A mnie nie wsio rybka...jestem osobą bardzo towarzyską i wesołą. Z reguły przyjaciele mówią o mnie małe ADHD bo nie nadążają za moimi pomysłami..

Ale nie oznacza to, że zawsze, wszędzie i z każdym wchodzę w relacje ot tak. To raz. Dwa lubię mieć przestrzeń dla siebie i choćbym miała dla współspaczek tylko sympatię to trzy tygodnie , w często ciasnej przestrzeni z jedną łazienką i totalnie różnymi przyzwyczajeniami koleżanek to dla mnie za dużo. I cóż...mam prawo.

Przeszłam to w listopadzie w Podczelu i nigdy więcej nie chcę. Tym bardziej , że system może rozwalić jeden wybitny egzemplarz.

I tu wracamy do podstaw - jak komuś wsio rawno z kim, gdzie i w ile osób na kwadracie , fajnie, jeden problem ma z głowy. Ja nie muszę. Podlegać ocenie charakteru z tego powodu również nie powinnam bo to jak trafienie kulą w płot. Zgadzać się na bylejakość już nie chcę.. Wyboru to mogę nie mieć w celi więziennej nie w sanatorium gdzie elementem terapii dla nadpobudliwych jest też pobyt samemu ze sobą, dlatego też muszę "dojrzeć" do ponownego wysłania wniosku a póki co będę kibicować oczekującym. Mam co robić a ponieważ wkrótce rodzinka się powiększy tym bardziej będzie tego czasu totalny
deficyt.
Ziiiiimno u mnie przenikliwie. Tęsknię za wiosną. To tak na marginesie.
