Kończyły się wakacje i umówiłam się z chłopakiem na randkę

,
Ale wiedziałam, że spotkania z zakończeniem wakacji też się skończą, bo trzeba wracać do szkoły

.
„Przystojniaka” poznałam na dyskotece, a tańczyliśmy przy utworze:
Dionne Warwick – Heartbreaker
https://www.youtube.com/watch?v=9xHQsMY ... rt_radio=1
Koleżanki kiedy zobaczyły „Przystojniaka” wzdychały z zachwytu…
A był nim rzeczywiście, wysoki, wysportowany i miał piękne niebieskie oczy, a przede wszystkim dobrze się z nim gadało i nie było czasu na nudę….
W dniu naszej wakacyjnej randki siedziałam w domu. Na dworze niesamowity upał i oczywiście stwierdziłam, że na randkę się nie wybieram. Radio było włączone i słuchałam muzyki i kiedy usłyszałam utwór Dionne Warwick – Heartbreaker
stwierdziłam, że muszę się jednak z nim spotkać. Spojrzałam na zegarek i zobaczyłam, że za 20 minut powinnam być już w parku, niestety nie miałam jak poinformować „Przystojniaka” o swoim spóźnieniu, ponieważ nie było telefonów komórkowych, a stacjonarne też jeszcze wtedy były mało dostępne.
Oczywiście nim się ubrałam, a jak na złość nie przyjechał autobus, którym miałam dojechać do parku

.
Moje spóźnienie na randkę wynosiło dokładnie 90 minut. Idąc przez park wydawało mi się mało realne, żeby „Przystojniak” jeszcze na mnie czekał, ale pomyliłam się, bo cierpliwie „grzał ławkę”.
Do tej pory się zastanawiam, czy też przed wyjściem z domu słyszał jak grają ten utwór, przy którym razem tańczyliśmy i dlatego tak długo na mnie czekał, czy też może był we mnie zakochany

.
„Przystojniaku” mam nadzieję, że może wchodzisz na Forum i dlatego:
Pozdrawiam Cię serdecznie i wysyłam buziaka