Sanatoryjne spostrzeżenia (3)
: 20 sie 2014 22:16
Takie sobie ogólne przemyślenia z życia kuracyjnego …
Regulamin…
Wisi sobie i na ścianie i w Internecie.
A życie – życiem….
Wczoraj zapytałem się siostry dyżurnej, czy trzeba i z jakim wyprzedzeniem zgłaszać nieobecność wynikającą z faktu uczestnictwa w wycieczce zorganizowanej sumptem biura podróży.
Odparła, że nie trzeba.
A przymierzam się do wykupienia biletów na ekskursję do Pragi.
Nie tej stolicznej.
Zobaczymy pożyjemy.
Przedstawiciel biura podróży meldując się dzisiaj przy wejściu do jadalni odrzekł na pytanie o kolejną rajzę do Pragi, że przynajmniej w najbliższy weekend jej nie będzie. Dopiero prawie za dwa tygodnie na koniec sierpnia będzie w stanie się zadeklarować w przyszłym tygodniu.
…
Spotkanie u źródła Chrobrego ( fotografia czeka na obróbkę ).
Poszliśmy po wodę nie na konsumpcję przez przełyk ale na płukanie włosów przez Marylę po umyciu.
Ponoć zasiarczenie i zmineralizowanie wpływa znakomicie na docelową fryzurę.
Ja tam w takie „cuś” nie tylko nie wierzę ale biorąc pod uwagę stan zagłaskania glacy nie znajduję takowej potrzeby.
I jak to przy źródle – trafiliśmy na źródełko informacji o Lotniku – czyli sanatorium umundurowanych Szwejków nie ludowego już wojska polskiego w postaci kuracjusza nasłanego tam z kontraktu ZUS-owskiego.
Kończy on pobyt ale na pytanie o ocenę pokoi stwierdził ( sam będąc „więźniem” jedynki ), że wszystkie „lotnicze” są w stanie zadawalającym a problemem jedynie może pozostać towarzystwo, które będzie przydzielone …
To taka wstępna informacja na zapytanie mi ( via prive ) przez jedną z uczestniczek naszego życia forumowego wybierającej się tutaj na kurację w okresie jesiennym.
Niestety – trudno byłoby mi ryzykować osobistą weryfikację tamtejszych warunków pokojowych poprzez wizytację biorąc uwagę zagrożenie płynące z możliwości zarobienia nie jednego guza od swojej ślubnej ponoć twierdzącej że nie jest zazdrosna.
A pro po jej zazdrości – bodaj 3 dni temu przysiadłem sobie na ławeczce w Parku Zdrojowym podczas gdy moja wieloletnia towarzyszka życia oddawała się przyjemności oceny biżuterii mejd In Czajna Pipl Republik. Dosiadła się do mnie inna kuracjuszka – zadając zagadkowe pytanie – Czy to są wolne miejscówki ? – Nie zaprzeczyłem.
Chwilę potem nadeszła Maryla z miną pozornie uśmiechniętą ale zakresu uśmiechu pozazdrościła by jej nie jedna aktorka z filmowego dreszczowca znanego reżysera noszącego imię Alfred…
Zrozumiałym jest, że chwilowa a ławkowa sąsiadka zmyła się zanim zdążyłem cokolwiek pomyśleć…
…
Cdn…

Regulamin…
Wisi sobie i na ścianie i w Internecie.
A życie – życiem….
Wczoraj zapytałem się siostry dyżurnej, czy trzeba i z jakim wyprzedzeniem zgłaszać nieobecność wynikającą z faktu uczestnictwa w wycieczce zorganizowanej sumptem biura podróży.
Odparła, że nie trzeba.
A przymierzam się do wykupienia biletów na ekskursję do Pragi.
Nie tej stolicznej.
Zobaczymy pożyjemy.
Przedstawiciel biura podróży meldując się dzisiaj przy wejściu do jadalni odrzekł na pytanie o kolejną rajzę do Pragi, że przynajmniej w najbliższy weekend jej nie będzie. Dopiero prawie za dwa tygodnie na koniec sierpnia będzie w stanie się zadeklarować w przyszłym tygodniu.
…
Spotkanie u źródła Chrobrego ( fotografia czeka na obróbkę ).
Poszliśmy po wodę nie na konsumpcję przez przełyk ale na płukanie włosów przez Marylę po umyciu.
Ponoć zasiarczenie i zmineralizowanie wpływa znakomicie na docelową fryzurę.
Ja tam w takie „cuś” nie tylko nie wierzę ale biorąc pod uwagę stan zagłaskania glacy nie znajduję takowej potrzeby.
I jak to przy źródle – trafiliśmy na źródełko informacji o Lotniku – czyli sanatorium umundurowanych Szwejków nie ludowego już wojska polskiego w postaci kuracjusza nasłanego tam z kontraktu ZUS-owskiego.
Kończy on pobyt ale na pytanie o ocenę pokoi stwierdził ( sam będąc „więźniem” jedynki ), że wszystkie „lotnicze” są w stanie zadawalającym a problemem jedynie może pozostać towarzystwo, które będzie przydzielone …
To taka wstępna informacja na zapytanie mi ( via prive ) przez jedną z uczestniczek naszego życia forumowego wybierającej się tutaj na kurację w okresie jesiennym.
Niestety – trudno byłoby mi ryzykować osobistą weryfikację tamtejszych warunków pokojowych poprzez wizytację biorąc uwagę zagrożenie płynące z możliwości zarobienia nie jednego guza od swojej ślubnej ponoć twierdzącej że nie jest zazdrosna.
A pro po jej zazdrości – bodaj 3 dni temu przysiadłem sobie na ławeczce w Parku Zdrojowym podczas gdy moja wieloletnia towarzyszka życia oddawała się przyjemności oceny biżuterii mejd In Czajna Pipl Republik. Dosiadła się do mnie inna kuracjuszka – zadając zagadkowe pytanie – Czy to są wolne miejscówki ? – Nie zaprzeczyłem.
Chwilę potem nadeszła Maryla z miną pozornie uśmiechniętą ale zakresu uśmiechu pozazdrościła by jej nie jedna aktorka z filmowego dreszczowca znanego reżysera noszącego imię Alfred…
Zrozumiałym jest, że chwilowa a ławkowa sąsiadka zmyła się zanim zdążyłem cokolwiek pomyśleć…
…
Cdn…