Cześć
Przyznam się nieśmiało,że i ja miałam taki epizod w życiu,kiedy dostałam dobrego hopla na punkcie szydełkowania.
Dziergało się serweteczki,obrusiki i inne bibeloty

,ale większego hopla miałam na punkcie haftowania ,ale nie serwetek,
tylko obrazów haftem krzyżykowym . Uzbierała mi się nawet pokażna kolekcja,teraz zostawiłam sobie jedną ścianę z tymi
moimi "wyrobami",a resztę się rozdało,tak samo jak i szydełkowe robótki.Na początku,to rozkładałam na wszystkich szafkach,półkach w domu,
ale domownicy mi zwrócili uwagę ,że zrobiłam z domu folklor

i pochowałam do szafy

No nie wszystko,mam jakiś bieżnik
rzucony na stół czy ławę;)
Od paru lat nie miałam w ręku szydełka,igły czy drutów w rękach.Jak się dorobiłam przepuklin na kręgosłupie szyjnym,
niestety musiałam zaprzestać zabawy w robótki ręczne.Ubolewam nad tym,bo to był dla mnie najlepszy sposób na odstresowanie się.
Nic mnie tak nie uspakajało,jak właśnie zabawa szydełkiem czy igłą.