Witaj Lawendo. Byłam w Gołubiu - w ośrodku Waldtour, ale nie wiem czy moje spostrzeżenia będą dla Ciebie przydatne, bo było to dawno - jeszcze w XX wieku

w sumie dwa razy - czerwiec 1996 r. i maj 1999 r. To było w czasach, kiedy dr Dąbrowska sama sprawowała "pieczę merytoryczną" nad ośrodkiem. Podczas obu moich dwutygodniowych pobytów kilka razy przyjeżdżała z prelekcją. Udzielała też indywidualnych porad. W tamtych czasach ośrodek był niezbyt komfortowy. Pokoje w pawilonie głównym (w którym była też stołówka) były bez łazienek (duża łazienka z kilkoma kabinami prysznicowymi była na końcu korytarza. Kolejek nie było, bo w tamtym okresie pawilon był mały i było w nim tylko kilka pokoi. Poza tym są tam domki campingowe o różnym standardzie. Te najnowsze są komfortowe - z ogrzewaniem podłogowym i oczywiście każdy z łazienką. te domki są 2-osobowe. Jeśli chodzi o dietę - to "za moich czasów" była bardzo restrykcyjna - np. w ogóle nie używano soli. Dla mnie gotowane warzywa wszystkie smakowały tak samo - nie byłam w stanie ich jeść. Z surowymi było już lepiej, a soki warzywne były całkiem smaczne. W trakcie turnusu proponowano nam przejście na dietę płynną (woda, ziołowe herbatki, wywary z warzyw i raz dziennie sok z marchewki lub owocowy). Ja za każdym razem wybierałam tę opcję. Głód czuje się tylko przez pierwsze dwa dni, potem już nie.
Rozmawiałam ze znajomą, która nadal tam jeździ. Mówiła, że ośrodek bardzo się rozwinął. Zarówno jeśli chodzi o bazę noclegową, sale i sprzęt do ćwiczeń i rekreacji, jak i "gastronomicznie". Dieta warzywno-owocowa jest lepiej doprawiona i warzywa nie tylko gotowane, ale też np. pieczone. Poza tym można też wybrać dietę makrobiotyczną, tylko wtedy efekt oczyszczający jest słabszy.
Jeśli chodzi o personel i organizację turnusu to "za moich czasów" było super. Poza zajęciami w ośrodku wiele wycieczek pieszych i rowerowych po okolicy, dla sprawniejszych - marszobiegi itp. Atmosfera oczywiście zależy też w dużym stopniu od składu osobowego na turnusie - ja trafiłam wspaniale. Znajoma, która nadal tam bywa twierdzi, że organizacyjne nadal jest bardzo fajnie, ale ponieważ ośrodek się rozrósł i turnusy są liczne, to nie ma już tej atmosfery co kiedyś. A może tylko tak jej się wydaje - zawsze piękniejsze jest to, co przeżyliśmy gdy byliśmy młodsi.

Obie jesteśmy około 60-tki.
Ache, i jeszcze jedno - ośrodek jest pięknie położony na skarpie nad małym, kameralnym jeziorem (choć podobno teraz już nie jest tak kameralnie - coraz więcej ludzi).
Mam nadzieję, że Cię nie zanudziłam i moje spostrzeżenia okażą się przydatne. Pozdrawiam serdecznie, Ula.