Zgodnie z sugestią jednego z kuracjuszy zabrałem do Mielca swoje żarówki - oczywiście zostały wykorzystane aby nie siedzieć w egipskich ciemnościach.
Z pewnością przydała by się jeszcze głowiczka do baterii prysznicowej oraz mechanizm zamykający do spłuczki. Grzejniki c.o. oczywiście bez głowic z termoregulacją a nawet bez pokręteł na zaworach. Czyli wietrzymy pokoje i grzejemy atmosferę. Oczywiście okna też się nie otwierają - zamontowano wersję tańszą bez klamek - z wyjątkiem drzwi balkonowych. Sala do ćwiczeń gimnastycznych z grzejnikami, które nie grzeją, ale może tak ma być aby kuracjusz intensywniej ćwiczył ? Nic lepiej nie jest w salach zabiegowych - po prostu zimny wychów kuracjusza. Efekt ? Ponad połowa kuracjuszy przeziębiona. Zabiegi - borowina super !!! ale po co mi na chory kręgosłup trzy zabiegi inhalacji ? Panie rehabilitantki przemiłe, bardzo się starają ale mieleckiej rzeczywistości same nie zmienią.
Kolega kuracjusz z neta polecił aby sprawdzić pajęczyny w sali zabiegowej - sprawdziłem, znalazłem, nikt pajęczyny nie ukradł
Jadałem w wielu miejscach, wielu miastach, w innych sanatoriach. Jadłem potrawy kuchni polskiej, włoskiej, francuskiej, itd - a nawet komunistycznej wojskowej. Kuchnia Mielca przebija wszystkie kuchnie świata. Nawet po doprawieniu solą, pieprzem, magi "tego czegoś na talerzu", nie wszyscy goście Mielca byli w stanie zjeść to co podano. Spora część jedzenia pozostawała na talerzach a później trafiała do wiader na odpadki.
Czegoś takiego jak kawiarnia to w Mielcu nie uświadczysz. Jest niby pomieszczenie ale służy jako miejsce zebrań lub spotkań z "kimś" oferującym dziwne badania lub jeszcze dziwniejszy sprzęt medyczny, który podobno ma sam leczyć. Jak ktoś chce potańczyć to spacer do Łysego, Piekiełka, Kasztelanki, itd, gdzie kuracjusz z Mielca dowiaduje się od innych kuracjuszy, że w Krynicy są jednak sanatoria gdzie jest normalnie.
Co do atrakcji typu wycieczki ? - to oczywiście biuro "Jaworzynka" z przesympatycznym przewodnikiem Konradem, którego serdecznie pozdrawiam - Hej!!!
Reasumując - pobyt w Mielcu będę wspominał mile jedynie dzięki wspaniałym ludziom (kuracjuszkom i kuracjuszom) których tam spotkałem i miło spędzałem czas na wędrówkach, spacerach, posiadówkach przy góralskiej herbacie oraz śmiechoterapii


