To było moje pierwsze sanatorium . Z kolegami z pokoju spotykamy się kilka razy w roku choć mieszkamy od siebie po 300 km. Następne spotkanie na początku lipca w Piaskach koło Krynicy Morskiej. Będzie wesoło

.Jeżeli chodzi o Granit to trafiliśmy na obsługę praktykantek . Jak stary dupek miałby nie być zadowolony, jak koło niego chodzą 20-stki

. CZarna była spokojna widocznie mąż sie w tym okresie starał

. Marta miła do bólu .Pani dyrektor nas przywitała. Tylko Jurek na basenie trochę przegiął w stosunku do jednej pani ( nie potrafiła wykonać jego poleceń ) , a podobno trep na emeryturze. Powiedziałem mu że to nie wojsko , a nawet gdyby było, to niech się wyluzuje, bo cała grupa napisze na niego skargę i po premii. Troche skakał ale co mi tam ,to są mali ludzie. Do miasta jeżdziliśmy samochodami ,wszyscy zmotoryzowani. Nikt się nie czepiał jak posiedzieliśmy trochę po 22 , oby tylko grzecznie. Zabiegi miałem takie o jakie poprosiłem. Jedzenie w miarę oki. Kurz w pokoju mi nie przeszkadzał ,na kombajnie się bardziej kurzy

Czego więcej chcieć.

A teraz gdyby nawet coś było nie tak z towarzystwem , to zawsze można pochodzić po górach , pogrilować na dolnym parkingu, wypić piwko lub coś mocniejszego , zdobyć wreszcie najpiękniejszą w tej okolicy

(Szrenicę ). W niedzielę można wybyć się do Karpacza , na termy do Cieplic , lub na plażę do Czech. Na pewno nie będę się nudził
