Strona 18 z 717

Re: Dobry żart jest tynfa wart

: 18 gru 2012 11:53
autor: biedroneczka
Nauczycielka poleciła dzieciom, żeby napisały
wypracowanie, które zawierać będzie cztery
aspekty:
1. Monarchia
2. Seks
3. Religia
4. Tajemnica
Powiedziała, że kto skończy będzie mógł iść
do domu. Dzieci zaczęły pisać. Po kilkunastu
sekundach wstaje Jasio i oddaje pracę.
Nauczycielka nie chce wierzyć, że udało mu
się już skończyć. Prosi go, żeby odczytał
swoje wypracowanie.
Jasio czyta z dumą:
- " Ktoś zerżnął królową! Mój Boże! Kto...?

;) :lol: :lol:

Re: Dobry żart jest tynfa wart

: 18 gru 2012 18:57
autor: marika
Rybak złowił złotą rybkę. Ta mówi:
- Puść mnie, a spełnię Twoje jedno życzenie.
- Ok. Chcę najnowszego mercedesa.
- A jak wolisz - za gotówkę czy na raty?
- A Ty jak wolisz - na oleju czy na masełku?

Re: Dobry żart jest tynfa wart

: 19 gru 2012 14:17
autor: darek
Narzeczony przyprowadza swoją wybrankę do Kosciola.
Pyta sie proboszcza, ile bedzie kosztowal slub.
-Ile pan uzna za stosowne, majac na uwadze wartosc osiagnietego szczescia.
Pan mlody popatrzył na narzeczoną, która niestety nie grzeszyła urodą, westchnął i dal księdzu 2000 zł.
Ksiądz przyjrzał sie jej uwaznie, poklepał chłopaka po ramieniu i wydał mu resztę.

Re: Dobry żart jest tynfa wart

: 19 gru 2012 14:20
autor: forumowicz
super dowcip!

Re: Dobry żart jest tynfa wart

: 19 gru 2012 14:22
autor: darek
Pewien biznesmen regularnie chodził do " domu uciech ".
W końcu jednak znudziły mu się białe panienki i któregoś dnia spytał sie burdel mamy:

-Macie tu może jakąś egzotyczną dzieweczkę.
-Mamy indiankę z plemienia Komanczów.
-Świetnie, w takim razie dajcie ją do tego samego pokoju co zwykle.
-Tego z wiecznie zgaszonym światłem, tak?
Nie ma sprawy, będzie tam na pana czekać.
... Facet wchodzi do pokoju, a jako, że miał przerwę w seksie, był bardzo napalony.
Rzucił się więc na Indiankę i zaczęli się seksić.
Indianka cały czas wrzeszczała "Tikuoka!" "Tikuoka!" "Tikuoka!".
Facet pomyślał, że to krzyki radości.
Po skończonej zabawie zapłacił jej i natychmiast wyszedł.
Przez następne kilka wizyt za każdym razem uprawiał seks z tą własnie Indianką i za każdym razem wrzeszczała "Tikuoka!". Zainteresowany facet poszukał w google'u, co to oznacza w języku Komanczów.
I odkrył, że Indianka krzyczy......... "Nie ta dziura".
"Ale jak to możliwe, z pewnością nie pukałem jej w pupę, poczułbym, że jest ciaśniej, zresztą jestem juz doswiadczony w tych sprawach i wiem, która szparka jest która"."
Następnego dnia idzie do tego samego burdelu, patrzy, a tam inna burdel mama.
-Poproszę to, co zwykle.
-To znaczy? Mamy dużo klientów...
-No, tą Indiankę.
-Którą? Ostatnio mielismy naplyw swiezego towaru, to Indianek jest sporo.
-No tą, co wrzeszcy "Tikuoka"
-Aaaa... tą bez oka.

Re: Dobry żart jest tynfa wart

: 19 gru 2012 19:24
autor: marika
Wraca mąż do domu i od progu woła do żony:

- Rozbieraj się i do wskakuj do łóżka!

Żona nieco zdziwiona, 30 lat pożycia i nigdy się tak nie zachowywał...

Zaciekawiona wyskoczyła z fatałaszków i do wyrka. Mąż też raz - dwa

pozbył się ubrania, wskakuje do łóżka, nakrywa żonę i siebie kołdrą,

razem z głowami i pokazuje:

- Patrz! Zegarek kupiłem! Fluorescencyjna tarcza! :lol:

Re: Dobry żart jest tynfa wart

: 19 gru 2012 20:52
autor: Selene
Sex na żabę.
On leży, ona leży, jemu leży ona rechocze.
On leży, ona leży, jemu stoi a ona nie kuma :lol: :lol: :lol:

Re: Dobry żart jest tynfa wart

: 19 gru 2012 20:53
autor: Selene
Sprawa w sądzie. Sędzia pyta oskarżonego - górala:
- Zawód?
- Optyk mechanik.
- Co?
- Optyk mechanik!
- A co pan robi?
- Optykam chałupy mchem... :lol: :lol: :lol:

Re: Dobry żart jest tynfa wart

: 20 gru 2012 19:28
autor: biedroneczka
Typowa polska gospodyni domowa wchodzi do klatki schodowej obładowana siatkami z zakupami. Nagle zza windy wychodzi ekshibicjonista z rozchylonym
płaszczem, eksponując swoje klejnoty.
Kobieta przygląda się przez chwilę, po czym stuka się w czoło:
- No tak, zapomniałam o jajkach! :lol: :lol: :lol:

Re: Dobry żart jest tynfa wart

: 20 gru 2012 21:12
autor: darek
Czarny Humor wg Faceboka

Finał mistrzostw Europy -Kijów.
Pełen stadion, na całym stadionie, tylko jedno puste miejsce a obok niego siedzi jakiś samotny jegomość.
Po meczu jeden z kibiców pyta tego faceta:
- Czy to wolne miejsce należało do Pana?
- Tak, miałem iść z żoną na ten mecz, ale zmarła.
- To dlaczego nie poszedł Pan z kimś z rodziny albo znajomym?
- Wszyscy są na pogrzebie...