Witam
Od czasu mojego pobytu w Ośrodku Odwykowym minęło trochę czasu i być może sposoby leczenia zmieniły się choć wydaje mi się że nie aż tak bardzo .
Postaram się odpowiedzieć na Wasze wątpliwości ale zaznaczam opieram je tylko na własnym doświadczeniu lub ludzi z którymi się podczas leczenia zetknąłem .
Sprawa przymusowego leczenia jest raczej ostatecznością gdyż doprowadzenie alkoholika do ośrodka ,nie koniecznie zresztą przez policję, ponieważ jeżeli taki ktoś otrzyma przymus leczenia a się nie zgłosi to dopiero wtedy może być interwencja .Natomiast w większości przypadków taki ktoś przebrnie przez ten okres - około 3 miesięcy -ale po wyjściu w większości przypadków wraca do picia ,sam nakaz powoduje że będzie czuł się poniżony i nie przymnie do wiadomości że osoba podająca go na Komisję Przeciwalkoholową zrobiła to w dobrej wierze.
Pytacie o wyspecjalizowane ośrodki ,na pewno są i z reguły prywatne więc ponosi się koszty ale nawet bardzo długotrwały pobyt nie daje 100% pewności że alkoholik nie wróci do picia.
Ja byłem na odwyku dwa razy ,w czasie pierwszego próbowałem udowodnić że jestem już mocny i wypisałem się po dwóch tygodniach na własną prośbę ,efekt był taki że na siłę wytrzymałem 5 miesięcy i wróciłem dom alkoholu .Drugi pobyt to przede wszystkim detox -czyli odtruwanie czysto farmakologiczne trwające około tygodnia ,musiałem przez nie przejść bo przed samym pobytem piłem prawie dwa tygodnie non -stop .Potem rozpocząłem 6 - tygodniowy pełny cykl leczenia .To przede wszystkim zajęcia z terapeutami ,prowadzenie dziennika uczuć ,przewodnika samopoznania ,zajęcia w grupach ale także indywidualne .To jest okres wytężonej pracy umysłowej ,umiejętność mówienia o sobie i słuchania innych .Do tego w godzinach popołudniowych codziennie przyjeżdżali przedstawiciele klubów abstynenckich ,grup AA i nawet grupy religijne zresztą bardzo różne.
Nie chodzi o czas pobytu i to czy jest to 6 tygodni czy parę miesięcy nie ma znaczenia ,to tylko wstępny okres gdzie zdobywa się wiedzę i przygotowuje do wyjścia z ośrodka.
Cały proces trzeżwienia tak na prawdę zaczyna się za murami .
Miałem to szczęście że w moim mieście działa Klub Abstynencki w którym przez dwa lata bywałem codziennie ,tam oprócz takich zwykłych rozmów odbywały się także dodatkowo zajęcia terapeutyczne .W zasadzie chodzi o to aby trzeżwiejący alkoholicy przebywali we własnym gronie .Do tego uczęszczałem na Grupy AA i nie tylko w swoim mieście ,gdzie tylko się dało chciałem być ,miałem także okres dla mnie akurat potrzebny który spędziłem w Bractwie Trzeżwości działającym przy kościele .
Tak jak wspomniałem pobyt w ośrodku to szansa na zrozumienie i przyjęcie do wiadomości że jestem uzależniony i jedynym ratunkiem jest całkowite zaprzestanie picia.
Z okresu mojego pobytu nie wszyscy utrzymali abstynencję ale jest nas paru którzy od tamtej pory nie piją ,nie z wszystkimi zresztą mam kontakt.
Do takiego ośrodka może dostać się praktycznie każdy ,trzeba najpierw odwiedzić najbliższą Poradnię Przeciwalkoholową .
Ja w czasie swojego pobytu może tak w połowie wiedziałem już że aby wrócić i normalnie żyć muszę podjąć tą walkę .Najtrudniejszy dla mnie okres to prawie trzy lata gdzie chęć wypicia powracała ale wiedziałem gdzie mam pójść aby o tym powiedzieć i jak się bronić.
Jeżeli sam będę wiedział że nie CHCĘ pić to wtedy jest szansa i trzeba pamiętać że jak czasem się zdarza że ktoś mówi że mi nie wolno to się myli ,bo w każdej chwili można wypić i nikt tego nie zatrzyma ,trzeba powiedzieć samemu sobie że tego nie chcę.
Proszę pamiętajcie że wzajemne wsparcie alkoholików jest dla nas najważniejsze ,Grupy AA istnieją od bardzo dawna i są przykładem tego że taka pomoc potrafi dotrzeć do wielu uzależnionych .
Proszę spróbujcie oglądnąć film "Jestem Bill W." to historia powstania AA ,uważam że pokazuje jak ważne jest wsparcie o którym wspomniałem .
Mam nadzieję że to co piszę w jakiś sposób pomoże Wam inaczej spojrzeć na ten problem .Jestem chętny pomóc tak jak potrafię i zawsze do dyspozycji .
Pozdrawiam