(Tu się rozpiszę, bo dla niektórych to ważna kwestia)
Tylko jedna tura posiłków:
07.15, 12.30, 17.15...( komercja miała od 08.00, od 14.00 i od 18.00, przez półtorej godziny każdy posiłek, szwedzki stół).
Dla mnie te godziny wydawały się na początku kosmiczne. Ale nawet dość szybko organizm mój się przyzwyczaił i jak zauważyłam z korzyścią dla niego.
Obsługa kelnerska na jadalni również bardzo miła. Większość młodych ludzi. Nie było problemu z dolewką gorącej zupy, czy dobraniem pieczywa ( ciemny chlebek ze słonecznikiem i jasny). Bułki pszenne były dodawane tylko do śniadania niedzielnego- po 1 szt.
Jadłospis nawet urozmaicony, posiłki bardzo smaczne, doprawione. Sól, pieprz, cukier , serwetki - stały zawsze na każdym stoliku (4-ro osobowym).
Podczas turnusu (21 dni ) powtórzyły się :
3 zupy
3 niedzielne śniadania ( parówki na gorąco i jakiś ser)
3 niedzielne obiady ( rosół , ćwiartka z kurczaka pieczona, ziemniaki ale już z różnymi surówkami).
Zaskoczyły mnie kolacje na ciepło wydawane przez 5 dni w tygodniu np. łazanki, potrawka z drobiowego mięsa plus ryż na sypko, kopytka z gulaszem wieprzowym, 2 sztuki kaszanki z duszoną cebulką, bigos , fasolka po bretońsku,. spagetti ( nie pamiętam już wszystkich). Ale zaznaczę , że do tego dodatkowo zawsze były jakieś sery lub wędlina, masełko oraz dżemik ( w małych pojemniczkach plastikowych, który zawsze był podany do śniadania i kolacji).
W piątki na obiady była zawsze ryba w różnej postaci ( filet lub kotlet rybny lub dzwonek smażony).
Były również w tygodniu do kolacji pasty rybne, sałatki rybne, ryba w sosie pomidorowym.
Nie zawsze byłam w stanie wszystko zjeść na kolację ( która była przecież już o godzinie 17.15...

). Zabierałam więc do pokoju, aby po wieczornym ruchu ( spacer, tańce) uzupełnić kalorie

Dodam, że do drugiego dania zawsze na talerzu była nałożona porcja gotowanych warzyw, czy surówki. Na stole zawsze stał talerz z surówką, sałatką czy mizerią do podziału.
Do śniadania zawsze zupa mleczna, przez 7 dni codziennie inna (waza na każdym stole ) oraz do śniadania czy kolacji przeważnie połowa pomidora ( zimowego z marketu). Natomiast wędliny do śniadania i kolacji powtórzyły się kilka razy.
Dodam, że 2x była ciepła jajecznica - podana przez obsługę dopiero w trakcie śniadania.2 x podani jogurt do śniadania.
Ze 2x zdarzyły się do obiadu owoce: banan i jabłko.
Do niedzielnego obiadu zawsze było ciasto - taka sama porcja babki
c.d.n.