Właśnie wróciłam z prewencji ZUS. Strasznie się bałam tego wyjazdu, po tych opiniach które przeczytałam w internecie, jechałam z sercem w gardle. Okazało się że zupełnie niepotrzebnie. Na miejscu, sympatyczna pani z recepcji skierowała mnie do pokoju 2-os. z łazienką. Pokój może nie za duży, ale za to bardzo przytulny. Koleżankę też miałam świetną. Ta pani miałam szczególny dar w dobieraniu ludzi

. Baza zabiegowa bardzo ciekawa, dużo przeróżnych ćwiczeń, jest tam dobrze wyposażona siłownia, dużo kąpieli, borowina, masaże. Bardzo sympatyczny masażysta pan Leszek

. Jedzenie nigdy nikomu na głowie nie wylądowało (a takie opinie czytałam o tym sanatorium). Ja akurat miałam dietę, z racji dolegliwości układu pokarmowego, ale było też jedzenie bez diety. Ja nie narzekam, zawsze byłam najedzona i mi ogólnie smakowało. Co do picia, to faktycznie jest samowola i mogliby to trochę ograniczyć, ale w końcu każdy ma swój rozum. Co bym tam zmieniła? Pielęgniarki !! Są nieżyciowe i mało sympatyczne. Prawie z wszystkiego robią problem.
Borkowo może jest trochę na uboczu, ale ma to też swoje dobre strony. Ludzie częściej wychodzili z pokojów, można było się pośmiać, zintegrować i bardziej się poznać. W ogóle ekipa była świetna, do pośmiania, pobawienia i pogadania. Bardzo się cieszę, że trafiłam właśnie w tym czasie do Borkowa, bo poznałam wielu fajnych ludzi i mam nadzieję, że kontakt się tak szybko nie urwie.
Borkowo jest świetne i nie będę już czytała opinii internautów, bo wychodzi na to że w większości opinie piszą Ci ciągle niezadowoleni. A tacy zawsze się trafią.
Pozdrawiam
