Choroba alkoholowa

Tu można porozmawiać o swoich schorzeniach i być może uzyskać porady innych użytkowników forum nasze sanatorium.
kropkaem
Bardzo Pomocny Kuracjusz
Bardzo Pomocny Kuracjusz
Posty: 198
Na forum od: 18 wrz 2015 20:34
Oddział NFZ: Śląski

Re: Choroba alkoholowa

Post autor: kropkaem »

Najtrudniej jest pomagać bliskim osobom...które dotyka problem alkoholowy.
Obcy, pijany, leżący gdzieś tam, to czasami jednorazowa pomoc, która kończy się na wezwaniu odpowiednich ludzi.
A bliscy...to już większe wyzwanie.
Taka o to historia..
Mam znajomego, który zaczynał całkiem niewinnie, jak większość. Dla towarzystwa, piweczko, drineczek.
Ojciec trójki dzieci.
Potem widziałam, że każdego dnia ma przy sobie piersióweczkę i popija.
Rozmawiałam, tłumaczyłam. I nic.
Widziałam jak się staczał. Jak wygląda. Zarośnięty, cuchnący, posikany, zesra.y.
Żebrał pod sklepem aby się napić.
Nie był natrętny, szukał pomocy,ratunku. Wszyscy mu odmawiali. Bo pijak.
Spotkał mnie, było mu wstyd, ale poprosił mnie abym dała mu parę zł, bo musi się napić, nie że chce, ale musi.
Może dla niektórych bulwersujące, ale dałam mu, bo wiedziałam, że to jest silniejsze od niego i po prostu musi.
Następnego dnia szukałam go. Wiedziałam gdzie mogę go znalezć.
Próbowałam rozmawiać. Zgodził się na terapię.
Regularnie uczęszczał. Wstał na nogi, ogolony, wykąpany, czysty, trzeżwy, porządnie ubrany wygladał nieziemsko.
Do czasu, aż znowu nałóg okazał się silniejszy, klęknął po raz kolejny. Wpadł w ciąg. Totalne dno.
Wiedziałam, że ma w sobie na tyle siły, że warto walczyć. Nie zostawiłam go.
Wyraził zgodę na leczenie zamknięte. Czeka go długa droga i praca nad sobą, ale daje radę.
Wierzę, ze da radę. Miło jest patrzeć jak się *podnosi*.
Pomoc i wsparcie jest bezcenne. Czasami dla nas to tak niewiele, a dla kogoś to AŻ tak wiele...
Awatar użytkownika
agunia3
Przyjaciel forum
Przyjaciel forum
Posty: 4334
Na forum od: 23 wrz 2012 18:17
Oddział NFZ: Śląski
Staż sanatoryjny: 3

Re: Choroba alkoholowa

Post autor: agunia3 »

Najważniejsze aby człowiek, który nadużywa zdał sobie sprawę że to nałóg, choroba, że niszczy siebie i bliskich dookoła...a bywa, że pije bo lubi, bo go stać, bo dlaczego nie? bo to tylko kilka piw a piwo to nie alkohol...takie są wymówki. Nie każdy uważa, że jest chory i potrzebuje pomocy...nie każdy chce to zmieniać. A zachowanie takiego człowieka po wypiciu bywa bardzo różne....i zwykle krzywdzące bliskich...
Czy chory na raka tak by się zachowywał?
Czy 14 latek wróciwszy pijany do domu to wystarczy, że powie: mam to w genach więc o co chodzi?
Awatar użytkownika
medi
Przyjaciel forum
Przyjaciel forum
Posty: 8472
Na forum od: 22 lip 2011 15:26
Oddział NFZ: Mazowiecki
Staż sanatoryjny: 6

Re: Choroba alkoholowa

Post autor: medi »

14-latka trzeba zaprowadzić pod sklep i pokazać mu tych udręczonych pragnieniem ludzi żebrzących o choć 20 gr by uzbierać na tanie wino i spytać czy tak chce skończyć ...ale pokazać także alternatywny sposób spędzania wolnego czasu
forumowicz

Re: Choroba alkoholowa

Post autor: forumowicz »

Witam .Medi masz rację dla młodego człowieka taki obraz może przynieść korzyści choć reguły nie ma .Pamiętam jak na odwyku kazano nam patrzeć na tych którzy byli na łóżkach związani pasami ,bo ich stan był już bardzo poważny ,przechodzili już fazę delirium ,widok nie zbyt przyjemny i być może jakaś część mocno to przeżyła dla innych było to takie nic .
Agunia w tym właśnie sedno że większość nie przyjmuje do wiadomości że jego picie wykracza już poza normalność ,wtedy jest bardzo ciężko dotrzeć do takiego człowieka .To co widzimy na co dzień jak choćby przykład jaki podała Kropkaem to tylko niewielki procent ludzi uzależnionych ,oni są przeważnie już w bardzo zaawansowanym stadium nałogu ale ich widać ,natomiast większość alkoholików i niestety głównie kobiety potrafią doskonale ukrywać swoje picie ,dla innych są zwykłymi ludzmi i nie ma szans aby taką osobę wyciągać z nałogu.A jeśli już ktoś zwróci na to uwagę zaczynają działać mechanizmy obronne przez które trudno się jest przebić.
Felice to wielkie szczęście gdy na drodze alkoholika pojawi się taka osoba ,ale uwierzcie że taką szansę mają tylko ci którzy mieszkają w miastach i gdzie działają różne instytucje które taką pomoc mogą nieść.Na wsi jest do bardzo trudne ,podam przykład .POdczas jednego z pobytów w Wysowej poznałem młodego człowieka ,męża jednej z osób pracujących w ośrodku sanatoryjnym ,powiedział że próbuje coś zrobić ze swoim piciem ,nie pamiętam kto mu zwrócił uwagę że jest coś nie tak ,w każdym bądż razie jeżdził do Gorlic -40 km-raz w tygodniu na grupę AA i to było wszystko ,wiem że przez pewien czas się trzymał ,dzisiaj nawet nie wiem czy żyje, rozwiedli się ona wyjechała za granicę i tylko to do mnie dotarło że wrócił do picia .I jak już kiedyś pisałem na wsi mentalność ludzi jest pod tym względem niezrozumiała ,dla nich taki pijący to normalka ,gdy zaczyna się leczyć jest automatycznie odrzucany i pokazywany palcem bo spotyka się z tymi wstrętnymi alkoholikami.Smutne ale prawdziwe.
Przepraszam jeśli kogoś kto mieszka na wsi uraziłem ,nie to jest moim zamiarem ,to tylko gorzka prawda .
Pozdrawiam
Awatar użytkownika
medi
Przyjaciel forum
Przyjaciel forum
Posty: 8472
Na forum od: 22 lip 2011 15:26
Oddział NFZ: Mazowiecki
Staż sanatoryjny: 6

Re: Choroba alkoholowa

Post autor: medi »

Mieszkam na wsi i nie czuję się urażona Twoim postem .Wieś to mała społeczność lubiąca plotki ,a więc wszelkie "ciekawostki" z życia bliźnich są znane wszystkim .Chłop jak pije jest ok dopóki sobie radzi w gospodarstwie ,jest zaorane ,zasiane i koło domu w miarę ogarnięte ,ale jeżeli ktoś decyduje się na leczenie i w związku z tym dobrowolną abstynencję to dopiero w tedy dostaje piętno alkoholika .
forumowicz

Re: Choroba alkoholowa

Post autor: forumowicz »

Dziękuję Medi :kwiat: Akurat tego że to rozumiesz byłem raczej pewny bo wiem czytając Ciebie że wiesz w czym tkwi problem .
Awatar użytkownika
medi
Przyjaciel forum
Przyjaciel forum
Posty: 8472
Na forum od: 22 lip 2011 15:26
Oddział NFZ: Mazowiecki
Staż sanatoryjny: 6

Re: Choroba alkoholowa

Post autor: medi »

Wiesz jak pracę na wsi od pokoleń organizują sobie ludzie ? Często do prac sezonowych przychodzą sąsiedzi i tzw.małorolni ,sadzenie drzewek ,wycinanie kapusty ,zbiory jabłek kończą się imprezą zakrapianą suto alkoholem .Dobrze jest jeżeli jest to impreza jednorazowa ,niestety niektórzy by zachęcić do pracy co dzień do obiadu np.podają alkohol ( i tam najchętniej idą tacy pracownicy najemni :evil: ) Znam takich co na zbiory specjalnie kupują bańkę bimbru ...a jak tu nie wypić z pracownikami :roll: :roll:
forumowicz

Re: Choroba alkoholowa

Post autor: forumowicz »

Medi Skromnie tylko wspomnę że miałem okazję popracować przez pewien czas na wsi podczas zbiorów .ale także przy zwierzętach (świnki i krówki)i wiem jak to wygląda ,tym bardziej że działo się to w kresach mojego picia jak i abstynencji.Ten pierwszy okres było mi to na rękę ,alkohol za darmo zawsze przyciąga ,natomiast gdy już nie piłem to wręcz musiałem siadać do posiłków dużo dalej od reszty pracowników i oczywiście sypały się w moją stronę wszelkie epitety i drwiny .
Awatar użytkownika
medi
Przyjaciel forum
Przyjaciel forum
Posty: 8472
Na forum od: 22 lip 2011 15:26
Oddział NFZ: Mazowiecki
Staż sanatoryjny: 6

Re: Choroba alkoholowa

Post autor: medi »

W tej chwili mąż mój już nie hołduje tym zwyczajom ,wódkę stawia tylko na koniec sezonu i ...to niestety ja muszę wypić ten kieliszek dwa z pracownikami :lol: :lol: :lol: ponieważ on jest po ciężkiej chorobie i ...tylko on ma prawo jazdy :twisted: :lol:
Czasami na prawdę alkoholik potrafi w człowieku wzbudzić litość swoim cierpieniem.Czasami do pracy przychodził do nas taki pan co to "za kołnierz nie wylewał ". Kiedyś przyszedł na potwornym kacu ,żal było na człowieka patrzeć dosłownie .Miałam taki odruch by przynieść mu kieliszek wódki żeby skrócić jego cierpienie ,ale brat jego absolutnie zabronił mi tego .Powiedział ,że jak umiał pić to teraz niech się trzęsie .Nic to oczywiście nie dało bo co zarobił to i tak poszło na "przelew ",minęło z 15 lat pan nadal pije ale już na konto sponsora (dostał rentę socjalną ) :x :x :x
Awatar użytkownika
agunia3
Przyjaciel forum
Przyjaciel forum
Posty: 4334
Na forum od: 23 wrz 2012 18:17
Oddział NFZ: Śląski
Staż sanatoryjny: 3

Re: Choroba alkoholowa

Post autor: agunia3 »

Przykład o 14 latku podałam bo było napisane, że chorobę czy skłonność do alkoholu dziedziczymy i odczułam, że jest to traktowane jako wymówka więc ten nastolatek może tak powiedzieć, prawda? Więc po co mu pokazywać przykłady stoczenia się skoro tłumaczymy: no alkoholik bo ma to w genach? Właśnie o te geny mi chodzi...i ja naprawdę uważam, że choroba alkoholowa a rak to nie to samo. Alkoholik zwykle ma tysiąc wymówek na swoje picie i naprawdę to jest długa droga zanim do niego dotrze, że sięgając codziennie po % sam się doprowadza do takiego stanu, że potem pije bo musi. A zanim do głowy dojdzie, że to jest problem i może by się leczyć to jest długa droga...a prośby i groźby bliskich na etapie picia to często jak groch o ścianę. A chory na raka? Jak ktoś pali to wie czym to grozi ale np. małe dziecko? Dodam, że znam tych pijących i znam takich, którzy są trzeźwymi alkoholikami i Ci drudzy najpierw sami musieli przeżyć coś takiego, że to oni sami podjęli decyzję o leczeniu a nie na prośby czy groźby bliskich. I dla nich szacunek, że odbili się od tego dna i trwają w niepiciu.
A według tej teorii to w moich genach mam tą skłonność i co? Nikt mi na siłę nie wlewa. Nie piję tłumacząc się, że mam to w genach więc i tak było wiadomo. Dorosły człowiek powinien zdawać sobie sprawę z konsekwencji codziennego picia. Zawsze powtarzam, że wszystko jest dla ludzi - trzeba tylko wiedzieć ile, kiedy i z kim.
Jak będę co dzień się obżerała ponad normę to wiem, że będę chorobliwie otyła - i do kogo wtedy pretensje? Do genów? Nie, do mojej głupoty i już. Po prostu wszystko co w nadmiarze jest szkodliwe i często sami sobie to fundujemy a potem szukamy usprawiedliwienia zamiast przyznać, że sami się do takiego stanu doprowadziliśmy.
ODPOWIEDZ