pojechałam na turnus świąteczny (obejmował Boże Narodzenie).
Ponieważ miałam bardzo daleko, przyjechałam w sobotę, dzień wcześniej (opłata - 42 zł).
Obsługa recepcji bardzo sympatyczna. Rano śniadanie - zapisy na konkretne miejsce przy stoliku, a po śniadaniu do pokoju i czekanie na telefon od pielęgniarki, później wizyta u lekarza. Wieczorem pielęgniarka przyniosła do pokoju kartę zabiegów (64 zabiegi na turnus, u nas o 8 mniej - z powodu dwóch świątecznych dni).
Baza zabiegowa bardzo dobra, super borowina, kriosauna (nowa, od jesieni), dużo ćwiczeń grupowych (również na basenie) i na siłowni. Różne masaże, fizykoterapia itp.
Okazało się, że jeśli lekarz przepisał borowinę, to nie może już przepisać zabiegów z siarką. Można natomiast wykupić je w pobliskim Domu Zdrojowym, jak i inne zabiegi, które się chciało dodatkowo wykupić. Nie można natomiast dokupić sobie zabiegów w CRR KRUS, czyli macierzystym ośrodku (na moje pytanie dlaczego, dostałam odpowiedź, że u nich kuracjusz z KRUS nie może płacić za jakiekolwiek zabiegi).
Na siarkę i borowinę chodzi się do Domu Zdrojowego, 2 minuty drogi. Niby niekłopotliwe, ale o tej porze roku niestety to problem, jeśli np. masz zaraz po kąpieli siarkowej iść do drugiego budynku na kolejny zabieg - sporo osób, w tym i ja, przeziebiło się z powodu takiego latania. Ale co tam
Wszystkie zabiegi były na konkretną godzinę, więc lepiej się nie spóźniać, a też i nie zdarzyło mi się czekać na jakiś zabieg.
Jeśli ktoś lubi spędzać czas aktywnie, to ma możliwość skorzystania z basenu (jedna godzina dziennie bezpłatnie lub otwarte wejścia przez cały turnus za 63 zł, płatne w recepcji).
Jest 25. metrowy basen pływacki, basen rekreacyjny z różnymi typami masażerów (polecam) oraz whirlpool, oblegany przez ludzi z powodu cieplejszej niż w basenach wody.
Odnowa biologiczna - sauna, grota solna, platforma wibracyjna, siłownia, łóżko wodne Hydro Jet (polecam gorąco, super masaż!) - płatne oddzielnie, należy wykupić karnet.
Poza tym wypożyczalnia rowerów, kijków, ale ze względu na pogodę nie korzystałam.
Są też organizowane wycieczki autokarowe, wieczorki - tzw. parkietoterapia (ciekawe, wszyscy chorzy, a jak na tańce, to zdrowieją
Teraz o warunkach pobytu - pokoje niewielkie, jedynek chyba brak (może są ze trzy), w pokojach czysto i schludnie. Jest telewizor, czajnik, szklanki, talerzyki i łyżki. Ręczniki zmieniane są w środku turnusu, poza tym za opłatą. W moim pokoju było bardzo ciepło, trzeba było zakręcać grzejnik.
Wszystkie windy w budynku sprawne. Ponieważ była to końcówka roku, CRR robiło remonty, żeby zdążyć wydać pieniadze - zmieniano prysznice, wykładziny, montowano żaluzje w oknach. Remonty nie były uciażliwe.
Jedzenie było smaczne, urozmaicone i jak dla mnie - aż za dużo. Wszystko podawane do stołu, oprócz chleba i bułek. Na osobnym stole była dostępna kawa, płatki i mleko. Ewentualną uwagę można mieć tylko do zup - często śmialiśmy się, że znów zupa jest nieidentyfikowalna
Uwaga - nie wolno wynosić ze stołówki żadnych talerzy, szklanek itp.
W święta panie z kuchni bardzo się postarały, wigilia była z barszczem i uszkami, smażonym karpiem, pierogami z kapustą itp., było też ciasto. Przez oba dni Bożego Narodzenia jedzenie było świąteczne, nawet podawane inaczej niż w pozostałe dni.
W sumie mój pierwszy pobyt w sanatorium był bardzo udany i jeśli kiedykolwiek jeszcze miałabym jechać, to będę prosiła znów o Horyniec


