Byłam w SW w sierpniu 2014, upał niesamowity. Osoby, które miały okno w dachu uciekały z pokoju, bo nie dało się wytrzymać - duszno, parno. W pokojach nie ma klimy, nie ma wiatraczków (m.in. o to się pokłóciłam z "przesympatycznym" panem dyrektorem). Cisza nocna jest od 22.00. Pielęgniarki zamykają drzwi i po 22 trzeba do ośrodka wchodzić przez okno. Miałam pokój na parterze, więc wchodzenie oknem opanowałam

. Z paleniem niestety jest kłopocik, trzeba wychodzić na zewnątrz (w ośrodku nie ma balkonów). Ale jest nieduży placyk z ławkami i stołem, gdzie można sobie zakurzyć. Nie wiem, czy są czujniki dymu, nie zwróciłam na to uwagi. Jest też stół do tenisa stołowego i piłkarzyki. W Sanusie są tylko osoby z ZUS-u, nie ma ludków z funduszu. Na górze jest szpital. Jest TV (nawet 32`), bezpłatna, jest też czajnik, szklaneczki, łyżeczki. Samochody można zostawić przy ośrodku, pod oknami. Niedaleko jest biedronka i stacja paliw. Jest też sportowy basen ok. 15 minut drogi. W lecie działa też basen na zewnątrz - jest rewelacyjny. To był mój pierwszy pobyt w sanatorium - chociaż to nie jest sanatorium, tylko poradnia leczenia narządu ruchu. W tym roku byłam w Polańczyku i to było sanatorium przez duże S. Jeżeli będziesz miał możliwość pojechania w Bieszczady - bez wahania bierz to. Tam jest cudnie, wspaniale pod każdym względem. Pozdrawiam
