Cóż wam tu napisać. Budynek stary poszpitalny "dobre"czasy PRL-u pamięta. Czajniki na korytarzu i w niektórych pokojach np. jedynkach. Malutkie lodówki na korytarzu. Papier toaletowy trzeba dokupić. Pokoje sprzątane, pościel i ręczniki 2 x zmieniane. Z tyłu szpitala mały zalesiony teren z ławkami, można na dworze posiedzieć. W samym Aleksandrowie niewiele do zobaczenia. Blisko sklepy - Biedronka, Netto,Lidl. Do pobliskiego Ciechocinka jeździ bus ok 15 min i pociąg do Torunia ok 30min. Dworzec 1 km od sanatorium.
Jedzenie różne, ale tak jak różne gusta i smaki, jednym pasowało, drugim nie. W większości w sporych porcjach i zjadliwe. Tylko może nieestetyczne podane. I panie na kuchni zakręcone, trzeba je pilnować przy wydawaniu posiłków, jeśli ktoś ma dietę np. cukrzycową. Diety niby ogólna, lekkostrawna, cukrzycowa i wege, ale bardzo między sobą się nie różniły
Na terenie jest "kawiarnia"

z wieczorkami tanecznymi. Można kupić piwko jakiegoś drinka ale szału to tam nie ma.
I teraz to, po co tu przyjeżdżamy, czyli zabiegi. Baza zabiegowa jest nawet nieźle wyposażona. Zajęcia w "basenie" miałam codziennie. Obowiązkowy czapek - można kupić w recepcji. Na "tarasie" rowery, orbiteki, bieżnia, wioślarz , kto chce to idzie, zabieg podbity

. Reszta fizykoterapii taka jak w większości sanatoriów. Fizjoterapia trochę leży, pomieszczenia małe, miejsc mało, personel robi co może aby przebiegało to sprawnie. Jak się uda zabiegi można zrobić wcześniej i jest spokój
Generalnie dostałam to po co przyjechałam ale chyba nie chciałabym tu drugi raz przyjechać. Pozostał jakiś niedosyt.

Ps. Grunt to dobry współlokator/ka w pokoju
