No dobrze, to koniec zgadywanki. Wkleję opowiadanko do tematu: "MIŚ:.
Elf i "Miś"
Która to Jej kolejna nieprzespana noc? Już straciła rachubę, dni i noce zlały się w jedno. Tylko czerń i mrok. W tym tunelu bólu nie widać było nawet maleńkiego światełka. Nic nie było widać. Ostatnie iskierki dawno zgasły. Zgasły tak, jakby ktoś czarnym płótnem otulił wszystko. Nawet w jej sercu zgasł ostatni promyk nadziei. Znikąd żadnego ratunku, żadnej nadziei. Nic. Czy Jej dziecko musi umrzeć? Czy to już koniec? Skąd wziąć siły, by dalej móc żyć? Od kogo i dla kogo? Bez córki nie ma już nic. Nie ma życia, nie ma przyszłości.
Coś wyrwało Ją z tego odrętwienia. Spojrzała uważnie na łóżko, gdzie Jej córka leżała cicho… Zbyt cicho. Gdzie ta wesoła dziewczynka, która nie usiedziała ani sekundy na miejscu? Gdzie ona zaginęła? Tak. Ból zabił i Ją i córkę. Zabrał wesołe iskierki z oczu kobiety i tego dziecka. Stały się szare i pełne rozpaczy.
Kobieta spojrzała uważnie. W ręce córki zauważyła jakieś kartki. Delikatnie otworzyła bladą dłoń dziecka i rozwinęła starą, pożółkłą gazetę. Patrzyła długo, zaczęły wracać wspomnienia. W oczach pojawiły się łzy. Kropla po kropli spływały po policzku, spadały na zimne od strachu dłonie kobiety. Czy to możliwe? Nie wierzyła własnym oczom.
- Tylko nie to, tylko nie to, co wtedy było – bezgłośnie krzyknęła.
Pamięcią cofnęła się kilka lat wstecz.
Był podobny dzień, ale wtedy to ktoś inny siedział przy łóżku chorego dziecka. Mężczyzna z pochyloną głową cicho szeptał do swej córki.
- Kochanie, jestem przy Tobie. Nic złego się nie stanie. Wszystko będzie dobrze.
Wtedy weszła Ona i słysząc to, w duszy zapłakała. Nie ma dawcy, nie ma serca dla tej dziewczynki. Nie ma nadziei. Jak ten mężczyzna to przyjmie? Jak pogodzi się z odejściem córki? Jak będzie żył nadal? Co ma Mu powiedzieć? Jak przygotować Go do tej tragedii? Nie wiedziała, ale musiała coś wymyślić. Wtedy spojrzała na malutki stolik, który stał w rogu szpitalnego pokoju i cicho podeszła do niego. Wzięła gazetę… „MISIA” .. pismo dla dzieci i otworzyła na pierwszej stronie. Podeszła do łóżka i zaczęła czytać opowiadanie o elfach. Jakimś dziwnym trafem pasowało do tej sytuacji, pasowało do tej chwili. Skąd „MIŚ”, skąd to opowiadanie? Nie wiedziała, ale czytała o tym, że elfy, to tańczące dusze. Tańczące po to, by nieść radość wszystkim nieszczęsnym i strapionym. Mężczyzna i dziecko słuchali. Gdy kobieta skończyła czytać, dziewczynka zapytała.
- Czy ja też zostanę elfem?
Wtedy mężczyzna wybiegł z pokoju, a kobieta przytuliła dziecko i cicho szepnęła.
- Wszyscy zostaniemy elfami. Jedni szybciej inni później, ale każdy z nas będzie takim elfem. Elfem, który będzie niósł radość innym. Będzie radością dla płaczącego czyjegoś serca.
Po kilku dniach dziewczynka została elfem. Nikt nie mógł pomóc, nikt nie dał rady uratować tej małej istotki, przed którą zamknięto drzwi do dalszego życia. Nigdy już kobieta nie spotkała tego mężczyzny, nie wiedziała, jak sobie poradził z odejściem córki, nie wiedziała, czy uwierzył w to, że to dziecko jest w pobliżu w postaci takiego małego elfa.
Teraz wróciły wspomnienia. Skąd „MIŚ” w ręce Jej córki? I czy to już koniec? Jej skarb też zostanie elfem? Nie mogła dalej siedzieć przy łóżku chorej. Wybiegła na korytarz i wpadła na kogoś. Podniosła zapłakane oczy i ujrzała tamtego mężczyznę. Posiwiał, przygarbił się, ale poznała Go. Uśmiechnął się do Niej. Chciała krzyczeć, chciała walić pięściami w Niego, bo wiedziała, że ten „MIŚ” oznacza jedno. Jej córka odchodzi, by zostać elfem. Chciała pobiec dalej, ale mężczyzna mocno ujął Ją za ramiona i spokojnie powiedział:
- Już mam jednego elfa. Nie potrzeba mi drugiego. Twoja córka zostanie z Tobą.
Kobieta popatrzyła na Niego jak na wariata. Jak On może w takiej chwili żartować? Przecież Ona jest lekarzem, wie, że dni córki są policzone, że tylko cud może uratować dziecko. Tyle poszukiwań, tyle badań. Nie znalazł się dawca szpiku kostnego dla dziewczynki, kobieta nie może być dawcą, kto więc może pomóc?
Mężczyzna mocno przytulił płacząca kobietę i cicho szepnął.
- Zrobiłem badania. Mogę być dawcą, mogę uratować Twoje dziecko.
- Dlaczego to robisz? I skąd wiesz tyle o mnie. Przecież nie znamy się, spotkaliśmy się tylko jeden raz. Dawno temu. – spytała przez łzy.
Mężczyzna smutno popatrzył na Nią i wolno powiedział.
- Z początku byłem na Ciebie wściekły. Miałem żal, że nie uratowałaś mojej córki, złorzeczyłem, chciałem, byś cierpiała tak, jak ja cierpiałem. I chyba to się spełniło. Cierpisz, ale ja cierpię razem z Tobą. Jednak to, co się wtedy stało, to nie była Twoja wina. I miałaś wtedy rację. Moje dziecko zostało elfem i możesz wierzyć lub nie, ja cały czas czuję jej obecność koło mnie. I zacząłem Cię szukać. Nie było to trudne. Ale co mogłem Ci dać? Ból, rozpacz, złość kogoś, kto nie żyje, ale trwa. Trwa - czekając tylko, by odejść do swojego elfa? Teraz dam Ci coś, co uratuję Twoją córkę.
Kobieta popatrzyła na Niego uważnie i przez łzy ujrzała w ciemnym tunelu jasny promyk. I coś jeszcze. Ujrzała, jak mały elf machał do Niej, a w ręce trzymał starą, pożółkłą gazetę. Trzymał „MISIA”………….
