Cieszę, się, że dopisała pogoda. Podczas 24 dniowego pobytu były tylko 3 dni deszczowe. Długie spacery pomiędzy morzem, a Zalewem Wiślanym wypełniały nam wolny czas. Brodziliśmy wiec w morzu, w poszukiwaniu muszli i bursztynów, odwiedziliśmy pobliskie Piaski i Wielbłądzi Garb. Do 30 września pływały jeszcze statki wycieczkowe po Zalewie (wycieczki ze zwiedzaniem Fromborka) i szybka łódź. Teraz nic już nic się nie dzieje. Nawet ogródki piwne i cukierenki zamknięto. Miasto nie ma w planie żadnych imprez. Nasz turnus załapał sie na imprezę pt. Swięto pieczonego dzika, sponsorowana przez burmistrza, gdzie bezpłatnie częstowano nas dziczyzną, a do tego przygrywały zespoły muzyczne...ale wtedy było jeszcze ciepło.
Szczególnie ciepło będę wspominać zajęcia z psychologiem, Panią Ewą, która wspaniale się z nami integrowała. Pokazała nam techniki radzenia sobie ze stresem, udzielała indywidualnych konsultacji. Miłe recepcjonistki Marzena i Danusia, pomocne i uprzejme. Pani Ewelinka od ćwiczeń posturalnych i Tomek od ćwiczeń zespołowych.
Wszyscy uczestnicy tego turnusu okazali się na poziomie. Nie było ekscesów, o których wspominano na forum.
Pomimo pewnych niedogodności pobyt w Ośrodku pozwolił mi zregenerować siły, poprawić kondycję i zdystansować się do codziennych kłopotów. A wszystko to również dzięki "towarzyskiej grupie wsparcia" - upartej poszukiwaczce bursztynów Ani Wisience z Torunia, super utalentowanej piosenkarce Edzi z Siemiatycz, szybszej od wiatru wędrowniczce Grażce z Orzysza, zespołowi a capella Wandzi i Basi z Łodzi, Sławkowi z Mrągowa oraz nieocenionemu muzykowi, cierpliwie szukającego dla nas repertuaru- Zbyszkowi ze Skaryszew. Dziękuję Wam za wspaniałe chwile i pozdrawiam cieplutko
PS. Chętnie odpowiem na ewentualne zapytania....


