Witajcie. Właśnie wróciłam z wieczorku zapoznawczego z szampanem. Ja na tańcach... i to do końca w towarzystwie moich dwóch siedemdziesiątek. Fajne babki

sala taneczna naprawdę fajna. DJ rewelacyjny. Piosenki super, mało przebojów geriatrycznych w stylu siedem dziewcząt z Albatrosa. Piwo średnie.
Dzisiaj pierwszy dzień zabiegowy. 7 rano. Bicze szkockie. Nago. Z wejściem starszego Pana, zestresował się nniebotyczmie

zabiegi sprawnie. Przemiłe Panie. Problem na borowinie, sala docelowa w remoncie. Po obiedzie poszłam do naszego ukraińskiego ordynatora. Nie wiem o co chodzi albo wyglądam na głupią albo wprost przeciwnie. Zaliczyłam 20 minutowy wykład o antyciałach... Ciekawy zresztą. Potem Pan doktor spojrzał w komputer zrobił się czerwony i spytał dlaczego mam tylko 33 zabiegi. Hmmm
..taka jestem w temacie nie ogarnięta, że nie wiedziałam, że ma być 54. Oczywiście na 160 osób tylko u mnie wystąpił ten błąd. Nic to...dzisiaj znowu urodziny i torcik, dostałam kawałek.
Co by tu jeszcze... Przeszłam tzw park zdrojowy.. Idę i słyszę.. Cukierki z Ukrainy. Taaak... Panie z dwójka nieco niedożywionych dzieci wcisnęły nam whiskey, koniak, wino, pół kilo cukierków i dwie chałwy. Super. Nie ogarniemy tego do końca turnusu. Przygód ciąg dalszy... Koleżance z pokoju zepsul się jeden z kijków, myślę sobie znajdę Pana możemy ogarnąć temat. I tak znalazłam Pana Mariana i jego 4 współspaczy. usadzili mnie na krześle, nalali kieliszek domowej nalewki i kijka naprawili. Nawet korkociąg do wina użyczyli. I jaki mają piękny widok z 3 piętra. Fantastyczny.
No...to tyle przygód na dzisiaj. Załączam kilka fotek z parku zdrojowego. Latarnia przy wejściu powala na kolana. A park jest zwykłym laskiem zaniedbany na maksa. Pogoda lekka kiszka, popadało, pochmurno. do jutra start o 7 z niejaka kąpielą mineralną, która jak mi powiedział Pan Ordynator mówiący spiewnym akcentem jest kąpielą solankowaą...
