W wielu kwestiach zgadzam się z monią, choć nie wszędzie. Pokój rzeczywiście ok. 2 osobowy, z łazienką i balkonem. Część pokoi na parterze balkonu nie ma. Warunki zakwaterowania dobre, choć należy wiedzieć, że są tak zwane pokoje studio, które już nie wszystkim się tak podobają i trudno nie zgodzić się z racjami tych osób. Monia była z ZUS-u, a tych kuracjuszy chyba tam nie kwaterują. ja byłam z NFZ-u. Pokój studio , z jakim się kiedyś spotkałam to był taki pokój, w którym był wspólny korytarz i łazienka, a z korytarza wchodziło się do dwóch oddzielnych pokoików 2 os. Pokoje studio w Plonie są tak skonstruowane, że jeden pokój to szafy, stolik, krzesełka, telewizor, a w drugim - dość małym- stoją 4 łóżka. Nie oszukujmy się, nie są to raczej warunki do jakiejś intymności, jeżeli ktoś na przykład niekoniecznie lubi dzielić mały pokoik z trzema współspaczami. Dla niektórych może to być krępujące po prostu. Wyżywienie ok. 8, 13,18 i kilka osób troch ę później, bo chyba już się nie pomieściły. O menu nie mówię, bo zawsze są osoby mniej i bardziej zadowolone. Dla mnie było ok. Bazy zabiegowej nie nazwałabym rewelacyjną, raczej przeciętną. Zabiegi takie jak prądy czy ultradźwięki takie jak wszędzie. Ponieważ Polańczyk nie ma złóż surowców naturalnych, zabiegi bodźcowe to półprodukty. Okłady borowinowe to plastry gotowe, jakie można kupić w aptece. Kąpiel solankowa polega na wsypaniu do wanny miary soli chyba bocheńskiej, a siarczkowa to wlanie jakiegoś roztworu. Fakt, że woda "pachnie" wtedy siarką i jest żółta, czy właściwości lecznicze są takie same? Nie wiem, nie jestem chemikiem. W ogóle część zabiegów mokrych to takie zwykłe akrylowe wanny jak w większości polskich mieszkań. jest też jedna do masażu, ale z tego, co mówili kuracjusze i obsługa, zdarza się, ze się psuje. Sala gimnastyczna z atlasem do ćwiczeń i steperami w porządku, można korzystać. Rowerki niestety mają popsute opory i działają tylko na dużym, tak ze trzeba nieco siły, aby pojeździć

). Basen, o którym pisze Monia dostępny jest tylko dla kuracjuszy ZUS. Oni owszem są dowożeni, NFZ - nie. Można samemu, o ile ma się samochód. Niby jeżdżą autobusy, ale trzeba wtedy dużo więcej czasu mieć zarezerwowanego. Wycieczki - Lwów, Miszkolc, Pogórze przemyskie, obwodnica bieszczadzka organizowane przez biuro. Praleczka jest - jedno pranie 5 zł, dla tych, którzy będą jechać zimą dobra wiadomość jest też suszarka do ubrań. Nie ma internetu, a stawka, jaką proponuje sanatorium za udostępnienie sygnału to taka stawka z pierwszych kawiarenek internetowych - wysoka. Jeśli komuś zależy na dostępie warto zaopatrzyć się w modem lub internet w komórce. W sanatorium jest czysto, aczkolwiek z niepokojem patrzyłam na mokre podłogi na korytarzu i poruszających się po nich kuracjuszach, szczególnie tych starszych. Wiem, że trzeba myć, ale myślę, że kwestią czasu będzie to, jak ktoś się tam wyłoży i zrobi sobie krzywdę. Panie pielęgniarki w porządku, a lekarz... . osobiście wolałabym, żeby moim lekarzem prowadzącym był specjalista z zakresu ortopedii, reumatologii czy rehabilitacji, a nie specjalista z zupełnie innej dziedziny. I jeszcze jedno. Tak sobie myślę, że jedną z pań w recepcji pan dyrektor powinien wysłać na kurs z zakresu kontaktów interpersonalnych. sprawia wrażenie, jakby był a za karę,a kuracjusze byli złem koniecznym, a to przecież ona jest wizytówką tej firmy. Druga pani super bardzo pomocna i otwarta na ludzi. Ktoś napisał na tym forum, że Plon ma zapewnione "świeże dostawy" kuracjuszy z NFZ-u i ZUS-u i tak jakoś pewnie się czuje. Coś jest w tych słowach. Byłam, skorzystałam z zaproponowanej kuracji. Czy bym pojechała do tego ośrodka raz jeszcze? Nie wiem.
Przecudnej urody okolica potrafi wynagrodzić inne rozterki

)
serdecznie pozdrawiam.
Następna moja ocena za 2 lub 3 lata
