To było moje pierwsze sanatorium w ramach prewencji przedrentowej ZUS (wcześniej byłem w Ciechocinku w sanatorium ,, Pod Tężniami" ale z zakładu pracy to jednak dwa światy), więc nie mam żadnego porównania, tylko to co słyszałem, ale oceny dwóch osób mogą się różnić w zależności od oczekiwań. Porównując to co słyszałem, to w Sobieszewie jest luz, oczywiście nie można przeginać, ale zbytnio nikt się nie czepia. Jest tam jeden lekarz, który sprawdza, jeśli jest głośno w pokoju po 22.00 i czeka, aż goście opuszczą pokój, inni się nie czepiają. Na zabiegi trzeba chodzić, ale można przyjść wcześniej lub później, nie ma szczególnej dyscypliny od 8.30 do 15.30. Kuchnia jest smaczna, posiłki spore, można nadrobić zupą lub dżemem. Rehabilitanci są mili, ale każdy może mieć gorszy dzień, chociaż ja nie narzekałem. Pielęgniarki nie miały z nami za dużo pracy, czasami ktoś przyszedł zmierzyć ciśnienie. Wizyty u lekarza: pierwszego dnia badanie i przepisanie zabiegów (osobiście polecam masaże i pana Piotra - rewelacja, stawiają na nogi), na basen jeżdżą tylko niektórzy raz w tygodniu, ok.50 osób podzielonych na dwie grupy, jedni chyba we wtorek a druga grupa w czwartek. Później wizyta kontrolna w połowie turnusu i wizyta na zakończenie. Pokoje są dwuosobowe na dole przy recepcji i gabinecie pielęgniarek (jeszcze nie remontowane, ja mieszkałem w takim, da się wytrzymać) i trzyosobowe na górze na I-szym i II-gim piętrze (te po remontach, chociaż łóżka podobno nie wygodne). Internet dostępny przez wi-fi tylko na parterze, najlepiej przy recepcji i przy gabinecie pielęgniarek, gdzie są rutery, ale jak jest duże obciążenie to przez skype pogadać się nie da. Co innego jak wszyscy pójdą na ognisko, wtedy jest ok. Rower jest jeden dostępny za opłatą, leżaki chyba dwa. Za telewizor opłata wynosi 22 zł za turnus, dostępnych 6 kanałów, można pożyczyć w recepcji żelazko, deskę do prasowania i miskę do prania, na korytarzach są porozstawiane suszarki. Parking przy sanatorium płatny (ok.50 zł), chyba że ktoś ma niepełnosprawność, wtedy po okazaniu karty parkingowej, jest zwolniony z opłat. Kto nie chce płacić, może postawić auto na parkingu przed sanatorium, przy cmentarzu, 15 m od bramy (za to niestrzeżony). Do morza spacerkiem ok. 15-20 minut. Są organizowane wycieczki po wyspie lub dalej tzn. trójmiasto lub Malbork. Sklepy są na wyspie, można kupić spożywkę lub zjeść smażoną rybkę i wypić piwo, posiadający auta mogą podjechać do biedronki (ok. 8 km od wyspy), którą mijać będziecie po drodze do sanatorium. W samym sanatorium też pojawiają się sprzedawcy (bursztyn, jakieś ubrania, biżuteria).
