Martinka pisze: 30 sty 2026 21:11
Darku przyjechałam do Iwonicza Zdroju do sanatorium Klimat dzień wcześniej, z całą Rodziną, bo Oni chcieli pozwiedzać tę mieścinę
W tym budynku jest też Hotel, przenocowaliśmy i ja raniutko, jako ta pensjonarouszka sanatoryjna chcialam się zameldować. Otrzymałam klucz do pokoju 2 osobowego, grzebię w zamku, nie mogę otworzyć i nagle otwiera mi ogromny goły facet w slipkach i mówi- zapraszam
Panienkę z Agencji sobie tak rano wydzwania

. Oczywiście wróciłam i dostałam klucze do innego, nie zamieszkałego pokoju
Nadmieniam, ze gość zameldował się w nocy a na zmianie w recepcji nie przekazano tego faktu
Kleine oczywiście masz 100% racji

Dlatego tak, jak na wstępie, lubię być sama
Trochę zboczę z tematu sanatoryjnego, ale sytuacja opisana przez Martinkę przypomniała mi...
Noc na promie, miała być we dwoje, a na 2 godz. przed wypłynieńciem dowiaduję się, że mam kabinę czteroosobową. Pierwsza reakcja to złość, ale u mnie emocje szybko idą w górę, a potem następuje racjonalizacja, więc już na prom wyjeżdżałam z ekscytacją: Ahoj przygodo!

My znaliśmy sytuację, ale nasi współspacze przez spóźnienie, nie mieli tej świadomości.

Jesteśmy w kabinie i czekamy. Otwierają się drzwi, a zaskoczeni spóźnieni pasażerowie, przepraszają i chcą się wycofać, a ja mówię z szelmowskim uśmiechem: Ależ nie, zapraszam!

A potem już było tylko lepiej. Spaliśmy niewiele. Uśmiałam się tak, że brzuch mnie bolał, a łzy leciały ciurkiem. Po czasie poznany kolega, a później dobry znajomy, wyznał mi, że pierwsza jego myśl w chwili, gdy usłyszał moje zaproszenie: To swingersi.
Także życie to niespodzianka i nigdy nie wiadomo, co na nas czeka za zakrętem, ale najważniejsze to mieć pozytywne nastawienie.
