Maria K pisze:Wczoraj trochę sobie poczytałam w necie ,regulaminów z różnych sanatoriów,i w większości jest tylko zapis o ciszy nocnej od 22 do 6 .
Ale znalazłam regulamin dla wszystkich śląskich uzdrowisk i jest tam zapis o całkowitym zakazie wychodzenia poza teren sanatorium .
Znaczy się jadąc do sanatorium jesteśmy przez 21 dni lub więcej zamknięci na terenie sanatorium.

bez prawa wyjścia za bramę .
Mam pytanie do tych co są za gdz. 22 , czy przy całkowitym zakazie opuszczania terenu sanatorium też będą tacy zadowoleni.
Tak, Maria K, będę zadowolona, bo jadę do sanatorium aby maksymalnie spędzić czas na zabiegach, dzięki którym podreperuję zdrowie,
odetchnę od codzienności,wyciszę. Zabiegi mogę mieć nawet do wieczora, a nie, jak to się często stosuje, prosić i błagać o dopołudniowe godziny, bądź krótko po obiedzie, bo przecież na tańce/na miasto/ nie zdążę. Tylko proszę, nie mówcie mi, że parkietoterapia to też forma zabiegu, bo jaki ma sens rehabilitacja,
gdzie ktoś spędza cały dzień na zabiegach np. narządu ruchu, a potem wieczorem, cały ten trud zaprzepaszcza na potańcówkach,
gdzie nie powinno się już bardziej forsować układu kostnego - a jeszcze te Panie na szpilkach..
Uwielbiam tańczyć, ale to mogę robić i robię, jak tylko czas i zdrowie pozwalają przez pozostałą część roku,
a w sanatorium skupiam się na faktycznym podreperowaniu swojego zdrowia i naładowaniu "akumulatorków" aby wrócić do pracy.
Jeśli komuś nie odpowiada taka forma i narzucone przez sanatorium zasady, to uważam, że powinien sobie organizować wyjazdy/wczasy indywidualne, prywatne
i wtedy będzie mógł robić to, na co ma ochotę i na własne ryzyko, a miejsce w sanatorium np. z NFZu zwolnić tym, co chcą się leczyć.
Pozdrawiam...