Zbyszku mi się trafiały zimne miesiące i naprawdę nie da się całego dnia spędzać na zewnątrz czy na spacerach, czy w kawiarni czy też wieczorem na tańcach. Osobiście lubię pogaduchy w pokojach w dobranym towarzystwie.
Zezygnowałam z wyjazdów na NFZ bo zmęczona byłam tak naprawdę. Na stare lata zaczynam sobie cenić swoją przestrzeń i możliwość wyboru. Całe doriskry życie z reguły albo robiłam coś bo wypada, albo bo trzeba. Teraz lecę z koleżanką w cieplejsze rejony bo dostała przydział do Lądka a bardzo źle się tam czuje, niestety wypadła z kolejki, wystarczyła by dobra wola, zimowy wyjazd ale gdziekolwiek indziej ( nie ma natury malkontenta). No nic pozwiedzamy, złapiemy odrobinę słoneczka.
Zwykle ruszałam nad morze prywatnie ale pobyt początkiem stycznia był ostatnim na dłuższą chwilę. Nie do końca rozumiem ceny w większości ośrodków zatem wolę zwiedzić kawałek świata, budżetowo oczywiście.
Co do wielo pokoi bądźmy po prostu ludźmi, spróbujmy zrozumieć drugiego człowieka i cóż nie martwić się drobiazgami. Toksyczni ludzie nie są tak liczni w sanatoriach jak by się mogło wydawać. Osobiście trafiła mi się tylko jedna taka jednostka plus ta szpitalna.