W temacie założonym przez kolegę forumowego
Mąż odwozi mnie na dworzec PKPw moim mieście. Jest bardzo rano ok 5 godz .
Przy kasie tylko jeden pan ,my za nim ,mniemam, że chyba
nasz ziomal.
Idziemy za nim do pociągu, mówię do męża, może
gość jedzie do Kołobrzegu?to by mi pomógł wtargać
walizę z peronu w kolejnym z pod ziemi ,po fatalnych
stromych schodach .
Wsiadam do pociągu, by niebawem być w innym mieście
i przesiąść się do Kołobrzegu. Jesteśmy na miejscu
wchodzimy
w podziemia by znów wyjść na peron ,pan idzie gdzieś za mną,
dochodzimy do schodów nieśmiało pytam ,czy mógłby mi
pomóc z walizką ...
Bidula ma sporą swoją ,plecak na ramieniu wypchany ,
bierze i targa na górę jeszcze moją
Na peronie podróżni już wszyscy wsiedli my jako ostatni .
Nie szukamy wagonu z biletu tylko gramolimy
sie do pierwszego lepszego wagonu oby szybciej .
Pan mówi ,chyba jedziemy w tym samym kierunku
na co ja ,że być może .
Wsiadamy do 2 tzw .
Jedziemy ,za jakiś dłuższy czas wchodzi pani konduktor
czyta nasze bilety i mówi ,że musimy się przesiąść, ponieważ
jest to akurat wagon składu do Gdyni ,a nasz wagon jest dalej i że
Kolobrzeg ma wagony dużo wcześniej.
Bierzemy walizy i w kołysance próbujemy sie dostać do naszego wagonu.
Jakież nasze zdziwienie ...to wagon 1 za lokomotywą, a wagonów przed nami kilkanaście chyba .
Nic to szorujemy korytarzem.Jest w końcu.
Otwiera pan drzwi a to ...Indie .
Siedzenia plastikowe a reszta ,no Indie,koniec kropka i my dwoje .
Nic wsiadamy źli a pan wybitnie .
Przychodzi w końcu konduktorka ,
pan składa reklamację i żąda kategorycznie zmiany dla nas miejsca .
Trwa to kila kolejnych stacji ,w końcu przychodzi pani
kierownik pociągu i nas przeprowadza ,do normalnej wygodnej 2 ,
argumentując, ze nie powinna itd ,no ale jest miła i poszła nam
na rękę, ponieważ pan obiecał opisać ich z tymi siedzeniami w prasie .
Jedziemy ,jest Kolobrzeg ,wysiadam ja i wysiada pan .
Mówi kulturalnie ,tak myślałem, że pani jedzie do Kołobrzegu .
Podjeżdzają busiki ,ja szukam Arka Medical Spa
W sanatorium zamieszkał z 2 kolegami ,na parterze gdzieś, ja na którymś
piętrze.
Ponieważ byliśmy w recepcji ok 18 godz ,stojąc jedno za drugim
dostaliśmy ten sam stolik
Raz tylko spotkaliśmy się gdzieś na dancingu ,razem wracaliśmy potem do
naszego miasta .
W drodze powrotnej tematem i rozmowom końca nie bylo .
Mąż przyjechał na dworzec panowie się poznali ,bylo miło, kupę
śmiechu.
Do dziś to wspominam



