Dzisiaj ostatni raz spoglądam na górę Szyszak i chętnie podzielę się refleksją z pobytu w Cieplicach bez euforycznych pierwszych tygodni.
Głównie to czas wolny w tym sanatoryjnym kurorcie skłoniły mnie to tego podsumowania.
W samych Cieplicach nie chodzi się pod górę w obrębie sanatoriów, dla spragnionych woda zdrojowa jest za darmo, w pobliżu są sklepy, kawiarenki i sklepy z pamiątkami.
Są też dwa parki z małymi fontannami po których można pospacerować, co kilka dni organizowane są male występy grajków i śpiewaków regionalnych.
Dla bardziej sprawnych w odległości ok 2 kilometrów co niedzielę odbywa się targ na którym można kupić coś do zjedzenia, ubrania i wybierać w wystawionych starociach i antykach po przyzwoitej cenie. Czas na szybsze obejście to ok 4 godzin. To polecam!
Dla sprawnych i z autem Śnieżka i Śnieżne Kotły lub organizowane wyjazdy płatne, punkt obok Lalki.
Chciałbym porównać dancingi cieplickie z Ustroniem, Dąbkami, Ciechocinkiem i Lądkiem.
Dwa obiekty taneczne Zdrojowa i Edward piękne w stylu pałacowym, muzyka przy której każdy się pobawi, ale jest jeden szkopuł.....
Tutejsze sanatoria są niewielkie, a co za tym idzie może być np. środa w którą będzie pełny lokal i sobota w którą jest bardzo mało ludzi i na dancingu siedzą pojedynczy smutni kuracjusze. Nie ma tej mieszanki towarzysko-wybuchowej która jest w Ciechocinku, brakuje tylu chętnych do zabawy jak w Ustroniu. Mała ilość kuracjuszy często destabilizuje gwarancję dobrej zabawy. Przez cały mój okres w Edwardzie pełna sala była tylko dwa razy.
Muszę przyznać, że lepiej się bawiłem w małych Dąbkach, w Interferie Argentyt.
Do odkrycia mam teraz sierpniowe Szczawno Zdrój i w planach jest Busko.
