A gdyby tak... zapomnieć na chwilę, że szukamy czegoś konkretnego i przyjmować od losu z wdzięcznością każdą osobę, która się z nami zetknie? I nie traktować jej jako potencjalną Wielką Miłość, ale po prostu jako człowieka, od którego możemy się czegoś dowiedzieć, nauczyć. Spróbować go poznać, z ciekawością przyjrzeć się jego życiu, myślom, pragnieniom. Otworzyć się na niego nie oczekując, że dostaniemy coś więcej, niż uprzejme zainteresowanie. Każdy napotkany człowiek daje nam jednak coś: jakieś najmniejsze nawet doświadczenie, które kiedyś może być pomocne...zatem wielu wspaniałych znajomości życzę
