Forum Nasze Sanatorium. Opinie o sanatoriach. Forum o sanatoriach. Forum kuracjuszy.
Forum kuracjuszy, wyraź opinie o sanatoriach, poznaj opinie innych kuracjuszy nawiąż znajomość. Planujesz wyjazd do sanatorium, wysyłasz tam dziecko? Sprawdź informacje na temat swojego uzdrowiska. Porozmawiaj na tematy związane z leczeniem w sanatorium.
Forum Nasze Sanatorium. Opinie o sanatoriach. Forum o sanatoriach. Forum kuracjuszy.
Forum kuracjuszy, wyraź opinie o sanatoriach, poznaj opinie innych kuracjuszy nawiąż znajomość. Planujesz wyjazd do sanatorium, wysyłasz tam dziecko? Sprawdź informacje na temat swojego uzdrowiska. Porozmawiaj na tematy związane z leczeniem w sanatorium.
Fanklub Lądka-Zdrój dla kuracjuszy (i nie tylko) zainteresowanych i zauroczonych tą okolicą. Lądek i okolice, sanatoria, co warto zobaczyć, ciekawostki.
anusia153 pisze:Byłam w Lądku w marcu tego roku , skrzypek w Wojciechu grał codziennie nie tylko w weekendy , gra tak cudnie , że można odlecieć .
Kiedyś tak się zasłuchałam , że straciłam poczucie czasu , moi współtowarzysze szukali mnie po całym Lądku , nieźle później mi się oberwało ..
czyli, żnaczy się tego Panie Dziejku, po Lądku trzeba nie tylko chodzić i patrzeć ale też i słuchać, słuchać...
Takie sobie ogólne obserwacje i przemyślenia z życia i codziennego i kuracyjnego …
Sąsiedzi przy stoliku.
( Chyba taki wątek nawet założyłem na N-S ).
Sytuacja jest zmienna z godziny na godzinę.
Zaraz przy pierwszym posiłku przyprowadzono nas do stolika.
Wskazano nawet stołki na których nie tylko mamy trzymać swoje siedzenia ale też z tylu na oparciach namalowano oznakowania żarełka nam przynależnego.
Na moim siedzisku przyklejono ZUS a Maryli jakieś tam oznakowanie komercjuszki.
Poza tym towarzystwo raczej do różańca.
Nie zrażając się poczyniliśmy rozeznanie.
Poza nami jedna para z Opolszczyzny – przyjechała jeno na wydłużony weekend, druga para z podwrocławskich Kątów.
Rozmów nie było za wiele.
Może dopiero pod koniec rozwiązały się języki aczkolwiek bez pomocy „wody rozmownej”.
Niewiele wniosły – w poniedziałek pustkowie wokół nas przy stoliku.
We wtorek pojawiły się solo dwie persony, jedna to emerytowany a z polskim świadectwem chrztu emerytowany pracownik ( tak się przedstawiał – drogi żelaznej zza Odry i Nysy Łużyckiej), drugą osobą była doświadczona wiekiem ( rok urodzenia 1924 ) pani z wyjątkowo miłą dykcją – niestety – po dwóch dniach musiała zaliczyć podróż emergencją w jednym kierunku – czyli do szpitala.
Emeryt ( kolejowy ) nawija lecz jeno w jedną stronę, gada, gada a nas nie słucha.
Z grzeczności udaję grzecznego słuchacza.
Chwała Bogu, że żarełko nadal w moim odczuciu na bardzo wysokim poziomie.
Lecz musimy sobie odpisać dobre 20 minut startowych do korytkowa.
Co by uniknąć a raczej zminimalizować hałas gwaru głodomorków konsumujących swoje przydziały ZUS i NFZ, zKRUSzonych nie dostrzegłem.
Dopiero po owych 20 minutach sala pustoszeje a posiłek bardzo często kończymy jako ostatni ale w ciszy i skupieniu.
W ciszy może nie do końca – dopiero wtedy mamy szansę wymienić z Marylą szybkie obserwacje ostatnich minut.
Była dla mnie znacznym zaskoczeniem.
Bardzo mi się spodobała opcja wyboru dotycząca uczestników balu maskowego w kriokomorze :
- gimnastyka zbiorowa
lub
- gimnastyka indywidualna na przyrządach.
Przyznaję się bez bicia, że nie byłem jeszcze nigdy na żadnej siłowni ale tutejsze wyposażenie sprzętowe sali gimnastycznej mocno a pozytywnie mnie zaskoczyło.
Z każdym dniem dawkowałem sobie ilość i czas ćwiczeń.
Cóż, organizm starego jacky ostatnio zbyt wiele czasu spędzał za biurkiem i wolantem czterokołowca.
Przyznałem się do porażki przy ćwiczeniach pompowania barkami do przodu.
Stawy się zastały.
Lecz z rowerku nigdy bym nie schodził a przywoływane wspomnienia z młodzieńczych lat spędzonych na bicyklu prawie wprowadzały mnie w stan transu gimnastycznego.
Fizykoterapia u Adama - korytarz – jest tam bardzo wiele punktów zabiegowych.
Wiele z nich kompletnie mi nie znanych jako, że do tej pory nie miałem potrzeby z nich korzystania.
Fizykoterapia u Adama – poczekalnia.
Byłem pozytywnie zszokowany warunkami bytowania kuracjuszy i personelu.
W takiej poczekalni na poziomie klubu z wyższej półki można było sobie poczekać przed, „odpocząć” po lub zaczekać na kolejny zabieg.
Czasami trzeba było poprawić pracę komputera, nieraz zaprogramował on poszczególne zabiegi w sporej odległości czasowej w danym zakładzie a wystarczyło poprosić miłe dziewczyny z obsługi o przyspieszenie – oczywiście w miarę wolnych miejsc i w ramach pracy danej zmiany.
Nieraz taka zamiana czasu zabiegu pozwalała wygospodarować wolne popołudnie.
Takie sobie ogólne obserwacje i przemyślenia z życia i codziennego i kuracyjnego …
Obsługa klientów = pacjentów.
Dzisiaj miałem temat do załatwienia – wystawienie przez lekarza szpitalnego zwolnienia lekarskiego.
Czas trochę dziwny, jako, że w połowie mojej nieobecności w firmie.
Nie mogąc wystawić pełnego zwolnienia – po szybkich negocjacjach – otrzymałem w końcu połowiczne L4 które zaniosłem do sekretariatu Uzdrowiska Lądek a tam już szybko dokument wsunięto do szparki telefaxu, którym pofrunął w czasie niespełna półtorej minuty do mojej firmy.
Po chwili telefonicznie miałem potwierdzenie, że faks wpłynął a księgowe mogą mi naliczyć stosowne stypendium kuracyjne.
Na wszelki wypadek miałem też uzgodnione w Dyrekcji Uzdrowiska zeskanowanie dokumentu i wysłanie go w formacie PDF jako załącznika [email]-pocztą. I jest taki sprzęt w sekretariacie.
Czynność jednakże faksowania była szybsza niż ewentualność skanowania.
Pozostała jedynie formalna czynność wysłania zakopertowanego dokumentu pocztą ( jeszcze ) polską do działu kadr.
W kolejnym dniu zdarzył się Maryli drobny „incydent”. Ktoś podprowadził jej kartę zabiegową z basenu w Adamie.
Czuliśmy a raczej wiedzieliśmy, że przez pomyłkę.
Po jej powrocie do pokoju przez chwilę trwała debata – co czynić.
Bo za kilkadziesiąt minut mieliśmy zaklepaną wizytę u lekarza dyżurnego, do którego należy zgłosić się z kartą zabiegową stanowiącą swoistą legitymację kuracjuszki / kuracjusza.
Zaś za niewiele ponad godzinę Maryla miała mieć kolejne dwa zabiegi.
Gdzie i jak szukać sprawcy „kradzieży” ?
W kolejce do Pana Doktora Grzegorza posłuchaliśmy się porady innego kuracjusza. Iść na zabieg – wszak one są wpisane do systemu komputerowego a sprawca zdarzenia znikającej karty powinien poczuć się zobowiązany do zwrotu dokumentu właścicielce.
Tak też się stało i w niewiele minut po tym jak Maryla powędrowała pod parasolem do Wojtka do naszych drzwi zastukała nasza recepcjonistka z sprawcą mitygującym się osłabionym wzrokiem.
Brakująca pieczątka wykonawcy zabiegu na odzyskanej karcie zabiegowej zostanie przystawiona przy kolejnej wizycie.