Re: Reklamacja posanatoryjna
: 10 maja 2014 21:05
Tak. Niestety kuracjusze wolą milczeć, wolą się podporządkować, a to tylko dlatego, by nie wpisano im czegoś niestosownego do wypisu. Nasz turnus zbliżał się do końca. Pozostało 5 dni. Wezwała mnie pielęgniarka (potem okazało się, że nie tylko mnie) i wręczyła mi receptę na lek do zabiegów podpisaną przez p. ordynator, bo im skończyły się zapasy i musimy go sobie wykupić, żeby do końca móc mieć wykonany dany zabieg. Lekarstwo kosztowało 70 zł, pojemność wg recepty 1 litr, a zabiegów z tym lekiem zostało mi jeszcze 2 (słownie: dwa ). Nerwy mnie ruszyłynika731207 pisze:Też dziwi mnie to że jak ktoś próbuje walczyć o swoje to dostaje etykietkę pieniacza. Ja też miałam tę przyjemność ponieważ walczyłam o swój zabieg , którego mi odmówiono . A ponieważ jestem osobą upartą i potrafiącą walczyć o swoje to bardzo szybko dostałam co moje. Szkoda tylko że nie przeproszono mnie za niestosowne zachowanie rehabilitantki ale cóż nie można mieć wszystkiego. Najważniejsze że potem już nikt nie kwestionował mojego zabiegu. A problem był w tym że potrzebowałam indywidualnych zabiegów z rehabilitantem a nie tylko wpuszczenia na salę ćwiczeń.