Bylem światkiem pewnego wydarzenia.
Siedząc na ławce w parku, koło mnie przechodziło małżeństwo.
Naprzeciw nich przechodziła ich znajoma, bez pardonu zagadała,
jedziesz do sanatorium - zwracając się do męża, spojrzawszy na jego żonę,
ty, uważaj, żeby kobiety mu nie urwały ... . On czym prędzej, nic jej nie
odpowiedziawszy oddalił, a ona za nimi, przecież żartowałam!
Żart? Żenujące! Bez komentarza!
pozdrawiam!



