Genever, miałam już nie odpowiadać, choć widziałam z rana tę godną pożałowania ripostę, ale niejako wywołałaś mnie do odpowiedzi, więc jej udzielam.
Tak, osobiście sądzę, że warto polemizować, zwłaszcza w istotnych sprawach, a za taką uważam przedmiotowe traktowanie kobiet. Milczeniem na pewno nie zmienimy tłoczonej do głów przez wieki ideologii, że kobieta ma służyć mężczyźnie i być mu podległa, że ma być cicha, skromna, a najlepiej głupsza od pana męża. Milczenie, umywanie rąk i przymykanie oka doprowadza do tego, że na czele liczących się w świecie państw stają mizogini, seksiści, rasiści etc. Ktoś ich przecież wybiera.

Dlatego uważam, że zawsze warto w sposób pokojowy walczyć, by tak się nie działo. To, że nasze prababki wywalczyły nam prawo głosu, nie oznacza, że możemy już nic nie robić, bo jak widać na podstawie komentarzy Abstynenta666 mentalność średniowieczna wciąż się szerzy.
A tak przy okazji nadmienię, nie jestem katoliczką, nie obchodzę więc tradycyjne świąt. Święconki nie musiałam więc robić, w domu mam porządek na co dzień, a nie od święta, okna umyłam i inne prace porządkowe zrobiłam w lutym, bo wtedy miałam czas i ochotę. Dom to mój azyl, ma być przytulny, a nie sterylny i śmierdzący chemią, bo to bardziej szkodzi zdrowiu niż lekki brud, działający jak szczepionka.
Owszem, przyjmuję w tym czasie gości i sama odwiedzam bliskich, bo wszyscy mamy wolne i jest ku temu okazja. Czas wiosennny to czas odradzania, wprowadzania nowego lepszego, czego wszystkim życzę.
