Strona 2 z 19

Re: pocieszycielki mężów

: 17 lis 2011 09:03
autor: aggi13
witam atrakcyjne panie, które do podbudowania własnej wartości potrzebują flirtów. Oj bardzo malutko wam kobietki potrzeba. Ktoś kto lubi tańczyć wybiera dyskoteki, kluby a nie sanatorium. No może rehabilitacji wymaga głowa (lub jej pusta zawartość). :lol:

Re: pocieszycielki mężów

: 17 lis 2011 09:58
autor: monika
witam. popieram wypowiedzi aggi13

Re: pocieszycielki mężów

: 17 lis 2011 10:46
autor: teśka
W życiu prywatnym bardzo często odwiedzam miejsca, w których można potanczyć. Nie pijam alkoholu i jestem trzeźwo myśląca. Nie wydaje mi się, że musze być sztuczna podczas wyjazdu do sanatorium. Na głowę też nie narzekam bo zajmuję dość odpowiedzialne stanowisko w firmie. Hmmm, jak fajnie oceniac innych........ :)

Re: pocieszycielki mężów

: 18 lis 2011 08:10
autor: Zosia
Tak, tak i trzymać go mocno na niezbyt długim ale bardzo mocnym łańcuszku bo jak się zerwie.......... :shock to ciag dalszy wiadomy i nie ma co się dziwić :)

Re: pocieszycielki mężów

: 18 lis 2011 10:19
autor: aggi13
Kto czuje się obrażony?
Niektórzy nawet się usprawiedliwiają. Mam wrażenie, że piszą tu osoby, które w życie nie były w sanatorium.

Re: pocieszycielki mężów

: 21 lis 2011 10:57
autor: aggi13
Droga sierotko, skoro ja nie zrozumiem tego co Ty napiszesz, to po co tak się rozpisujesz? Jeśli chociaż jedna osoba dzięki mojemu "namieszaniu", zmieniła swoje podejście do sprawy wyjazdu partnera do sanatorium, to bardzo dobrze. To są moje opinie. Reszta bywalców sanatoryjnych może sobie pisać co chce. Jeszcze raz do tych co nie byli w sanatorium, to jest wspaniałe miejsce do realizacji waszych ukrytych pragnień.

Re: pocieszycielki mężów

: 21 lis 2011 20:03
autor: ewa11
Droga aggi13 nie wszyscy tacy są jak piszesz, ja byłam w sanatorium i nie miałabym nic przeciwko temu aby i mój mąż tam jechał. Jeśli zechce cię zdradzić to zrobi to i na miejscu nie musi jechać do sanatorium. Ja gdybym nie wierzyła mężowi to też bym musiała siedzieć w domu i go pilnować bo przecięż jak ja pojadę do sanatorium to on mnie też może zdradzić w domu np. z sąsiadką. No chyba że masz takiego nie wiernego męża to go pilnuj, ale pamiętaj że go tym zachęcasz do zdrady, bo chłopina może tego nie wytrzymać i może się zbuntować.

Re: pocieszycielki mężów

: 24 lis 2011 10:45
autor: aggi13
Witam. Jeśli każdy z Was ma takie gotowe patenty na szczęście w małżeństwie, to piszcie może bloga na ten temat. Ja napisałam na początku tylko krótką informację o sanatorium Muszyna. Odezwały się oburzone osoby. Ja również uważam, że nikogo nie należy pilnować, czy trzymać na smyczy.

Re: pocieszycielki mężów

: 28 lis 2011 10:01
autor: jarek0505
Sretetete! Wlasnie poznac kogos w sanatorium to jet cos,nic dodac nic ujac. Kazda potwora znajdzie swojego amatora a fajny facet nawet dwie. Szkoda mi was dziewczyny,siedzicie na dancingu i nikt was nie prosi do tanca,ja bym was wszystkie wytanczyl do utraty tchu aaaaale ja siam nie dam rady haha.Cale zycie uwazalem ze jestem [pupa] i nigdy nikogo nie poznam i cooooo? szybciej poznalem niz pomyslale a jakosc palce lizac. Dancingi,wieczorne spacery,pijalnia wod i przytulanki. super,super tego mi trzeba.

Re: pocieszycielki mężów

: 28 lis 2011 19:32
autor: Selene
Sierotka Jarek cierpi na dotkliwy brak.... pobytu w sanatorium :lol:
i wygląda mi to na "sanatoryjny syndrom" :lol: