Henryk Świnoujście.
- GIENIA
- Przyjaciel forum

- Posty: 22130
- Na forum od: 18 maja 2016 10:12
- Oddział NFZ: Małopolski
- Staż sanatoryjny: 16
- Podziękował: 253 razy
- Podziękowano: 137 razy
Re: Hanryk Świnoujście.
Ja byłam w lutym w Adamie i Ewie ... posiłki na miejscu , zabiegi w Bałtyku i Rusałce . Mnie to nie spotkało , bo tak jak Zbyszek , nie biorę zimą mokrych zabiegów , ale kuracjusze u nas bardzo na to narzekali . Nie wiem czy jeszcze teraz tak jest , ale zabiegi w Rusałce były w godz. 7 - 21 ....
Świnoujście piękne , ale raczej nie chciałabym już tam pojechać na kurację .
Super pobytu maciejt pod każdym względem
-
Genever
- Super Kuracjusz

- Posty: 833
- Na forum od: 31 maja 2022 06:44
- Podziękował: 37 razy
- Podziękowano: 156 razy
Re: Hanryk Świnoujście.
Wszystko rozumiem. Jest wiele zmiennych, które powodują, że jesteśmy na tak lub nie.zbigniew165 pisze: 23 kwie 2026 08:49 Genever masz rację co do zabiegów i ja podobnie do Ciebie też byłem w Świnoujściu w sanatorium w listopadzie w Trzygłowie i w lutym w Bursztynie, ale ja w porze zimowej nigdy nie biorę mokrych zabiegów, bo lekarze mi to odradzali w tych sanatoriach ze względu na to, że jeżdżę leczyć astmę.
Też na zabiegi dochodziłem do Rusałki, a mało tego będąc w Trzygłowie na posiłki dochodziłem do Światowida.
Oczywiście każdy może tu zamieszczać swoją opinię i ja tylko stwierdziłem, że moja jest przeciwna do opinii wystawionych przez nasze forumowiczki i że nie zgadzam się z twierdzeniem, że Świnoujście jest nieprzyjazne dla kuracjuszy.
To jest moja opinia i nie wszyscy muszą się z nią zgadzać, to jest oczywiste.
Samo Świnoujście i okoliczne niemieckie miejscowości bardzo lubię. Jest gdzie pośmigać rowerem co czyni Maciej chociażby.
Ja mam taki charakter, że lubię próbować nowych rzeczy, jechać do nowych miejsc, staram się szukać wszędzie pozytywów, do niektórych po prostu już nie wrócę ot tak po prostu chemii nie było
Ale ale...w ciepłej porze, dobrym ośrodku, z zabiegami na miejscu chętnie..zawsze są fajni ludzie a i sama sobie umiem zagospodarować czas.
Ciągle narzekającym na wszystko i wszystkich mówię stanowcze nie.
Czekam z niecierpliwością na kolejne wpisy od naszego kuracjusza.
- zibi1959
- Bardzo Pomocny Kuracjusz

- Posty: 139
- Na forum od: 02 sty 2020 18:19
- Oddział NFZ: Małopolski
- Podziękowano: 4 razy
Re: Hanryk Świnoujście.
-
maciejt
- Bardzo Pomocny Kuracjusz

- Posty: 110
- Na forum od: 07 cze 2022 09:19
- Oddział NFZ: Łódzki
- Podziękowano: 45 razy
Re: Hanryk Świnoujście.
Obiekt składa się z dwu skrzydeł, A i B. Oba są niezależne i jak kto mieszka na górze skrzydła B, a zabiegi są na górze skrzydła A to trzeba zjechać windą (lub zleźć schodami), przejść obok recepcji i dopiero śmignąć na 4 piętro skrzydła A bo tam baza zabiegowa. Jest to pewna niedogodność, dla mnie nie stanowi to większego problemu ale ja to nieawanturujący z natury jestem to może dlatego.
Ktoś pytał o zabiegi: połowa tutaj na miejscu, połowa w Rusałce. Szczęśliwie kończę te zabiegi ok 11-11.30 to mi się dobrze poukładało.
Nad morze jest kawałeczek. Niby niedaleko, ale trzeba się 5 minut przejść. Nie jest jak w nieszczęsnej Medze w Kołobrzegu że się wychodziło z furtki na promenadę. Godziny posiłków nieco ekscentryczne: 7.30, 12.30, 16.30, Idzie się przyzwyczaić. Co do samych zabiegów to są i zapychacze, jak i bardzo fajne. Pierwszy raz trafiłem na masaż klasyczny z NFZ. Mam też taki hydro jet czy jakoś tam, nie wiedziałem z czym to się je a to jesio przyjemniejsze niż ten klasyczny. No tak mnie tam sponiewierało że nie wiem. Dostałem też małe pole magnetyczne na stope. Myślę sobie doświadczony kuracjusz jestem to wezme i pójdę boso i w klapkach, co by czasu nie marnować. I tu się okazało że Pani wymaga żeby były skarpetki. Zrobiłem zbolałą minę i widzę że kobicie serce mięknie. Dobra, mówi, ostatni raz bez skarpet. Już się ucieszony szykuję a tu ona pyta gdzie podkład. Kuwa zapomniałem podkłada. Żadna nowina, zapominam regularnie to się przyzwyczaiłem, ale ona widać nie znała się na żartach bo kazała dymać do pokoju po ten podkład i skarpety. No i jak pisałem, na dół, przejście do drugiego skrzydła, na górę, i nazad. Ja miałem ten masaż klasyczny to se myślę pójdę 5 minut wcześniej żeby nie było że jestem za późno. No i pod gabinetem się kapnąłem że oczywiście podkłada nie mam. To na wszelki wypadek lece po schodach z tego czwartego piętra, na górę do pokoju i z powrotem. Zasapany jestem z tym podkładem minutę spóźniony. No i oczywiście naraziłm sie na kolejne szykany. Kobitka rzeczowa ale miła, z tego wszystkiego uwalilem się na tym łóżku specjalnym bez podkłada. W Rusałce kontynuuję współpracę w zakresie zaliczania rowerku stacjonarnego bez rowerowania, spoko obsługa. Generalnie zabiegi oceniam pozytywnie.
Na samą miejscówkę patrzę trochę inaczej niż koleżanki co to niedawno się tutaj kurowały, bo mam rowera. Rower zmienia wiele. Daje swobodę i możliwości. Wybrałem się do Stolpe. Taka wycieczka ok 60 km nie powinna zrobić na mnie większego wrażenia, o ile będzie bardziej płasko. Nie było, przynajmniej na początku. Trafiłem na fajne ścieżki rowerowa, ale górki były takie że mimo gonienia węża nie dałem rady podjechać i dwa razy musiałem se odpocząć bo bym nie wrócił, a nie mam pewności czy karetka by tam dała rade wjechać po droga wąska i w lesie. Po drodze piękne jeziora, fantastyczne widoki. Spotykane Niemiaszki rowerzyści rozmowni, nawet niektórzy gadali po angielsku, było miło. Jade i jade, a tam nieczynny wiadukt kolejowy, widać że ma swoje lata i od dawna nieczynny, Pykam fotke i jade dalej. Wjeżdżam do Dargen czy jakoś tak bo tam muzeum NRD mają. Gnany ciekawością przypinam rowera i włażę. Starsza Pani szwargocze coś czego nie kumam za bardzo, nie wiem ile bilet kosztuje. Pokazuje na kasie 8 Jurków. Drogo i niedrogo myślę i bulę kartą bo tutaj można. Samo muzeum może nie jest przesadnie duże, ale interesujące. Eksponatów bardzo dużo, spora wystawa różnych pojazdów i przedmiotów codziennego użytku. Jak zobaczyłem Wartburga 1,3 to mi się łezka zakręciła bo kiedyś takiego miałem. No fajne to muzeum i godne polecenia. Dalej jade do tego Stolpen bo tam zamek stoi. Wieś jak wieś, sam zamek zadbany, ładny podjazd, wejść się nie dało. Obok stawił ze zwierzakami na środku (patrzajta na fotke). Czuję że się ujechałem trochę a tu akurat obok kawiarnia. Włażę do środka i proszę o dużą kawę. Patrzę mają ciacha. Biorę jabłecznika, ale coś mi mówi że potrzebuję cukru to domawiam bezę. No i za te dwa ciacha i kawe Pani się domaga 6,20. Kurde tanio myślę, a ciacha okazały się superowe i chętnie bym tam wrócił ale daleko i plany mam inne. Jade dalej i na mapie widzę skrót. A że zmordowany byłem galancie to mnie podkusiło. Jadę tym skrótem, z górki pomyk niczego sobie aż tu asfalt się kończy a zaczyna las. Najgorsze że droga piaszczysta jak cholera i nie dało sie jechać bo mam wąskie opony. Prowadziłem tego rowera ze dwa kilometry, aż zaczęła się cywilizacja i dojechałem do dużej drogi. A tam to już poszło bo przycisnąłem a było płasko. Zara przed granicą paczę a tu drzewa leżą. Staję i widzę że bobry tu były. Zmasakrowały sporo tych drzew. Zara obok mała wieś z interesującym kościołem, szkoda że nie wyremontowanym. Wycieczka udana i interesująca, na pewno bardziej do tego niby zamku na wodzie co to byłem zara na samym początku.
Wczoraj pojechałem do Netto do Ahlbeck bo o dziwo sporo cen niższych niż u nas. Nie wiem jak to działa ale tak jest. No i potem jesio troche czasu zostało to pomyślałem że wrócę inną drogą i zahaczę o taką wieś rybacką Kamminke. Ona graniczy ze Świnoujściem, tyle że jest nad Zalewem Szczecińskim. Jak dojechałem do mini portu to mi kopara opadła bo zalew jest ogromny, praktycznie nie było widać drugiego brzegu. Na cumach stały kutry, widać dalej łowią na tym zalewie. Obok skwerek, knajpa, parking. Wiało strasznie, ale było warto bo we wsi jest sporo uroczych, zadbanych domków z dachami krytymi strzechą. Wygląda to super. Jest tam też taka najbardziej reprezentacyjna chata rybaka, przynajmniej tak google mówił to jade sprawdzić. Znaczy prowadzę bo podjazd 15% licznik pokazał i nie bylo możliwości by pomyśleć chociaż o podjechaniu. No i ta chatka bardzo fajna faktycznie. Z kilometr dalej stoi coś co przypomina wiatrak, tylko tych skrzydeł nie widać. Nie wiem czy ze starości odpadły czy z nowoczesności nie przewidzieli. Zara obok wsi najwyższe wzgórze na wyspie Uznam - Golm. Trzeba się wdrapać myślę bo Niemce bodaj w 1944 r. zaczęli tam chować poległych swoich nadludzi w mundurach Wehrmachtu i Kriegsmarine co to mieli świat zawojować. W marcu 1945 r. Amerykany dokonały dużego nalotu na Świnoujście i zginęło kilkanaście tysięcy ludzi, to ich tam chowali. Sama nekropolia nie wygląda specjalnie przejmująco, bo krzyży widać niewiele, i jak sobie przypomnę pole gettowe na Nowym Cmentarzu Żydowskim w Łodzi to stamtąd można wyjść chorym. No ale jest jak jest, w jednym miejscu na szczycie widać Świnoujście i nawet Bałtyk a to przecie przy Zalewie jest tak że kawałek spory.
I tak se jeżdżę w wolnym czasie, pogoda słoneczna ale chłodno, a dzisiaj to nawet zimno. Ma jednak się stopniowo ocieplać to może za tydzień się buchnę do Peenemunde, ale to będę potrzebować niedzieli z dobrą pogodą bo kilometrów sporo, a na miejscu warto trochę czasu zabawić.
Nie będę tutaj wstawiać fotek ze Świnoujścia bo całe miasto pewnie pofotografowane, za to na drugą stronę granicy nie każdy się wybiera to może jaka fotka okaże się dla kogo interesująca.
