Było mi dane spędzić 21 dni pobytu sanatoryjnego w Plonie.
Termin kwiecień-maj 2018
Był to mój a raczej nasz ( byłam z mężem) pierwszy wyjazd do sanatorium.
Sam budynek, stan dobry, pokoje małe, my mieliśmy dwa oddzielne łóżka, dwa stoliki, biurko/stół , telewizor, balkon, łazienka również mała.
Na szczęście trafiliśmy na piękną pogodę więc nie siedzieliśmy w pokoju.
Pokoje sprzątane co drugi dzień tygodnia.
Na każdym piętrze po 2 czajniki na korytarzu.
Stołówka, nie wiem co autor miał na myśli , ale kolory biją po oczach.
Jedzenie średnie, dla mnie wielkość porcji ok, ale dla mężczyzn za mała, czasami był dzień, że całe menu było dobre a czasami cały dzień kiepskie.
Najgorsze zupy mleczne jakie jadłam, rozwodnione do maxa. Więcej wody niż mleka no i czasami z kasza gryczaną Ble.
Ale, nie trzeba jeść. Głodnym się nie chodziło. Jedzenie porcjowane, zupy w wazach na stole.
Zawsze można sobie coś dokupić.
Wszystkie zabiegi na miejscu, brak basenu, obsługa bardzo miła.
Pozdrawiam Pana Zygmunta

Okolica sanatorium bardzo ładna, Pan Dyrektor dba o wizerunek.
Okolica bajeczna, lasy, woda, cisza, że aż uszy bolą.
Można wynająć rowerki, kajaki, łódki, żaglówki, popływać stateczkami, pojeździć na rowerze, pochodzić po górach, połoninach.
Szlaków turystycznych bardzo dużo.
Sanatorium usytuowane przy głównej ulicy Polańczyka vis a vis cukiernia, sklep spożywczy ( ceny wysokie), oberża, karczmy.
Polecam Oberżę Zakapior - można zjeść jedzenie regionalne, posłuchać ballad bieszczadzkich , spotkać Zakapiorów Bieszczadu.
Obok w karczmie Pod batem w czwartki odbywają se Karaoke, co prawda Pan prowadzący zagłusza śpiewających, ale jest wesoło.
Nie wspomnę oczywiście o zabawach tanecznych,zaczynają się od 19.00 do 22.00
W samym Plonie nie ma zabaw , ale są w okolicznych sanatoriach.
Od Plonu w dół spacerkiem dochodzimy do końca cyplu nad samą Solinę, na wprost widoczna jest zapora.
Polecam przejazd kolejką Bieszczadzką, drezynami rowerowymi, odwiedzić muzeum budownictwa ludowego w Sanoka.
W plonie stacjonuje biuro turystyczne które organizuje wycieczki po Bieszczadach, na Węgry i do Lwowa, można skorzystać.
Do Lwowa konieczny paszport.
Oczywiście większość tych atrakcji otwarta w sezonie letnim.
Podsumowując pobyt, nie mam skali porównawczej, (tak jak pisałam byłam pierwszy raz), polecam pobyt w tym pięknym miejscu, chyba najczystszym w Polsce.