Trudny dzień dzisiejszy ,2 lipca 2013
.....To był dzień jakich mało
Coś spadło i się rozlało ,były łzy wściekłości i rozpaczy ,niech tylko ktoś inny ich nie zobaczy.
Był żal i ściekłość na cały świat
Nie wiem jak dalej żyć ,co komu mam dać
Daję tak dużo ,heroizm serce me trawi
Ktos kiedyś powiedział ,jeden człowiek świata nie zbawi.
Więc odpuść sobie ,weż trzos i rusz w drogę hen ,tam gdzie troski i smutki już nie istnieją
Do wieczności ,do niebytu gdzie nic sie nie dzieje.
A potem cholera jasna Ty znów na linii ,mówisz mi o miłości o potrzebie spotkania i bliskości
O tym ,że tęsknisz,kochać chcesz mnie,śnisz o nocach we dwoje i takie tam marzenia
A ja już byłam blisko mojego wiecznego wytchnienia.
I znów wszystko na nic ,plany me obróciłes w niwecz
Bo znów byłes na linii ,bo znów do mnie ciepło mówiłeś
Wiec co mam robic ,sama już nie wiem
Czekać na Ciebie ,marzyć ,że bedzie nam jak w niebie?
Bardzo Cie proszę odczep sie ode mnie
Nie siedż na linii ..nie mów mi miłości
Daj mi do cholery spokój ,kochaj kogoś innego nie ważne czy jawnie czy w skrytości.,...
Ja Ciebie zrozumiem , dam rozgrzeszenie niech to juz będzie dwojga chorych serc ,wieczne wytchnienie.
