Krynica-Zdrój sanatorium Beskid 15.07-7.08.2016
Krynica-Zdrój sanatorium Beskid 15.07-7.08.2016
Wybieram się do Krynicy w terminie 15.07-7.08 2016 do sanatorium Beskid. Jestem ze świętokrzyskiego-czy ktoś ma ten termin. Jakie opinie o miejscu ? Proszę podzielcie się waszymi wrażeniami.
Powód: uściślono tytuł
-
skoczek11
- Pomocny Kuracjusz

- Posty: 78
- Na forum od: 25 mar 2016 09:46
- Oddział NFZ: Świętokrzyski
- Staż sanatoryjny: 2
Re: krynica Zdrój-sanatorium Beskid
Witaj Madaj55Madaj55 pisze:Witam
Wybieram się do Krynicy w terminie 15.07-7.08 2016 do sanatorium Beskid.Jestem ze świętokrzyskiego-czy ktoś ma ten termin.Jakie opinie o miejscu ?Proszę podzielcie się waszymi wrażeniami.
Jeśli chodzi Ci o opinie to wystarczy, ze wejdziesz w "Opinie o sanatorium....." Albo w gornym prawym rogu wystukaj "Beskid" i będziesz o parę wiadomości do przodu.
Tylko może za bardzo nie przywiązuj tego co poniektórzy opisują, trzeba być dobrze nastawionym, bo gdyby tak brac wszystko do siebie co pisza
To by się człowiek całkiem załamal!
Chociaz powiem Ci, ze ja tez mam ten sam, ale akurat Ty kończysz, a ja zaczynam- i tez jestem ze Świetokrzyskiego
Pozdrawiam i zycze udanego pobytu i dobrych zabiegow (tych w ośrodku, jak i poza nim
Re: Krynica-Zdrój sanatorium Beskid 15.07-7.08.2016
-
fiolet
- Aktywny Kuracjusz

- Posty: 42
- Na forum od: 04 mar 2016 21:23
- Oddział NFZ: Śląski
- Staż sanatoryjny: 1
Re: Krynica-Zdrój sanatorium Beskid 15.07-7.08.2016
Witam. Wczoraj wróciłam z Beskidu po 24 dniowym pobycie. Wrażenia cóż - i takie i takie. Zależy na co się osoba nastawia jadąc do sanatorium. Ja się nastawiłam na leczenie - a tego cóż - niestety jak na lekarstwo ;-(. Zabiegów równo 89 w tym 35 gimnastyk (2xdz) jak ktoś miał zleconych więcej to w drugiej połowie pielęgniarki wykreślały (głównie wykreślane były masaże i wodne). Ja nie miałam gimnastyki zbiorowej tylko indywidualną - w pierwszym dniu pokazały panie kilka ćwiczeń i tak się potem je powtarzało przez 34 razy po 0,5 godziny + głównie podwieszki ;-(. Pani Krysia nigdy nie uśmiechnięta kobita patrzyła z góry na nas ćwiczących z piłką na materacach, przy czym ciągle bezczelnie żując gumę kiwała z pogardą głową. Ale następne 2 Panie były bardzo miłe i sympatyczne. Basen miało tylko 18 osób na grupę ponad 150 ludzi. Ale było można chodzić bez ograniczonego czasu do Continentalu za 15zł. (basen ok 1m, sauny, jacuzzi). Zabiegi od rana do wieczora.Chociaż ja miałam fajnie bo ostatni miałam o 13.30. Zabiegi jakie miałam to: masaż, gimnastyka indywidualna, kąpiel perełkowa, jonoforeza, lampa bioptron, krio, laser, magnetronic, kąpiel wirowa. Jeżeli jakieś zabiegi nie pasują można zmienić u lekarza, który przyjmuje codziennie od 11 do 13. Ogólnie Panie fizjoterapeutki bardzo, bardzo miłe (oprócz jednej wymienionej powyżej). Masaż - najlepiej wykonuje najmłodszy z masażystów, później drugi Pan - a Panie cóż- w ich wykonaniu to tylko zrelaksować się można. Jeżeli komuś nie pasuje zabieg o danej godzinie można bez problemu umówić się na inną godzinę (oprócz magnetroniku - bo ten był zajęty non- stop).Madaj55 pisze:Dzięki za praktyczne porady -widzę ,że ciągle mamy problem z dzieleniem się ze swoimi wrażeniami.....
Teraz o mniej przyjemnych rzeczach - parking górny 10zł./dobę (przy KP 50% mniej)- istny koszmar - podjazd bardzo stromy, dziura na dziurze - zawieszenie idzie stracić, zamykamy i otwierany na żądanie przez recepcjonistki (czasami trzeba czekać na otwarcie do 45 minut), dolny 8zł/dobę (niestrzeżony i z niego trzeba pokonać mnóstwo schodów), telewizor 30zł od osoby/pobyt - malutkie stare 14calowe telewizory z lat 90-tych i 4lub 5 programów. Internet 2zł/d - ale trzeba wykupić na tydzień, dwa lub trzy naraz (śmiga dość dobrze).
Windy 2 - jedna nowa ale bardzo powolna, druga stara (u nas chodziła około tygodnia- resztę czasu czekała na przegląd, który był wykonany dopiero 13.07 ;-(. Pielęgniarki : cześć miła, część niemiła. Recepcjonistki - jedna służbistka potworna - z resztą idzie się dogadać.
Uwaga na prusaki w pokojach (powiadomiliśmy wszelkie służby) !!! Nie ma żadnej osoby decydującej (dyrektora, ordynatora itp;) z kim można rozmawiać czy napisać zażalenie, więc interweniowaliśmy wielokrotnie do Warszawy do Biura prewencji ZUS.
W pierwszym tygodniu chcieli nam zamykać drzwi na 3 pietrze z wyjściem na parking i palarnię o godz. 19. Po licznych interwencjach i hajach zamykali dopiero po 22.
Ręczniki jak przyjechaliśmy były nawet niczego sobie ale po jedynej wymianie 04.07 (a mają być być wymieniane raz na tydzień) dali takie same jak dostaliśmy po kilku dniach na szmaty do podłogi do łazienek (tego nawet ręcznikami nazwać nie można) - więc najlepiej zabrać sobie swoje. Pościeli wymiany nie ma (powinna być jedna wymiana na turnus).
Wieczorek zapoznawczy zrobili nam dopiero 04.07 (byliśmy od 21.06) więc grono na nim było bardzo nieliczne.
Jeżeli chodzi o powroty - nie ma najmniejszego problemu z późniejszymi niż o 22 ale trzeba zgłosić na recepcji, że się wróci ok tej czy tej. Ogólnie wielki luz, wczasy a nie sanatorium. Jak to zwykle bywa w sanatoriach było i grono "ostrych imprezowiczów", którzy noc noc dawali swoim bardzo głośnym zachowaniem i muzyką popalić innym - zero reakcji - każdy robił co chciał.
Obchodów nie ma, podpisów obecności też nie ma (raz się idzie w połowie turnusu i się podpisuje całą kartę na raz).
Teraz troszkę o jedzeniu - ogólnie bardzo źle nie było ale: porcje bardzo okrajane (miało być np. 100 gram a było góra 40) miała być szynka - dostaliśmy najtańszą mielonkę - jak facet się wk... i poszedł zapytać to otworzyły lodówkę i pokazały, że szynka jest i jak chce to dostanie. Kolacje potwornie wzdymające , ciężkostrawne (łazanki, kapusty, bigosy, fasolka po bretońsku, lecza, gołąbki, flaczki - uwaga z naleśnikami !!! Duże ilości cebuli, kminku i koperku). Ziemniaki także były w roli głównej ale bardzo dobre, zawsze malutkie młode z koperkiem. Za to tak jak pisałam pisałam pyszne ziemniaczki i jeszcze lepsze wszystkie sałatki, surówki i dodatki warzywne do posiłków. Wielokrotnie się zdarzyło, że co innego pisało w jadłospisie a co innego dostawaliśmy na talerzach. Dietetyczki nie ma (a ma być) , diety niby są ale np. nie ma odpowiedniego pieczywa i diety się prawie nie różniły od zwykłych posiłków. Bardzo mało owoców (2 razy dostaliśmy arbuza, 1 raz brzoskwinię i raz był piernik i raz ciasto z rabarbarem). Kompoty to woda ledwo zabarwiona sokiem. Jak się planuje jakiś wypad i się nie wróci na jakiś posiłek można poprosić o tzw. suchy prowiant i się bez problemu dostaje ( 2 kanapki z żółtym serem, jabłko, pomidora i malutka konserwę-szynkę "biedronkową"). Ale trzeba przyznać, że posiłki bardzo urozmaicone. Bardzo rzadko się coś powtarzało a jak już to do około 2 tygodniach.
Pokoje : 2-3 osobowe (ja miałam 2). Dość duże. Szafa z wieszakami i półkami, stolik+2 krzesła, szafka pod telewizor+ telefon, 2 łóżka + szafki przyłóżkowe. Myśmy miały akurat nowe materace ale wiem, że inni narzekali , że mieli stare wysłużone tapczany. Kołdry, poduszki i kapy (narzuty) z lat 60- stare, ciężkie ale pościel dość ładna z kory. Łazienka bez brodzika i maty (dostaliśmy stare szmaty do wycierania podłogi) z czystym WC i umywalką. Szmatka, miska (średnia), lustro i półka po nim.
Ogólnie rzecz biorąc - to nie był pobyt sanatoryjny a typowo wczasowy. Do zdrowia raczej się nie dojdzie ani nie zrehabilituje. Jak się ma fajne towarzystwo to rewelacja.
- grazynamackowiak
- Przyjaciel forum

- Posty: 26486
- Na forum od: 11 maja 2014 19:33
- Oddział NFZ: Wielkopolski
- Staż sanatoryjny: 5
- Podziękował: 31 razy
- Podziękowano: 31 razy
Re: Krynica-Zdrój sanatorium Beskid 15.07-7.08.2016
Informacja dla wyjeżdzających jak najbardziej wskazana
Re: Krynica-Zdrój sanatorium Beskid 15.07-7.08.2016
fiolet pisze:Witam. Wczoraj wróciłam z Beskidu po 24 dniowym pobycie. Wrażenia cóż - i takie i takie. Zależy na co się osoba nastawia jadąc do sanatorium. Ja się nastawiłam na leczenie - a tego cóż - niestety jak na lekarstwo ;-(. Zabiegów równo 89 w tym 35 gimnastyk (2xdz) jak ktoś miał zleconych więcej to w drugiej połowie pielęgniarki wykreślały (głównie wykreślane były masaże i wodne). Ja nie miałam gimnastyki zbiorowej tylko indywidualną - w pierwszym dniu pokazały panie kilka ćwiczeń i tak się potem je powtarzało przez 34 razy po 0,5 godziny + głównie podwieszki ;-(. Pani Krysia nigdy nie uśmiechnięta kobita patrzyła z góry na nas ćwiczących z piłką na materacach, przy czym ciągle bezczelnie żując gumę kiwała z pogardą głową. Ale następne 2 Panie były bardzo miłe i sympatyczne. Basen miało tylko 18 osób na grupę ponad 150 ludzi. Ale było można chodzić bez ograniczonego czasu do Continentalu za 15zł. (basen ok 1m, sauny, jacuzzi). Zabiegi od rana do wieczora.Chociaż ja miałam fajnie bo ostatni miałam o 13.30. Zabiegi jakie miałam to: masaż, gimnastyka indywidualna, kąpiel perełkowa, jonoforeza, lampa bioptron, krio, laser, magnetronic, kąpiel wirowa. Jeżeli jakieś zabiegi nie pasują można zmienić u lekarza, który przyjmuje codziennie od 11 do 13. Ogólnie Panie fizjoterapeutki bardzo, bardzo miłe (oprócz jednej wymienionej powyżej). Masaż - najlepiej wykonuje najmłodszy z masażystów, później drugi Pan - a Panie cóż- w ich wykonaniu to tylko zrelaksować się można. Jeżeli komuś nie pasuje zabieg o danej godzinie można bez problemu umówić się na inną godzinę (oprócz magnetroniku - bo ten był zajęty non- stop).Madaj55 pisze:Dzięki za praktyczne porady -widzę ,że ciągle mamy problem z dzieleniem się ze swoimi wrażeniami.....
Teraz o mniej przyjemnych rzeczach - parking górny 10zł./dobę (przy KP 50% mniej)- istny koszmar - podjazd bardzo stromy, dziura na dziurze - zawieszenie idzie stracić, zamykamy i otwierany na żądanie przez recepcjonistki (czasami trzeba czekać na otwarcie do 45 minut), dolny 8zł/dobę (niestrzeżony i z niego trzeba pokonać mnóstwo schodów), telewizor 30zł od osoby/pobyt - malutkie stare 14calowe telewizory z lat 90-tych i 4lub 5 programów. Internet 2zł/d - ale trzeba wykupić na tydzień, dwa lub trzy naraz (śmiga dość dobrze).
Windy 2 - jedna nowa ale bardzo powolna, druga stara (u nas chodziła około tygodnia- resztę czasu czekała na przegląd, który był wykonany dopiero 13.07 ;-(. Pielęgniarki : cześć miła, część niemiła. Recepcjonistki - jedna służbistka potworna - z resztą idzie się dogadać.
Uwaga na prusaki w pokojach (powiadomiliśmy wszelkie służby) !!! Nie ma żadnej osoby decydującej (dyrektora, ordynatora itp;) z kim można rozmawiać czy napisać zażalenie, więc interweniowaliśmy wielokrotnie do Warszawy do Biura prewencji ZUS.
W pierwszym tygodniu chcieli nam zamykać drzwi na 3 pietrze z wyjściem na parking i palarnię o godz. 19. Po licznych interwencjach i hajach zamykali dopiero po 22.
Ręczniki jak przyjechaliśmy były nawet niczego sobie ale po jedynej wymianie 04.07 (a mają być być wymieniane raz na tydzień) dali takie same jak dostaliśmy po kilku dniach na szmaty do podłogi do łazienek (tego nawet ręcznikami nazwać nie można) - więc najlepiej zabrać sobie swoje. Pościeli wymiany nie ma (powinna być jedna wymiana na turnus).
Wieczorek zapoznawczy zrobili nam dopiero 04.07 (byliśmy od 21.06) więc grono na nim było bardzo nieliczne.
Jeżeli chodzi o powroty - nie ma najmniejszego problemu z późniejszymi niż o 22 ale trzeba zgłosić na recepcji, że się wróci ok tej czy tej. Ogólnie wielki luz, wczasy a nie sanatorium. Jak to zwykle bywa w sanatoriach było i grono "ostrych imprezowiczów", którzy noc noc dawali swoim bardzo głośnym zachowaniem i muzyką popalić innym - zero reakcji - każdy robił co chciał.
Obchodów nie ma, podpisów obecności też nie ma (raz się idzie w połowie turnusu i się podpisuje całą kartę na raz).
Teraz troszkę o jedzeniu - ogólnie bardzo źle nie było ale: porcje bardzo okrajane (miało być np. 100 gram a było góra 40) miała być szynka - dostaliśmy najtańszą mielonkę - jak facet się wk... i poszedł zapytać to otworzyły lodówkę i pokazały, że szynka jest i jak chce to dostanie. Kolacje potwornie wzdymające , ciężkostrawne (łazanki, kapusty, bigosy, fasolka po bretońsku, lecza, gołąbki, flaczki - uwaga z naleśnikami !!! Duże ilości cebuli, kminku i koperku). Ziemniaki także były w roli głównej ale bardzo dobre, zawsze malutkie młode z koperkiem. Za to tak jak pisałam pisałam pyszne ziemniaczki i jeszcze lepsze wszystkie sałatki, surówki i dodatki warzywne do posiłków. Wielokrotnie się zdarzyło, że co innego pisało w jadłospisie a co innego dostawaliśmy na talerzach. Dietetyczki nie ma (a ma być) , diety niby są ale np. nie ma odpowiedniego pieczywa i diety się prawie nie różniły od zwykłych posiłków. Bardzo mało owoców (2 razy dostaliśmy arbuza, 1 raz brzoskwinię i raz był piernik i raz ciasto z rabarbarem). Kompoty to woda ledwo zabarwiona sokiem. Jak się planuje jakiś wypad i się nie wróci na jakiś posiłek można poprosić o tzw. suchy prowiant i się bez problemu dostaje ( 2 kanapki z żółtym serem, jabłko, pomidora i malutka konserwę-szynkę "biedronkową"). Ale trzeba przyznać, że posiłki bardzo urozmaicone. Bardzo rzadko się coś powtarzało a jak już to do około 2 tygodniach.
Pokoje : 2-3 osobowe (ja miałam 2). Dość duże. Szafa z wieszakami i półkami, stolik+2 krzesła, szafka pod telewizor+ telefon, 2 łóżka + szafki przyłóżkowe. Myśmy miały akurat nowe materace ale wiem, że inni narzekali , że mieli stare wysłużone tapczany. Kołdry, poduszki i kapy (narzuty) z lat 60- stare, ciężkie ale pościel dość ładna z kory. Łazienka bez brodzika i maty (dostaliśmy stare szmaty do wycierania podłogi) z czystym WC i umywalką. Szmatka, miska (średnia), lustro i półka po nim.
Ogólnie rzecz biorąc - to nie był pobyt sanatoryjny a typowo wczasowy. Do zdrowia raczej się nie dojdzie ani nie zrehabilituje. Jak się ma fajne towarzystwo to rewelacja.

