Dobra okazja do porównania.
I to na moim przykładzie.
Równo dwa lata temu w lutym otrzymaliśmy skierowania do Łykoszyna z podpisem lekarki specjalistki rehabilitacji. Podpisując uśmiechnęła się i powiedziała, że jakiś czas temu sama była ale w Lubyczy i poprosiła o opinię po powrocie.
Skierowania zeskanowałem i wysłałem mejlem i pocztą polską do Łykoszyna, za jakieś 10 dni mieliśmy zaklepany termin na czerwiec, wcześniej o rok była tam grupa zaprzyjaźnionych osób z seniorskiego portaliku na FB o charakterze turystycznym, nie narzekali. Sporo wcześniej zasięgnąłem opinii z netu z kilku źródeł.
Miesiąc po uskutecznieniu skierowania do Łykoszyna czyli w marcu otrzymaliśmy od lekarza rodzinnego skierowania do sanatorium NFZ. Za nami był więcej nie kilku letni okres przerwy od ostatniej takiej kuracji i perspektywa około 4 lat oczekiwania na przydział z opcją ewentualnego przyspieszenia ze zwrotów. Pod koniec marca zredagowałem pismo do NFZ z prośbą o połączony przydział z wskazaniem kilku kurortów.
Jakież było moje zaskoczenie, gdy za miesiąc czyli na przełomie kwiecień / maj otrzymaliśmy przydział do Polanicy do Szarotki z wrześniowym terminem realizacji.
Porównanie dość bezpośrednie.
Warunki zakwaterowania - pokój 2 osobowy z węzłem sanitarnym, w Łykoszynie trochę gorsze materace.
Wyżywienie - w Szarotce catering, w Łykoszynie domowa kuchnia, skromna ale smaczna, dokupywaliśmy tylko owoce. Bodaj dwa razy w tygodniu przyjeżdżał sklepik objazdowy lub jechaliśmy na zakupy do sąsiedniej miejscowości.
Zabiegi, w Polanicy spory spacerek do Wielkiej Pieniawy i to 2 razy na dzień, w Łykoszynie - spacerek na koniec korytarza. W Polanicy gimnastyka w basenie, w Łykoszynie nieczynne jacuzzi.
Rozrywka - w Polanicy bodaj 3 razy na balety do jedynej restauracji, w Łykoszynie wieczorek powitalny i pożegnalny w ośrodku.
Spacery - w Polanicy po parku plus na mineralną do pijalni, w Łykoszynie spacer drogą przez pola.
Komunikacja. Będąc własnym czterokołowcem prawie co drugi dzień gdzieś wyjeżdżaliśmy, w niedzielę do kościoła zabieraliśmy współpensjonariuszy.
Ale wszyscy pracownicy ośrodka musieli przyjeżdżać samodzielnie lub byli przywożeni przez rodzinę i odbierani. Widzieliśmy w okolicy pozostałości przystanków autobusowych ale autobusu przenigdy.
Nam zależało na zabiegach z grupy elektrycznych czyli rozmaite prądy, lasery itede, w miejscu zamieszkania przepadły nam skierowania z powodu pandemii a kolejki wydłużyły się niemiłosiernie.
CDN.
