KKasia pisze:Jak czytam to mam wrażenie, że niezbyt chore osoby piszą. Raczej na zabawę nastawieni. Co wy z tym rygorem? Chory człowiek po 22 nie ma siły balować "spacerować" podziwiać wschody słońca. Tacy imprezowicze tylko zajmują miejsce naprawdę potrzebującym rehabilitacji. Bawcie się prywatnie, a nie na koszt ubezpieczonych.
Źle wspominam grupę z ZUS w Długopolu więc z góry przepraszam osoby, których ten opis nie dotyczy. To była banda rozwydrzonych pijaków nawet policje raz wzywano. Na rehabilitację tylko po podpis przychodzili. Pańcia z chorym biodrem kulę pod ścianę stawiała i balowała a rano zastrzyki jej dawali przeciwbólowe. Zero szacunku dla własnego zdrowia. Jestem za skasowaniem tych turnusów bo to marnowanie pieniędzy.
Dawno tu nie zaglądałam,po prostu człowiek "pracujący" nie ma czasu by na bieżąco być w temacie.
Ale pomijając wszystko za i przeciw -mogę stwierdzić że to co napisała KKasia w moim odczuciu jest dokładnie tak jak powyżej.Może nie w każdym szcególe ,ale w większości.Wiele osób "siadło" na KKasię,ale byłam i widziałam.
Byłam tylko 2 razy z ZUS i ,albo tak trafiłam,albo tak jest

.Mój pierwszy wyjazd do sanatorium był z ZUS i nie miałam innych "doświadczeń" dlatego otwierałam oczy ze zdziwienia

widząc co się dzieje na turnusie na którym byłam.
Komentarze owych kuracjuszy to.... na siłę mnie ZUS wysłał ! kazali to jechałem ! itd.Ja zabiegałam o wyjazd i byłam zadowolona że się tam dostałam bo tego --potrzebowałam.
90% osób chodziło na zabiegi wyłudzając podpisy na karcie zabiegowej bo zabiegi im były niepotrzebne.Nawet było tak że jedna osoba miała kilka kart żeby rehabilitant odfajkował że zabieg był ,a pozostali -właściciele owych kart byli wtedy poza budynkiem.Było lato więc zwiedzali .Alkohol był na porządku dziennym.Kończyło się na upomnieniach (tylko!) choć jeden z kuracjuszy ZUS- po dwóch dniach pobytu narozrabiał w lokalu pod wpływem %-wdał się w bójkę i odjechał w asyście karetki pogotowia do domu-(był tak obity ).
Odniosłam wrazenie że prawie większość owych kuracjuszy była tam odesłana za karę bo? na zabiegi MUSIELI chodzić.A chcieli traktować pobyt jak wczasy.Identyczna sytuacja była gdy jechałam drugi raz.Było nawet tak ,że jeden z kuracjuszy został wydalony na pijaństwo na 2 dni do końca turnusu.Wczesniej były "ostrzeżenia"-widocznie miarka się przebrała to pojechał do domciu wcześniej.
Sumując ! ja chciałam ,składałam wnioski ,ale przez 2 kolejne lata orzecznik stwierdził że jestem ZDROWA i nie pojechałam.Trafiłam na innego orzecznika z tymi samymi dolegliwościami i.... pojechałam.Ale drugi pobyt był prawie identyczny jak opisałam powyżej.Śmiem sądzić że osoby które potrzebują rahabilitacji nie zawsze pojadą.A miejsce im zajmują pseudo kuracjusze którzy jadą NA SIŁĘ BO ZUS KAZAŁ.
To moje spostrzeżenia i moja opinia ! Być może trafiłam tak -ale tak było niestety.