trzeba by wrócić do sedna tematu...bo mnie Kleinehexe jak na prawdziwą "wiedźmę' przystało na manowce wyprowadziła....
napiszę ważną rzecz..te moje (nadal nie wiem jak mam to określać?) powiedzmy

że nazwę to " prezentacje", zdarzają się czasem dwa razy w tygodniu a czasem, przez dwa, trzy miesiące nikomu nic nie pokazuje, nie opowiadam o rzeczach innych niż w szkole uczą....

bo...nie ma takiej potrzeby..bo ...po prostu nawet o tym nie myślę...bo nie występuje taki klimat, sytuacja...
zauważyłem, że są okresy "normalności" oraz okresy w których nazwę to " zjawiska paranormalne" nasilają się w stosunku do mnie i albo ja jestem niechcący w centrum wydarzeń albo ..trafiam , bezpośrednio, tak z marszu w takie "dziwne" środowisko..gdzie zdarzają się ..no może nie cuda...ale co najmniej ..rzeczy nie wytłumaczalne ,ani logicznie, ani naukowo...które to w coraz to większy utwierdzają mnie w tym , jak mało wiemy...a najwięcej, to nam...się tylko wydaje
najgorsze jest to , że nie widzę żadnej prawidłowości w występowaniu jednych czy drugich okresów...te dziwne rzeczy spotykają mnie najczęściej wtedy gdy prawie mógłbym się założyć...że nic takiego mnie nie spotka czy też nie wystąpi...
druga rzecz....obie panie z mojej opowieści twierdziły, że większość ludzi ma mniejsze czy większe uzdolnienia "nazwijmy je magiczne"

....tylko mi się znowu to statystycznie nie zgadza nic a nic...
przez te blisko 20 lat moich epizodów z różdżkami spotkałem..no może z 15 ludzi którzy mieli mniejsze lub większe "moce" w tym kierunku...i to jest promil jakiś maleńki w stosunku do spotkanych, których sprawdzałem..
no i z 5 osób było świadomych posiadania uzdolnienia...inni dowiedzieli się ode mnie, próbując używać moich różdżek ...spotkałem, nawet taką Panią...która chciała "spróbować" czy ona też może tak ma..i w miejscu gdzie mi sie tam lekko wychylały....jej nooormalnie wyskakiwały z rąk jak z procy, aż się wystraszyła...

, drugi raz tak samo było..

więc jeżeli , podobno ja mam mocne uzdolnienie, to jakie ona miała????
