzenie "Kowal zawinił, cygana powiesili". NFZ nie przewidział jakie będą konsekwencje tak powszechnego pójścia na rękę parom proszącym o wspólny wyjazd, sanatoria na zasadzie pójścia po linii najmniejszego oporu kwaterują wszystkie małżeństwa w dwójkach a teraz my zbieramy tego żniwo bo ośmielamy się korzystać z tak przyjętych zasad. Nie żadnego prawa, tylko pewnego zwyczaju.
Z ciekawością i zdumieniem czytam o różnych patologicznych sytuacjach dotyczących wspólnego pobytu małżonków w sanatorium - nie miałem okazji niczego podobnego zaobserwować, ale być może niezbyt uważnie się rozglądałem dokoła. Zresztą - liczba naszych wyjazdów też nie jest jakaś imponująca.
Nie będę się odnosił do niektórych pojedynczych stwierdzeń w Waszych postach, z którymi się nie zgadzam - każdy ma prawo do swojej oceny sytuacji.
Z jednym tylko nie zgadzam się kompletnie - małżonkowie nie powinni wyjeżdżać wspólnie bo to kompletna bzdura( tak po prostu...). A i takie stwierdzenia tu padały (niekoniecznie w tym temacie).
Pozostaje mieć nadzieję, że nadchodząca reforma leczenia uzdrowiskowego w jakiś sposób rozwiąże i ten problem. Każdy powinien wiedzieć z góry na jakich zasadach wyjeżdża i wszelkie przepychanki przy ladzie w recepcji będą już tylko przykrym wspomnieniem.
Przepychanki na Forum także. Oby.
Pozdrawiam serdecznie wszystkich.
Awatar użytkownika
Felice
Przyjaciel forum
Przyjaciel forum
Posty: 21261
Na forum od: 09 sty 2011 10:42
Oddział NFZ: Mazowiecki
Staż sanatoryjny: 0
Podziękował: 33 razy
Podziękowano: 109 razy

Re: Wspolny wyjazd malzonkow

Post autor: Felice »

Kaziu bardzo fajnie, bez emocji opisałeś swoją sytuację i swoje spojrzenie na problem.
W Twojej wypowiedzi potwierdza się to, o czym pisałam… gdyby nie gwarancja otrzymania wspólnego pokoju nie wyjeżdżalibyście.
Prosty wniosek, błąd tkwi w organizacji przyjęć w obiektach. Jeżeli słyszymy.ciągle, że nie ma rezerwacji pokoi to niech nie będzie, skutecznie dla wszystkich, małżeństw też.
Uwierz mi Kaziu że nie jest to mój atak na wyjeżdżające małżeństwa, jestem typem człowieka, który każdemu przychyliłby nieba. Zawsze byłam również idealistką i źle reaguję na niesprawiedliwości tego świata.
Arker
Super Kuracjusz
Super Kuracjusz
Posty: 1130
Na forum od: 25 kwie 2021 17:06
Oddział NFZ: Lubelski
Podziękował: 101 razy
Podziękowano: 54 razy

Re: Wspolny wyjazd malzonkow

Post autor: Arker »

Reasumujac z malzenstwami same klopoty (no moze poza nielicznymi wyjatkami) ;) Bez odbioru
Kleinehexe
Super Kuracjusz
Super Kuracjusz
Posty: 9664
Na forum od: 20 mar 2020 22:12
Podziękował: 26 razy
Podziękowano: 73 razy

Re: Wspolny wyjazd malzonkow

Post autor: Kleinehexe »

Miałam się już w tym temacie się nie udzielać, przynajmniej na razie, bo jak zauważył Kazimierz, za bardzo się emocjonowaliśmy. Przyznaję bez bicia, że jestem jedną z tych osób, ale chcę wyrazić uznanie dla wypowiedzi Kazimierza. :kwiat:
Dodam jednak jeszcze swoje trzy grosze, no nie mogę się opanować. :lol:
Bardzo nie lubię jak ktoś generalizuje i na podstawie jednostkowych, negatywnych przypadków wyciąga wnioski, a następnie przekłada je na ogólne zjawisko. Tak niestety jest, że większość ludzi daję uwagę właśnie tym negatywnym zdarzeniom i potem to pamięta, a tych pozytywnych stron jakoś nie zauważa. Przecież tacy roszczeniowi, upierdliwi ludzie to nie wyjątek sanatoryjny. Oni nie zmieniają się nagle na pobycie sanatoryjnym, tylko tacy są i tak żyją z ludźmi na co dzień, więc nie przypisujmy takiego zachowania wszystkim "parzystym" ;) kuracjuszom. Myślę, że pary jeżdżące razem mają obawy, aby o tym tu pisać i czuję jak może być im przykro po przeczytaniu niektórych wpisów. Dodam dla ścisłości, że nie należę do grona par małżeńskich jeżdżących razem do sanatorium. :)
ODPOWIEDZ