Otóż właśnie, wszędzie trąbią, że menopauza to dopust boży, więc później tak się ją odbiera, bo jest tak jak myślisz, że jest.

Według mnie to jest piękny etap, jak każdy w naszym życiu. Nie odbieram tego jako coś złego, że coś tracę, a już zwłaszcza kobiecości. Zaczynam inny etap i tyle. Przecież już nie chcę być matką, tę rolę wypełniłam. Teraz po woli przygotowuję się do roli seniorki rodu, która ma służyć radą, pomocą, jako ta doświadczona członkini grupy rodzinnej.

A objawy jej towarzyszące?

Przeżyłam burzliwe młodzieńcze dojrzewanie, to i z tym sobie poradzę.

Bardzo ważne jest tu pozytywne nastawienie.
Niestety czasy się zmieniły i tak kiedyś wszystko rosło bez całej tej chemii, to teraz nie zawsze chce.

Ciekawe czemu?

Wiem, ale nie powiem

, bo nie chcę teorii spiskowych tu szerzyć.

Powiem tylko tyle, Twój tata miała normalne nasiona.
A co do plewienia, to jest bardzo prosty sposób. Po pierwsze nieco chwastów to nic złego, trzeba je zaakceptować.

One nawet czasem mogą pomagać, nie może ich tylko być za dużo. A po drugie ściółkowanie to jeden z elementów grządek permakulturowych, który między innymi zapobiega zachwaszczeniu. U mnie prawie się nie pieli, a jak już to niewiele. Dzisiaj właśnie sąsiad przywiózł trzy bele słomy, bo na zimę grządki trzeba zaściółkować. Dodam, że działka nie była w ogóle przekopywana.

Grządki są tworzone na gruncie, który jest. Ale to cały proces. Można sobie w necie o tym poczytać, a i filmy obejrzeć.
Kolacyjkę też mam pomidorową, ale z rybką.
Kontakt znam i lubię.

Też trzeba coś do obejrzenia poszukać, bo myślę o prasowaniu.
