No faceciki muszę bo się uduszę .
W jednym z sanatoriow gdzie bylo ok 1000 kuracjuszy ,
nazwy nie wymienię,
"pan "mnie sobie upatrzył cokolwiek
to oznaczało w jego braku rozumku
Idę z koleżankami do stołówki na śniadanie
i nagle z dwóch trzech może rzędów przed nami zatrzymuje
się ten 'pan 'hamując "ruch "odwraca się ,i trzyma ....kwiaty .
Dochodzimy on ....to dla pani .
Odmawiam ,dziekuję ale natarczywie mi je dalej próbuje
wręczyć.......Za nami ful ludzi .
Koleżanki naciskają, weź, bo się menda nie odczepi
Wzięłam a w pokoju
wsadziłam je będąc wściekła -do kosza.
Kupuję wieczorem w kawiarni bilet do stolika uprzedzam panią.,
by do mojego stolika nie sprzedawała panom
biletów tylko kobietkom ,ona obiecuje .
Jakież moje zdziwko ,że sala pełna a ja mam 3 miejsca
wolne i nagle ...idzie ten "gentelmen " :i pokazuje bilet

...ten sam stolik .
Kiedy toczy się krótka wymiana zdań ostra między nami ,z mojej
strony ,mówi bezczelnie :pani i tak bedzie moja

z
zadowoleniem jakby 6 tralił w loterii.
Wstaje idę wściekła do baby przy stoliku i awantura ,
słyszą to 2 jacyś inni panowie z innego stolika ,podchodzi jeden z nich
i mówi ,obserwujemy tą sytuację ,proszę usiąść z nami i ma pani po
problemie i usiadlam do nich ....w połowie dancingu chumor mi wrócił.
Gość miał stolik wolny cały dla siebie .....
Śmiałyśmy sie potem, że na bank urwał się z łańcucha
