Witam.
Brońcie się nogami i rękami.
Na starcie jak już wejdziesz za drzwi Gwarka to zapomnij o tym, że wyjdziesz wcześniej niż jak będziesz wracać do domu. Obsługa z czasów wczesnej komuny (poza rehabilitantami i lekarzemem prowadzącym). Panie w recepcji nadęte jak balony, jak by za karę pracowały. Czasy wczesnej komuny. Bywałam w uzdrowisku nie raz i czegoś takiego nie widziałam. Sugerowanie, że nie przyjeżdża się bawić było nie na miejscu bo jak pisałam, bywałam i nie korzystałam z dancingów itp. Człowiek jedzie się zregenerować, podleczyć, odpocząć, nabrać sił na dalsze lata pracy. News, że nie ma spacerów nawet w grupie bo ktoś uciekł do biedronki był hitem.

Wiem, że większość z nas ma wyprane mózgi i czas pandemi jest wykorzystywany do wciskania ludziom ciemnoty. Ciągle słychać było komunikaty "nie wychodźcie, nie kontaktujcie się, narażacie siebie i personel" kiedy to personel narażał nas najbardziej, bo to oni chodzili codziennie do domu, na zakupy itd, a my byliśmy zamknięci jak w psychiatryku i traktowani jak potencjalne zagrożenie

. Co ciekawe, że inne uzdrowiska w Polsce nie stosowały i nie stosują takich metod. Posiłki do pokoju, śniadania i kolacje kanapki (do użygu). Kolacja o 17 i pięć godzin przed snem na głodzie.

Czas pandemi, wmówić można ciemnemu ludowi wszystko, chyba najbardziej dla wygody, nie łażą, nie brudzą, roboty mniej itd.

Sprzątanie w pokojach również pozostawia wiele do życzenia. Większość kuracjuszy była oburzona.

Nie rozumiem po co organizować turnusy w takich watunkach. Na szczęście udało mi się zwiać z tamtąd po tygodniu bo wątpię czy wróciła bym zdrowsza.

Komentarz pana ordynatora w stosunku do mnie był bezcenny "co pani ma za zwój w głowie"

. Jak widać pandemia odcisnęła piętno nie tylko na mnie
Pozdrawiam wszystkich potencjalnych kuracjuszy Gwarka i życzę dużo wytrzymałości, a przede wszystkim zdrowego rozsądku.