Natura to to, co nas otacza, ale włącznie z nami, rozumiem.
Ale przecież ja nie pisałam, że wszyscy mają to poczucie. Myślę, że wręcz większość to go w ogóle nie ma i tu właśnie tkwi sedno problemu. Gdyby ludzie czuli się jednym ze wszystkim, nie czyniliby zła, bo wiedzieliby, że czynią je sobie.Tylko część ma takie poczucie, bo inna w ogóle tego nie zauważa, a jeszcze inna tak pół na pół ....... jak z odcieniami czerni do bieli.
Owszem, garstka decyduje, ale już się nauczyłam, że nie można się oglądać na innych, nie można zwalać odpowiedzialności tylko na władze. Przede wszystkim powinniśmy zacząć od siebie, bo świata nie zmienimy, ale siebie możemy. Zmieniając siebie drążymy skałę niczym kropla.
Tak, wychowują nas rodzice, ale zarówno oni jak i my tkwimy w pewnym systemie przekonań narzuconym z góry i przyjętym najczęściej nieświadomie. Rodzice wychowują nas podobnie jak ich wychowywano, a my przekazujemy to dalej, oczywiście z pewnymi zmianami, ale czy na pewno pochodzą one od nas samych? To wcale nie jest takie łatwe do odróżnienia, tak mocno mamy ugruntowane przekonania, że sami nie zdajemy sobie sprawy co nam służy, a co właściwie robimy, bo tak robią wszyscy.
Banalny przykład mody. Ktoś gdzieś tam powiedział, że teraz będzie moda na określony krój, dajmy na to spodni, i wiele osób kupuje je nie patrząc, że w tym kroju to ich sylwetka niekoniecznie. A weźmy pęd do poprawiania urody. Młode dziewczyny wypełniają sobie usta, policzki, bo jest taki wzorzec urody lansowany. One tego pragną, ale czym jest spowodowane to pragnienie?
To są takie bardzo proste przykłady, ale podobnie to działa na innych poziomach.
Od razu dodam, że sama nie jestem od tego wolna.

