Pokój, w którym byłam, był czysty, białe ściany, błękitne zasłonki, czyste firanki, Podłogi panelowe jasne.
W pokoju lodówka, w przedpokoju zgrabna zabudowa z wieloma wieszakami. Wystarczała na dwie osoby.
Telewizor płatny. Na tacy czajnik (płatny), szklanki, talerzyki, sztućce.
Materace miękkie na tyle, że kręgosłup nawet nieźle poszkodowany na wszystkie możliwe strony „spał“ spokojnie. Dodatkową poduszkę dostałam bez kłopotu. W pokoju są ciepłe koce dla jesiennych kuracjuszy. Nie ma dodatkowych narzut na łóżka. Jak ktoś chce, może właśnie kocem nakrywać.
Ręczniki podzielone na białe i szare tak, żeby się odróżniały między kuracjuszami w łazience. Po wymianie zachowany został ten sam układ kolorów - bardzo dobry pomysł!
Na uwagę zasługuje ciśnienie wody. Jak się uprzeć, to rano można mieć namiastkę biczów szkockich.
Jeszcze balkon, a na nim dwa sznurki zawieszone na zasadzie „kuracjusz, kuracjuszowi“ Zostały dwie klamerki, dokupiłam 10 i też zostawiłam.



