Na szczęście w Wigilię nie pracuję, to po pierwsze. W tym roku jest dobry układ, bo od weekendu będę mieć wolne, to pi drugie. Po trzecie, wszystkich potraw sama nie będę robić.

Naszczęście moja rodzicielka, choć schorowana, deklaruje, że jeszcze w tym roku zrobi co nieco. Przede wszystkim najlepsze na świecie pierogi i sernik.

Jest też córka, która przejęła tradycję pieczenia świątecznych pierniczków razem ze swoimi latoroślami, tak jak my kiedyś piekłyśmy, a oprócz tego coś tam jeszcze przygotowuje. Także da się radę jak się prace rozdysponuje, a niektóre potrawy, jak choćby śledziki można zrobić wcześniej.Tyle, że na mnie spada później cała obsługa kolacji, bo jak mam tłumaczyć gdzie, co jest, co zrobić itd. to wolę sama.
