Pewien człowiek stanął u wrót nieba, ale św. Piotr nie był pewien czy aby na pewno ów delikwent zasłużył na niebo,
mówi więc do niego tak, ''pójdziesz na próbę na tydzień do piekła, a potem na tydzień do nieba i sam zdecydujesz gdzie chcesz pójść''.
Mężczyzna zgadza się i idzie na próbę do piekła, a tam wielka impreza, alkohol, muzyka, panienki, hulanki, swawola.
Po tygodniu idzie do nieba, a tam cisza, spokój, wszyscy tylko modlą się i snują samotnie w zadumie.
Stwierdził że woli jednak piekło, bo te klimaty były mu bliższe, niż te panujące w niebie.
Jak postanowił tak się stało, zastukał do wrót piekła, wrota się otworzyły, a tu wszędzie szaro, buro, ognie piekielne, na środku wielki kocioł pod którym płonie ogień i dwa diabełki które ciągną go w jego kierunku.
Mężczyzna krzyczy ''co to ma znaczyć, przecież byłem tu tydzień temu i była tu wielka impreza''.
A diabełki na to ''a to była tylko propaganda''.



