sanatoryjne reminiscencje przed północą

Tu można inicjować tematy niemieszczące się w zakresie innych kategorii.
Awatar użytkownika
Czarodziej
Super Kuracjusz
Super Kuracjusz
Posty: 605
Na forum od: 26 gru 2019 13:11
Oddział NFZ: Łódzki
Staż sanatoryjny: 5

Re: sanatoryjne reminiscencje przed północą

Post autor: Czarodziej »

..teraz to pewnie będzie po bandzie....

podając dłoń osobie i wymieniając z nią dosłownie , kilka zdań...WIEM :!: czy jest to osoba "dobra" :serce: czy niekoniecznie...dotyczy osób, które pierwszy raz widzę...oczywiście, parę razy mnie zmylono...ale , to były osoby które coś tam o mnie słyszały...i pewnie dlatego " ukrywały" siebie.... :serce:

wiem to również po wpisach osób na Forum..... :oops:

energię...wyczuć można wszędzie.... :serce:
Kleinehexe
Super Kuracjusz
Super Kuracjusz
Posty: 9663
Na forum od: 20 mar 2020 22:12
Podziękował: 26 razy
Podziękowano: 73 razy

Re: sanatoryjne reminiscencje przed północą

Post autor: Kleinehexe »

A co z ludźmi, którzy ani nie są dobrzy, ani źli, tylko po prostu są? :? :D :serce:
Awatar użytkownika
Czarodziej
Super Kuracjusz
Super Kuracjusz
Posty: 605
Na forum od: 26 gru 2019 13:11
Oddział NFZ: Łódzki
Staż sanatoryjny: 5

Re: sanatoryjne reminiscencje przed północą

Post autor: Czarodziej »

A co z ludźmi, którzy ani nie są dobrzy, ani źli, tylko po prostu są
nie ma takich.....mogą mieć więcej lub mniej jednego lub drugiego...tego , nie da się tak określić jak w matematyce...
to jest jak coś z tym doświadczeniem z kwantami....coś jest choć go nie ma - lub nie widać, a jednak istnieje...:shock: :roll: piszę o tym , że czuję "predyspozycję" danej osoby ...co nie oznacza , że ktoś wg mnie "dobry" nie może popełnić czegoś niekoniecznie chwalebnego...
nie chce pisać po czyim JEDNYM poście wcale nie mającym żadnych znamion agresji, wiedziałem(czułem), że będzie "wielkie awanti" :oops: ale nie chce mi się grzebać w starych :D postach więc nie będę tego pokazywał...

Nie mam problemu by komuś chętnemu ;) :lol: :shock: napisać jaki jest wg mnie....Czemu nie... :mrgreen: nadal podtrzymuję to , że są wg mnie na forum 3 osoby w objęciach "ciemnej strony mocy" :shock: :oops: :twisted: choć mogę się mylić... :?: ;)
Awatar użytkownika
Czarodziej
Super Kuracjusz
Super Kuracjusz
Posty: 605
Na forum od: 26 gru 2019 13:11
Oddział NFZ: Łódzki
Staż sanatoryjny: 5

Re: sanatoryjne reminiscencje przed północą

Post autor: Czarodziej »

Czarodziej pisze: 24 kwie 2023 07:15 ..mogę jeszcze...tak mi się wydaje...odkryć, poczuć ??? Złą Energię ( ZŁO ??) w jakimś miejscu w którym występuje..zdarzyło mi się to dotychczas TYLKO dwa razy ..poczułem TO..i było bardzo strasznie...
pierwszy raz poczułem coś dziwnie nienaturalnego rano , o świcie w lesie, gdzieś między Bytowem, a Słupskiem, latem, chyba przełom lipca-sierpnia, w drodze do Ustki.
nie pamiętam dokładnie gdzie, ponieważ nie było tam żadnych oznaczeń nazw, ja nie bylem tak bardzo świadomy tego co czuję, a teraz bardzo żałuję, że nie zaznaczyłem gdzie to jest, bo bym tam bardzo chętnie wrócił, sprawdzić to znów...czy to moje złudzenie, czy faktycznie dzieje sie tam coś dziwnego...

drugi raz i to było chyba bardziej "straszne i dołujące" doświadczenie, poczułem "ZŁO" :twisted: w wówczas zaniedbanym , jakby opuszczonym kościele w Dąbiu za Grabowem , woj. wielkopolskie (kościół ewangelicko-augsburski zlokalizowany w Dąbiu przy ul. 1 Maja. ) - teraz obiekt jest odnowiony i gdy byłem tam parę dni temu , był zamknięty, a bardzo chciałem tam znów wejść...sprawdzić... :cry: :twisted:{ Po wielu perypeti­ach przeszedł w pry­watne ręce. Nowy właś­ci­ciel, Kaz­imierz Kruk, przeprowadził w ostat­nich lat­ach grun­towny remont elewacji koś­cioła oraz przyle­ga­jącego do niego terenu. Budynek prezen­tuje się bardzo okazale, jed­nak nie jest użytkowany.}- ciekawe czemu.... :shock: :(

oba "doznania" (czucia) choć podobne, różniły się znacznie , w odbiorze przez moje zmysły...podczas obu jakby mnie sparaliżowało...czułem strach, zimno, natłok myśli, zimno....włosy stanęły dęba i miałem nieodparte wrażenie w pierwszym przypadku że mam kogoś za plecami nonstop, a w drugim iż "COŚ" BEZCZELNIE MNIE OBSERWUJE, z góry , z miejsca dla tzw.chóru....po latach myślę, że w pierwszym miejscu musiała się wydarzyć jakaś hekatomba...może podczas wojny...teraz myślę, że miejsce to mogło być miejscem egzekucji i masowego pochówku... :cry: natomiast w tym kościele...wrrr...MROCZNA ZŁA SIŁA....prastara, pewna siebie, bezczelna, starająca pokazać mi, że jestem "nikim" i kto tam rządzi... :oops: :cry:
Kleinehexe
Super Kuracjusz
Super Kuracjusz
Posty: 9663
Na forum od: 20 mar 2020 22:12
Podziękował: 26 razy
Podziękowano: 73 razy

Re: sanatoryjne reminiscencje przed północą

Post autor: Kleinehexe »

Widzę to trochę inaczej. Wszystko jest energią. W zależności od poziomu jej częstotliwości, wibracji może ona być dla nas w odbiorze pozytywna lub negatywna. Poziom naszej energii nie jest stały. To się zmienia i zależy od nas samych. Kiedy żyjemy w niskich wibracjach (stresie, zmartwieniach, gniewie, żalu, smutku, rywalizacji, poczuciu winy), żyjemy w trybie przetrwania. W tym trybie jedyne, o co walczymy, to, aby przeżyć kolejny dzień. Jedyne, na czym się skupiamy, to nasze problemy. Oznacza to, że wyższe emocje (jak współczucie, miłość, wdzięczność, radość) są dla nas czasem wręcz niedostępne.
Wiadomości w telewizji, radiu i gazecie bardzo nam "pomagają" byśmy tkwili na tych niskich poziomach. Na ich podstawie budujemy w umyśle przekonanie, że ten świat jest zły, bardzo niebezpieczny i że nie możemy ufać nikomu. A lęk, strach jest bardzo przydatny przy manipulacji. :roll:
Można by jeszcze pisać i pisać...
Myślę, że odczuwasz silnie te negatywne wibracje, istoty które tkwią na bardzo niskich poziomach energetycznych, miejsca w których nastąpiły zdarzenia będące jej przejawieniem.
Trudno mi się o tym pisze, bo nie potrafię ująć w słowem tego co sama zaczynam dopiero rozumieć, dostrzegać.
Awatar użytkownika
Czarodziej
Super Kuracjusz
Super Kuracjusz
Posty: 605
Na forum od: 26 gru 2019 13:11
Oddział NFZ: Łódzki
Staż sanatoryjny: 5

Re: sanatoryjne reminiscencje przed północą

Post autor: Czarodziej »

...podyskutujmy..być może będziemy bliżej, prawdy... 8-)
Myślę, że odczuwasz silnie te negatywne wibracje, istoty które tkwią na bardzo niskich poziomach energetycznych, miejsca w których nastąpiły zdarzenia będące jej przejawieniem.
Trudno mi się o tym pisze, bo nie potrafię ująć w słowem tego co sama zaczynam dopiero rozumieć, dostrzegać.
nie wiem czy dobrze zrozumiałem....odczuwam coś(energię?) istot w miejscu w którym coś się wydarzyło?? , przebywali ???tak???
..ma to sens...to jak z tym , że wiem z jaką osobą mam do czynienia...po podaniu dłoni....czuje jej "predyspozycje"...na pewno masz rację w jednym, trudno te zjawiska oddać słowami....opisowo, w wielu zdaniach - można bliżej pokazać co się przeżywa lub czego się doświadcza...ale nadal , nie do końca... :roll:


ale teraz rodzą sie pytania...czemu czułem to tylko i aż 2 razy???? :shock:
i dlaczego tylko czułem te wyjątkowo skrajnie niskie wibracje...
choć było tak parę razy, że w nowych miejscach(dla mnie) czułem się wspaniale albo czułem deja vu ...ale mnie to nie "pobudzało" jakoś, po prostu przechodziłem nad tym faktem do porządku dziennego...



opiszę dokładnie sytuacje i to co czułem, może wtedy coś się bardziej wyjaśni? ujawni? wymyśli? :D
Awatar użytkownika
Czarodziej
Super Kuracjusz
Super Kuracjusz
Posty: 605
Na forum od: 26 gru 2019 13:11
Oddział NFZ: Łódzki
Staż sanatoryjny: 5

Re: sanatoryjne reminiscencje przed północą

Post autor: Czarodziej »

zawsze gdy opisuje te sytuacje, ale to zawsze - mam gęsią skórkę i często pokazuję ten fakt na początku mojej opowieści ( żeby uwiarygodnić moje słowa :) , no nie można tak na zawołanie wywołać gęsiej skórki,,ja nie umiem....ale jak wracam do tych dwóch sytuacji..ona jest jak tylko zaczynam opowiadać..teraz też :shock: )


Wtedy jadąc do Ustki, stanęliśmy w lesie rozprostować kości, zerknąć czy są grzyby ( jestem MANIAKIEM grzybobrania :mrgreen: ) . Było dobrą chwilę po wschodzie słońca , ciepło -choć czuć było wilgoć w powietrzu...kilka metrów od szosy rozpościerał się rząd choinek po przejściu którego ukazał się nam otwarty teren z wysokimi trawami,porośnięty nielicznymi samosiewkami, wszystkie były jakoś niskie ??? a niektóre powykręcane, dziwnych kształtów, takie nienaturalne...???pierwsze co mnie uderzyło, gęsia skórka....na całym ciele, lekki chłód i....brak ptaków???? :shock: :o cisza...martwa cisza...wszyscy wiemy, że ptaki najczęściej słychać o świcie i o zmroku... a tu nic...cisza...w wielkim lesie...idąc w poszukiwaniu grzybów, po chwili poczułem nagłe zmęczenie??? ciężkość?? natłok myśli...zaskoczyło mnie to....poczułem dodatkowo ten dreszczyk na plecach - jakby ktoś mnie obserwował...i chciał dotknąć :shock: :o , odwróciłem się..i nic ani nikogo nie było...spytałem się osoby będącej ze mną -czy coś dziwnego może tu czuje?
odpowiedziała przecząco...poszedłem dalej..ten dziwny teren był mniej więcej wielkości dwóch boisk do piłki nożnej..dość rozległy jak na lity las... :shock: pod koniec opadał w dół , gdzie wił się niewielki strumyk...chodząc tam dłużej, coraz mocniej odczuwałem że mam kogoś za plecami ,kto próbuje mnie dotknąć...coraz częściej się oglądałem za siebie, robiło mi się coraz bardziej zimno...poczułem lekki strach... :oops: :evil: wróciliśmy do auta i pojechaliśmy dalej...długo byłem jeszcze...taki rozbity wewnętrznie, jakby....
Awatar użytkownika
Czarodziej
Super Kuracjusz
Super Kuracjusz
Posty: 605
Na forum od: 26 gru 2019 13:11
Oddział NFZ: Łódzki
Staż sanatoryjny: 5

Re: sanatoryjne reminiscencje przed północą

Post autor: Czarodziej »

W Dąbiu nad Nerem znaleźliśmy się w celu wycięcia ponad 200 -letniego jesionu , który rósł przy kościele rzymskokatolickim, a którego ramiona wielkości porządnego dużego drzewa, sięgały aż nad budynek kościoła i częściowo nad plebanię za murem. Jesion był pomnikiem przyrody, ale ksiądz załatwił pozwolenie od konserwatora.
Na wysokości 3 metrów od ziemi posiadał półtorametrową dziurę w pniu w którą spokojnie wszedłby szczupły człowiek, dziura była tam" od przed wojny", zabetonowana, ale beton opuścił się w dół i niestety powiększała się stanowiąc ogromne zagrożenie...jesion był okazały, pięć osób obejmowało go w obwodzie :shock: , w trójkę z 2-ma kolegami prowadziliśmy firmę zajmującą się wycinką trudno dostępnych drzew na cmentarzach, pod liniami wysokiego napięcia itd...ADRENALINA w pracy ;) i całkiem baaardzo dobre pieniądze...tyle że na błędy nie było miejsca, bo pod spodem zawsze było dużo drogich rzeczy...dlatego ze względu na ewentualne roszczenia filmowaliśmy zastany teren prze wykonaniem prac...negocjacje co do ceny przeciągały się, ale mając doświadczenie ;) ze spotkań z innym księżmi , po ogroooomnym płaczu Proboszcza( :lol: ) i jego zapewnieniu iż puszczamy go z torbami :lol: wzięliśmy się do roboty...stwierdziliśmy , że mamy za małe siły, było nas chyba tylko 5 osób, poprosiliśmy księdza o pomoc parafian...załatwił strażaków :D wytłumaczyliśmy im co i jak, co maja robić i kiedy, uświadomiliśmy ich że mają działać na wyraźny sygnał od nas inaczej będą budować nowy kościół i plebanię ;) (mieli swoje pomysły..przy całym szacunku dla ich pracy, ich pomysły nie nadawały się do realizacji...) potrzebowaliśmy znacznej ilości ludzi do trzymania linek z obciętymi konarami, a te tu były największe jakie widzieliśmy dotąd...kolega , zresztą były komandos -czerwony beret :D który miał wejść i powiązać liny na drzewie stwierdził , że zajmie mu to około 2 godzin, więc mając dość odganiania za taśmy tłumu gapiów , poszedłem z jednym pracownikiem zwiedzać Dąbie, a trzeci wspólnik został na miejscu ...

w niedalekiej odległości od kościoła katolickiego znajdował sie inny...stał bezpośrednio przy ulicy, wejście z chodnika, odrzwia otwarte, uchylone z kartką "sprzedam " i nr telefonu...upał był wówczas nie miłosierny, ze 30 stopni....zaciekawieni weszliśmy do środka..wszędzie walały sie jakieś śmieci...ściany jakieś obdarte, zniszczone...po przejściu prze kruchtę , po wejściu dalej po dosłownie trzech krokach poczułem jakbym zderzył się z niewidzialną szybą, przeszedł przez nią i ..zaraz ogarnął mnie przeraźliwy ziąb (wręcz lodowaty mróz), gęsia skorka, osłabienie, natłok myśli,PANIKA!!!, STRACH!!!, poczułem OBECNOŚĆ czegoś? kogoś? energii?? ZŁA w najczystszej postaci...prawie sie przewróciłem, aż kolega spytał co mi jest? zapytałem czy coś dziwnego czuje..powiedział - no fajnie tu chłodzi...dopytywałem...CZY ZIĄB, CZY MRÓZ? -Nie , jest trochę chłodniej niż na zewnątrz ???? :shock: a ja czułem chłodnię minus 40.... :roll: wszystko to się działo krótką chwilę, ja to opisuję obrazowo, opisowo dłużej..w chwili przejścia przez "tą mroźną szybę", (poczułem wyraźnie jak wkraczam w inną strefę) oprócz klasyki czyli gęsiej skórki, osłabienia , natłoku myśli itd zauważyłem że się spociłem , oczywiście poczułem na sobie "czyjś"wzrok z góry , z miejsca gdzie są organy...spanikowany spojrzałem w to miejsce...i przeważnie gdy czuje podobnie czyjś wzrok na sobie odwracając się dreszczyk na plecach od razu mija -tu nic się nie zmieniło...POCZUŁEM że coś, ktoś złowrogo gapi się na mnie...osłabiając mnie...poczułem się bezwolny, nic nie znaczący....nic nie mogłem zrobić aby sie temu przeciwstawić...to bylo ode mnie silniejsze... :twisted: :twisted: koelga nic tam nie widział, ja zresztą też...złapałem go za ramię i powiedziałem - chodźmy stąd, bo się źle czuję....na zewnątrz długo się czułem źle, miałem takie wewnętrzne dreszcze , trzęsło mną....miałem ból głowy...wchodziłem tam szczęśliwy - wyszedłem PRZERAŻONY... A mnie wystraszyć nie można....tak myślałem do wtedy...
Kleinehexe
Super Kuracjusz
Super Kuracjusz
Posty: 9663
Na forum od: 20 mar 2020 22:12
Podziękował: 26 razy
Podziękowano: 73 razy

Re: sanatoryjne reminiscencje przed północą

Post autor: Kleinehexe »

Chętnie bym podyskutowała, ale przykro mi, nie jestem w stanie nic na temat Twoich doświadczeń powiedzieć, poza tym co wcześniej, gdyż nie mam na ten temat żadnej wiedzy. :|
Mogę się odnieść jedynie do tego fragmentu:
i dlaczego tylko czułem te wyjątkowo skrajnie niskie wibracje...
choć było tak parę razy, że w nowych miejscach(dla mnie) czułem się wspaniale albo czułem deja vu ...ale mnie to nie "pobudzało" jakoś, po prostu przechodziłem nad tym faktem do porządku
No właśnie... Większość z nas skupia większą uwagę na tym co wzbudza negatywne emocje, a to co przyjemne, choć oczywiście to doceniamy, pragniemy tego, to jakoś szybko przechodzimy nad tym do porządku.
Czemu tak jest? Moim zdaniem odpowiedzialne jest za to "programowanie", któremu jesteśmy poddawani od dziecka, np. przez rodziców i innych ludzi, którzy robią to nieświadomie, bo sami również byli tego nauczeni, jak i instytucje (tu się nie będę zagłębiać, bo dostanę bana :mrgreen: ), które dobrze wiedzą co robią.
Taki przykład podam.
Jak zachowuje się rodzic, którego dziecko grzecznie się bawi, zajmuje się samo sobą, nie płacze, nie marudzi? Dodam, że byłam dzieckiem, które w swoim pokoju mogło się godzinami bawić samo, więc wiem o czym mówię. Prowadziłam dialogi sama ze sobą, a raczej ze swoimi wyimaginowanymi towarzyszami i tworzyłam całe historie, w których brałam udział.
Jak zachowują się wtedy dorośli? Cieszą się, że mają takie grzeczne dziecko, które zbytnio ich nie absorbuje i nie przeszkadzają mu w zabawie. Wcale to zresztą nie dziwne.
Jak natomiast reagują, gdy dziecko płacze, marudzi? Poświęcają mu uwagę. To też zupełnie normalne.
Teraz przykład z dorosłą osobą.
Jak zareagują inni ludzie, gdy zobaczą na ulicy osobę, która jest szczęśliwa i okazuje to głośno się śmiejąc, tańcząc, albo śpiewając? Odpowiedzcie sobie, ale tak szczerze. Myślę, że większość uznałaby tę osobę za niespełną rozumu, a przynajmniej za lekko szurniętą, ale niegroźną. Może by się nawet do niej uśmiechnęli i poszli swoją drogą.
Jak zachowujemy się, gdy ktoś narzeka, opowiada jakie go nieszczęście spotkało? Oczywiście współczujmy, próbujemy pomóc, jakoś wesprzeć. To normalne oczywiście.
Czego jednak uczą nas już od dziecka takie doświadczenia? Moim zdaniem tego, że bardziej opłaca się koncentrować na negatywnych stronach życia, bo one dają uwagę drugiego człowieka, przynoszą w pewnym sensie korzyści.
Dlaczego w mediach jest tyle negatywnych informacji? To proste, bo one podnoszą oglądalność, one wywołują sensacje, emocje, nawet jeśli negatywne, to niestety poświęcamy im większą uwagę. Mało tego, często lepiej zapamiętujemy te sytuacje, kiedy targały nami silne, negatywne emocje. Natomiast te dla nas przyjemne, dające poczucie spokoju, radości, jakoś szybko nam umykają.
Być może dlatego, zwróciłeś uwagę na te dwie nieprzyjemne sytuacje i to one cię nurtują bardziej niż te, które niosły za sobą przyjemniejsze doznania.

A tak swoją drogą dodam jeszcze, że zjawisko deja vu miewam nader często. :o 8-)
Awatar użytkownika
Czarodziej
Super Kuracjusz
Super Kuracjusz
Posty: 605
Na forum od: 26 gru 2019 13:11
Oddział NFZ: Łódzki
Staż sanatoryjny: 5

Re: sanatoryjne reminiscencje przed północą

Post autor: Czarodziej »

przykro mi ale nie mogę się z Tobą zgodzić... :roll:
Być może dlatego, zwróciłeś uwagę na te dwie nieprzyjemne sytuacje i to one cię nurtują bardziej niż te, które niosły za sobą przyjemniejsze doznania.

A tak swoją drogą dodam jeszcze, że zjawisko deja vu miewam nader często.
jestem (wiem , że to dziwne i nie do udowodnienia) osobą ,która bardzo odczuwa " cały świat" dookoła, w jakiś nadwrażliwy sposób....nauczyłem sie z tym żyć i za bardzo nie zwracać na to uwagi...na zasadzie -po prostu tak jest, mam to mam ;)
te dwie sytuacje były inne.... od siebie różne - choć podobnie odbierane....i kosmicznie różne , inne od wszystkiego co czułem dotychczas...w obu sytuacjach , przed ich wystąpieniem byłem ...powiedzmy , zadowolony , wesoły, szczęśliwy...nie było powodów, do wystąpienia negatywów....a co dopiero mówić o ...traumie.... :oops: :shock:

w obu poczułem sie jakby " trafiony strzałą" , nagle, jak błysk...z poziomu dobra wpadłem w otchłań....to tak jakby ktoś po cichu zaszedł kogos od tyłu...i nagle dotknął jego ramienia.... :twisted: trudno mi to opisać słowami...

nie wiem co to tam było....choć chciałbym....wiem, że czułem " jakiś rodzaj energii"...w dodatku ona mnie doświadczała w zły sposób....
ODPOWIEDZ