Nie mam pojęcia kim był, bo to był duch, więc go nie było widać. Robił mi psikusy i tylko dzieci widziały to co ja, a reszta populacji oczywiście pukała się w głowę.
Chyba nie podejrzewasz, że ich nie łączę?
Przecież wiesz, że pogoda mi nie przeszkadza w tym, by się cieszyć bliskością natury.

Poza tym, warunki atmosferyczne to też natura przecież, więc je przyjmuję z otwartym sercem (czytaj prawą półkulą).

Ale jakby słoneczko pokazało swoją buźkę, nie znartwiłabym się wcale.
To ja dorzucę sałatkę: jajka, ogórki kiszone, cebulka, pieczarki, kukurydza, jabłuszko i oczywiście majonez kielecki. Będzie burza?
Dziękuję

wzajemnie.
