Sanatoryjne Savoir Vivre

Inne tematy okołosanatoryjne, nie mieszczące się w powyższych działach.
kruszynka
Super Kuracjusz
Super Kuracjusz
Posty: 1018
Na forum od: 04 lip 2021 22:24
Podziękował: 486 razy
Podziękowano: 120 razy

Re: Sanatoryjne Savoir Vivre

Post autor: kruszynka »

Kiedy sen nie chce przyjść po cudownym spotkaniu z przyjaciółmi :D .
W temacie założonym przez kolegę forumowego ;) jeszcze troszkę wspomnień.
Mąż odwozi mnie na dworzec PKPw moim mieście. Jest bardzo rano ok 5 godz .
Przy kasie tylko jeden pan ,my za nim ,mniemam, że chyba
nasz ziomal.
Idziemy za nim do pociągu, mówię do męża, może
gość jedzie do Kołobrzegu?to by mi pomógł wtargać
walizę z peronu w kolejnym z pod ziemi ,po fatalnych
stromych schodach . ;)
Wsiadam do pociągu, by niebawem być w innym mieście
i przesiąść się do Kołobrzegu. Jesteśmy na miejscu
wchodzimy
w podziemia by znów wyjść na peron ,pan idzie gdzieś za mną,
dochodzimy do schodów nieśmiało pytam ,czy mógłby mi
pomóc z walizką ...
Bidula ma sporą swoją ,plecak na ramieniu wypchany ,
bierze i targa na górę jeszcze moją ;)
Na peronie podróżni już wszyscy wsiedli my jako ostatni .
Nie szukamy wagonu z biletu tylko gramolimy
sie do pierwszego lepszego wagonu oby szybciej .
Pan mówi ,chyba jedziemy w tym samym kierunku :lol:
na co ja ,że być może .
Wsiadamy do 2 tzw .
Jedziemy ,za jakiś dłuższy czas wchodzi pani konduktor
czyta nasze bilety i mówi ,że musimy się przesiąść, ponieważ
jest to akurat wagon składu do Gdyni ,a nasz wagon jest dalej i że
Kolobrzeg ma wagony dużo wcześniej.
Bierzemy walizy i w kołysance próbujemy sie dostać do naszego wagonu.
Jakież nasze zdziwienie ...to wagon 1 za lokomotywą, a wagonów przed nami kilkanaście chyba .
Nic to szorujemy korytarzem.Jest w końcu.
Otwiera pan drzwi a to ...Indie .
Siedzenia plastikowe a reszta ,no Indie,koniec kropka i my dwoje .
Nic wsiadamy źli a pan wybitnie .
Przychodzi w końcu konduktorka ,
pan składa reklamację i żąda kategorycznie zmiany dla nas miejsca .
Trwa to kila kolejnych stacji ,w końcu przychodzi pani
kierownik pociągu i nas przeprowadza ,do normalnej wygodnej 2 ,
argumentując, ze nie powinna itd ,no ale jest miła i poszła nam
na rękę, ponieważ pan obiecał opisać ich z tymi siedzeniami w prasie .
Jedziemy ,jest Kolobrzeg ,wysiadam ja i wysiada pan .
Mówi kulturalnie ,tak myślałem, że pani jedzie do Kołobrzegu .
Podjeżdzają busiki ,ja szukam Arka Medical Spa :lol: on też :lol:
W sanatorium zamieszkał z 2 kolegami ,na parterze gdzieś, ja na którymś
piętrze.
Ponieważ byliśmy w recepcji ok 18 godz ,stojąc jedno za drugim
dostaliśmy ten sam stolik :lol: w jadalni .
Raz tylko spotkaliśmy się gdzieś na dancingu ,razem wracaliśmy potem do
naszego miasta .
W drodze powrotnej tematem i rozmowom końca nie bylo .
Mąż przyjechał na dworzec panowie się poznali ,bylo miło, kupę
śmiechu.
Do dziś to wspominam :D z sentymentem .
Sniper
Bardzo Pomocny Kuracjusz
Bardzo Pomocny Kuracjusz
Posty: 145
Na forum od: 12 paź 2021 00:15
Oddział NFZ: Opolski
Podziękował: 12 razy
Podziękowano: 58 razy

Re: Sanatoryjne Savoir Vivre

Post autor: Sniper »

Miło się czyta Wasze opowieści sanatoryjne o różnym zabarwieniu w których widać subtelne spotkania przeplatane z chamstwem poznanych osób, cóż życie nie jest czarno-białe, ma wiele barw... :serce: :kwiat:

Kolejny i to kontrowersyjny temat to spożycie alkoholu w kurorcie 8-)
Są osoby które nie piją alkoholu czyli to abstynenci lub nie pijący alkoholicy obu płci, dlatego nigdy na siłę nie wmuszam w nikogo alkoholu i rozumie "Nie , dziękuję nie piję"
Zawsze miło wspominam pokoje za ścianą sanatoryjną gdzie mieszkają dziewczyny 60-70+ i wieczorami z umiarem raczą się naleweczką domową lub cytrynówką z Żabki, ja dużo młodszy zauważam jak ludzie się zbliżają do siebie i szczebioczą jak nastolatki uśmiechając się co chwilę.
Proszę sobie wyobrazić gdy po kilku cytrynówkach (kieliszkach) widzę jak wystrojone wpadają na parkiet sanatorium miłości :roll:
Pamiętam jak taka Pańcia 70+ nagle w tańcu przylgnęła do mnie 50+, delikatnie i z obrotem odsunąłem się dyplomatycznie dają znać, że interesuje mnie wyłącznie taniec. Po tańcu z trudem wybrnąłem z ramion tej Pani, tłumacząc się moim towarzystwem.
Taka sama sytuacja zapewne zdarza się mężczyznom mającym dużo młodszą partnerkę, może z nami zatańczyć z grzeczności ale jak daje sygnały aby nie liczyć na nic więcej to nie lećmy na serię "nachalnego zdobywania".
Żeby nie demonizować granic wiekowych to widywałem wiekowo zróżnicowane pary i czuły się w swoim towarzystwie wyjątkowo a wokół widać było motylki amora.
Zatem pamiętajmy:
„Z tym największy jest ambaras, żeby dwoje chciało naraz” – aforyzm Tadeusza Boya-Żeleńskiego pochodzący z wiersza „Stefania” ze zbioru „Słówka”
Awatar użytkownika
darek
Przyjaciel forum
Przyjaciel forum
Posty: 8364
Na forum od: 16 lut 2012 20:21
Oddział NFZ: Śląski
Staż sanatoryjny: 0
Podziękował: 13 razy
Podziękowano: 84 razy

Re: Sanatoryjne Savoir Vivre

Post autor: darek »

..Wspominasz o alkoholu
Byłem wtedy w Krynicy Zdroju w Starym Domu Zdrojowym
Pamiętam ,że wtedy Wyborcza awizowała co wydarzy się w kolejnym odcinku Serialu
Pamiętam że chyba cały Obiekt szykował sie na 100 Odcinek Klanu

..A ja jak to ja Sprzedałem ów 100 odcinek Mojemu Współspaczowi z Pokoju
Mała afera powstała

A Tym Współspaczem była osoba Legendarna Jeden z dwóch czy trzech Osób ,które przezylo zagładę w Cytadellli Zamoyskiej

On za Mój występek PRZEPRASZAŁ Panie zapraszając je do Muszli Koncertowej
Ja wraz Kolegą też Musielismy ponieś Konsekwencje
I Być towarzystwem na owych Koncertach

Pamiętam ,że Obowiązywała Etykieta
Pierwsze rzędy Panie w sukniach no prawie Wieczorowych Panowie w Marynarkach

Zero FRYWOLNEJ odzieży

Nie ukrywam że po odbyciu kary
Pan Jan zapraszał Nas do pobliskich kawiarni na Herbatę z Nalewką

Nie ukrywam też ,że gdy następnej jesieni gdy byłem w Zamościu to postanowiłem odwiedzić Pana Jana
Tydzień czasu świętowałem ..CHMIELAKI Festiwal chyba zbioru Chmielu
Tego nie będę publikował bo...
Awatar użytkownika
darek
Przyjaciel forum
Przyjaciel forum
Posty: 8364
Na forum od: 16 lut 2012 20:21
Oddział NFZ: Śląski
Staż sanatoryjny: 0
Podziękował: 13 razy
Podziękowano: 84 razy

Re: Sanatoryjne Savoir Vivre

Post autor: darek »

.. Obiecuję OSTATNI RAZ wspominać o Alkoholu w Sanatoriach

Jednak Kolega Sniper pośrednio zainspirował mnie wspominkami.

Co niektórzy ZAPOMNIELI ,ale były takie czasy kiedy alkohol był od godziny 13,00 do 19,00 w sprzedaży detalicznej.
Ten zakaz nie obowiązywał w sklepach dolarowych Baltona czy Pewex oraz w Kawiarniach czy Restauracjach
Kawiarnie wiadomo max % to 18 Nalewki etc
A Restauracje obowiązkowa konsumcja

W miejscowości uzdrowiskowej lokali gastronomicznych serwujących % było kilka i tam raczej Kuracusza się nie uświadczyło

.. Wymyślili sobie Rady Turnusów ,że będą szły Delegacje do sklepów Monopolowych w Kołobrzegu były 3
3 Sklepy Monopolowe na całe miasto

i Teraz Quiz gdzie był Najpopularniejszy sklep Podpowiedź nazywał się DZIUPLA
To nie była Melina
Zdarzyło mi się byc delegowanym do Kolejki już od godz 10,00
Limit chyba 5 butelek

Oczywiście dużo Osób spozywało ,ale WSZYSCY się pilnowali

ok

Miało być o Savoir-Vivre w sanatoriach
Gość

Re: Sanatoryjne Savoir Vivre

Post autor: Gość »

Myślałem,że już w temacie nic więcej nie napiszę.Sniper jak bardzo podobne mamy przemyślenia.
Już chciałem napisać o ubiorze ale opisałeś dokładnie.Dla mnie nie do pomyślenia jest taka forma
jaką opisałeś.Odwacam głowę aby nie męczyć wzroku.Mam już skierowanie na kolejny pobyt.Na pewno
będą nowe sytuacje.Lubię muzykę i często przesiadywałem w lokalu słuchając muzyki nieraz kończyło się
to tańcami.Po kilku dniach panie szukające zabawy posyłały dyskretne spojrzenia.Zawsze miałem ten sam
dwuosobowy stolik.Prośba,czy zgodzi się spędzić wieczór razem.Nigdy nie spotkałem się z odmową.I rozmowa
a właściwie gadulstwo non stop.Propozycja tańca.To zawsze decyzja pani na ile możemy w tańcu skrócić dystans.
Każda decyzja zawsze należy do pani.Czy chce bawić się nadal,czy chce w nocy pospacerować promenadą.
Jak czytam kruszynkaK to cisną się tylko niecenzuralne słowa.Niestety tacy troglodyci potrafią zepsuć zabawę.
kruszynka
Super Kuracjusz
Super Kuracjusz
Posty: 1018
Na forum od: 04 lip 2021 22:24
Podziękował: 486 razy
Podziękowano: 120 razy

Re: Sanatoryjne Savoir Vivre

Post autor: kruszynka »

Ponieważ mam za sobą kilkanaście wyjazdów na rehabilitację, więc i spostrzeżenia różne.
Dla mnie oczywistym jest zwrot ,nie dziękuję .
I on powinien załatwić w tym momencie wszystko .
Rozumiem różny poziom inteligencji ,
szanuję innych ludzi ,ale nie znoszę chamstwa .
Na nie reaguję ostro nie dyplomatycznie .
Nie znoszę swatek sanatoryjnych :o ( to też sie zdarzyło :shock: :P
Tak jak pisze Pawel No ,lubię też sama słuchać
muzyki przy lampce wina ...na dancingu .
Pytania ,to po co pani tu przyszła jak odmawia tańca
są dla mnie nie do zaakceptowania i potrafię
być wtedy grzecznie niemiła :lol: w odpowiedzi .
Jelenia Góra, dochodzę do postoju taxi
by dojechać do Cieplic .
Pan w kolejce widząc walizkę podchodzi i pyta
czy możemy pojechać razem :lol: :o
Odpowiadam ,że nie .
Dojeżdżam do obiektu wchodzę do recepcji a za mną, za paroma
osobami stoi ten ktoś, podchodzi do mnie i demonstracyjnie ,głośno
mowi ,że przecież on proponował bo wiedział
już w pociągu przed Jelenią, że chyba jadę do sanatorium
.no i mogliśmy razem przyjechać jedną taxi tutaj .....
Potem musiał dostać lekki opie... w stołówce by dał mnie i
poznanej koleżance spokój na 20 kolejnych dni :o ;)
Alkohol ?mieszkałam parę razy w 2 osobowym pokoju nigdy
nie było tego problemu .Towarzyszki były
nie nadużywające alkoholu.
Niemniej ,już dawno wymiksowałam się z pokoi tzw dwójek.
:D
Gość

Re: Sanatoryjne Savoir Vivre

Post autor: Gość »

Teraz dopiero "odkryłem" ikonę podziękowanie :o
Sniper
Bardzo Pomocny Kuracjusz
Bardzo Pomocny Kuracjusz
Posty: 145
Na forum od: 12 paź 2021 00:15
Oddział NFZ: Opolski
Podziękował: 12 razy
Podziękowano: 58 razy

Re: Sanatoryjne Savoir Vivre

Post autor: Sniper »

Nie wiem czy zauważyliście ale w każdej z Waszych opowieści kryje się Savoir Vivre, kryją się też osobowości które mają różną strefę komfortu.
Jedni lgną do ludzi, inni chcą być obok nich, obserwować i nie dopuszczać bliżej niż na jeden metr. Trzeba to uszanować.
Powyżej opisany był przykład z Taxi, ja w tym przypadku zabrałbym jeszcze trzy osoby do auta oby się bagaże zmieściły, ale z perspektywy innej osoby wygląda to zupełnie inaczej....
Są w sanatoryjnym życiu drobne niuanse które powodują spięcia i to od naszego panowania i kultury osobistej zależy czy drobna kłótnia będzie toksyczna przez 21 dni czy też natychmiast wyjaśniona.
Kiedyś mieszkałem w pokoju trzy-osobowym, w połowie turnusu doszła trzecia osoba. Mój znajomy wychodząc z łazienki psiknął się dezodorantem, nowy natychmiast wybuchnął twierdząc, że sobie nie życzy aby używał dezodorantu w pokoju.
Po chwili napięcie wzrosło i szła kontra za kontrą powodując sporą kłótnię i utwierdzenie, że mogą robić obaj co chcą.....
Tego samego dnia ustaliłem z nowym, że ma astmę i dusi go zapach dezodorantu, z drugim na spokojnie ustaliłem , że będzie używać dezodorantu tylko w łazience. Po kilku dniach toksyczne napięcie się rozpłynęło i rozmawiali już na spokojnie.
Bywa, że ciepła rozmowa nie pomaga i pozostaje nam tylko zmiana pokoju(jeżeli to możliwe).
Gość

Re: Sanatoryjne Savoir Vivre

Post autor: Gość »

Sniper,niewiarygodne jak celujesz i punktujesz zachowania i sytuacje.I znowu podobny sposób myślenia i zachowania.
Po przyjeżdzie do sanatorium pierwsza wspólna kolacja i przedstawianie się.Nasz stolik 3 mężczyzn i kobieta.Nie będę
wymieniał imion.Pani przedstawiła się i mówi,że jest z Zielonej Góry.Nie wiedząc nawet jak dostała się do Kudowy już
w myślach miałem wspólny powrót.Raptem 40km ode mnie.Zawiózł bym ją do Zielonej z przyjemnością.Ale powstrzymałem
się z deklaracją.Spięcie nastąpiło już 2 dni póżniej.Jeden z kolegów cały czas chodził w krótkich spodniach.Taki miał zwyczaj.
Grudzień spacerujemy a on w krótkich spodenkach.Zawsze eleganckie ,markowe dodawały szyku.Przy kolacji uwaga koleżanki,
że to brak szacunku dle jej osoby.Wywiązała się dyskusja pomiędzy tą parą.I każdy posiłek stawał się coraz bardziej krępujący.Kolejnego
wieczoru niezależnie od siebie wszyscy przyszliśmy w krótkich spodenkach.Nie sportowe tylko jeans .Tego było koleżance za
dużo.Zmieniła nie tylko stolik ale przeniosła się na drugą zmianę posiłków.My do końca byliśmy już tylko we trójkę.Przez cały czas
sanatorium mijaliśmy się na zabiegach.Na dzień dobry brak opdpowiedzi,ostentacyjne przesiadanie się w inne miejsce.Dzień przed
końcem sanatorium potrafiła znaleść chwilę...pytanie czy może ze mną zabrać się w powrotną drogę.Rzadko odmawiam a kobietom
w szczególności.Powiedziałem,że nie wracam jeszcze do domu tylko jadę z wizytą do córki. Chyba wspólny powrót nie byłby przyjemny.
kruszynka
Super Kuracjusz
Super Kuracjusz
Posty: 1018
Na forum od: 04 lip 2021 22:24
Podziękował: 486 razy
Podziękowano: 120 razy

Re: Sanatoryjne Savoir Vivre

Post autor: kruszynka »

Sniper pisze: 30 sty 2026 14:57
Jedni lgną do ludzi, inni chcą być obok nich, obserwować i nie dopuszczać bliżej niż na jeden metr. Trzeba to uszanować.
Powyżej opisany był przykład z Taxi, ja w tym przypadku zabrałbym jeszcze trzy osoby do auta oby się bagaże zmieściły, ale z perspektywy innej osoby wygląda to zupełnie inaczej....

Zdecydowanie moje nie ,na zachowania już w pociągu, na nieszczęście
w jednym przedziale :? i serię pytań osobistych . :?
Z prawdziwą przyjemnością wręcz nie zabrałam gościa :D
Nic w moim zachowaniu nie było nieżyczliwego . :D
Nie sądzę by Tobie odpowiadała pani ,która by się chciała
od podróży przyczepić jak rzep do końca turnusu. :o ;)
ODPOWIEDZ